Szukaj na tym blogu

15 lipca 2022

Podglądacz.

54. Było zbyt ciasno.


Trzymałem się za kutasa, a ona stopniowo opadała. W końcu dotknął jej warg sromowych, ale było zbyt ciasno, by mógł wejść za pierwszym razem. 


Kinga chciała mnie dosiąść, ale zamierzała popieścić trochę swoją koleżankę. Tak więc jedną ręką trzymała w pionie mojego kutasa a drugą dobierała się do pizdeczki przyjaciółki. 

Raz, raz, raz… poruszała rączką. 

Skręciłem tułów i zacząłem lizać sutki rudzielca. 

-No  wejdź na niego, nie baw się tak Kinga…

-Aha… - mruknąłem, bo też miałem już dosyć.

Aśka przekręciła się na plecy i rozchyliła kolana. Położyłem dłoń na jej bułeczce, a po chwili zacząłem namiętnie ją pieścić. 

-A ja się doczekam dzisiaj tego porządnego ruchania, - odezwałem się w końcu. 

Kinga spojrzała na mnie nieco zaskoczona i nie przestawała robić mi laski. Fujara była gruba, sztywna i gotowa do ostrej jazdy. Przestałem pieścić Aśkę i obserwowałem Kingę.

-Wejdź na niego wreszcie, - odezwała się ruda. 

Kinga przeniosła ciężar ciała na jedną stronę, uniosła kolano i przełożyła przez moje ciało. 

-No, co tak wolno? - spytałem.

-Co?

-Szybciej, dziewczyno.

Robiła mi dobrze rączką, ale ciągle nie siedziała na mnie. 

-No dobrze, - westchnęła.

Wyciągnąłem się lepiej i spojrzałem na nią. Ugniatała czubek mojego kutasa. 

-Jak ty chcesz na niego wejść? Gdzie? Tak? - dopytywała się zaniepokojona Aśka.

Blondyneczka wlazła między moje nogi, chwyciła za kostkę i pociągnęła w do siebie. Pomogłem jej, biorąc ją okrakiem między uda.  

-Może w cycki ma cię wyruchać? - spytała Aśka i roześmiała się.

Kinga siedziała między moimi nogami i ciągle waliła mi konia. W końcu uniosła się na kolanach i jeszcze raz wzięła tubę, tym razem innego żelu, nabrała na palce i zaczęła smarować swoją cipeczke. 

-Piękna jesteś.

Raz drugi, trzeci wodziła rączką między udami i patrzyła na mnie, obserwując reakcje. 

-Jakbyś to dopiero zauważył, - rzuciła nieco ironicznie Aśka.

Smarowała swoją psitkę a ja zacząłem bawić się moim narzędziem. Po minucie zbliżyła się trochę.

-No nadziej się na niego głęboko.

-Chodź mała, nadziej się, - zachęcałem.

Zbliżała się, przestępując z kolana na kolano. 

-No, bo ja nie będę wiecznie czekał, - udawałem zniecierpliwienie, - Włazisz czy nie?!

W końcu zawisła nad sterczącą moją rakietą. Już nawet westchnąłem z zadowolenia, kiedy cofnęła się i opadła na tyłek między moimi udami.  

-No i co ile mam czekać? - powtórzyłem. 

Podniosła się i przyjęła odpowiednią pozycję. 

-Dlaczego tak się ze mną bawisz?

Jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden mały kroczek… jak kwoka sadowiła się, by przysiąść na moich jajkach. 

-Nie za mocno, powoli, - instruowałem ją.

Trzymałem się za kutasa, a ona stopniowo opadała. W końcu dotknął jej warg sromowych, ale było zbyt ciasno, by mógł wejść za pierwszym razem. Bambus giął się i łamał.

W końcu niespodziewanie wcisnąłem samą głowicę. 

-No dobra, nie ruszaj się, tak zostań, - sterowała Aśka,  - chwila, dobra… teraz. 

Poprawiła fryzurę i zadowolona trzymała pozycję. 

-No, udało się.

-Jeszcze nic nie wiadomo, - śmiała się Aśka.

-Jest! - stęknąłem zadowolony. 

Byłem w niej. Ściskała mnie pewnie i solidnie. Nie wyglądało na to, że za chwilę puści. Siadała. Klap, - opadła do końca. To było intensywne, mocne doznanie.

-Nie przestawaj, nie przestawaj… - cieszyłem się.

Robiła łagodne, płytkie przysiady.

-Już! O tak już… Kurwa zaraz trysnę! - jęknąłem.

Obydwie na raz wybuchły głośnym śmiechem.

-U-ha-ha-ha… śmiały się i śmiały.

W końcu i mnie udzieliła się ich głupia radość. 

-No i jak, wejdziesz mu na twarz? - spytała Kinga.

Aśka śmiała się, ale już zbliżała się od strony mojej głowy. 

-Siądziesz? - powtórzyłem pytanie.

-Uważaj, żebym cię nie udusiła! - wyrzuciła z siebie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...