54. Było zbyt ciasno.
Trzymałem się za kutasa, a ona stopniowo opadała. W końcu dotknął jej warg sromowych, ale było zbyt ciasno, by mógł wejść za pierwszym razem.
Kinga chciała mnie dosiąść, ale zamierzała popieścić trochę swoją koleżankę. Tak więc jedną ręką trzymała w pionie mojego kutasa a drugą dobierała się do pizdeczki przyjaciółki.
Raz, raz, raz… poruszała rączką.
Skręciłem tułów i zacząłem lizać sutki rudzielca.
-No wejdź na niego, nie baw się tak Kinga…
-Aha… - mruknąłem, bo też miałem już dosyć.
Aśka przekręciła się na plecy i rozchyliła kolana. Położyłem dłoń na jej bułeczce, a po chwili zacząłem namiętnie ją pieścić.
-A ja się doczekam dzisiaj tego porządnego ruchania, - odezwałem się w końcu.
Kinga spojrzała na mnie nieco zaskoczona i nie przestawała robić mi laski. Fujara była gruba, sztywna i gotowa do ostrej jazdy. Przestałem pieścić Aśkę i obserwowałem Kingę.
-Wejdź na niego wreszcie, - odezwała się ruda.
Kinga przeniosła ciężar ciała na jedną stronę, uniosła kolano i przełożyła przez moje ciało.
-No, co tak wolno? - spytałem.
-Co?
-Szybciej, dziewczyno.
Robiła mi dobrze rączką, ale ciągle nie siedziała na mnie.
-No dobrze, - westchnęła.
Wyciągnąłem się lepiej i spojrzałem na nią. Ugniatała czubek mojego kutasa.
-Jak ty chcesz na niego wejść? Gdzie? Tak? - dopytywała się zaniepokojona Aśka.
Blondyneczka wlazła między moje nogi, chwyciła za kostkę i pociągnęła w do siebie. Pomogłem jej, biorąc ją okrakiem między uda.
-Może w cycki ma cię wyruchać? - spytała Aśka i roześmiała się.
Kinga siedziała między moimi nogami i ciągle waliła mi konia. W końcu uniosła się na kolanach i jeszcze raz wzięła tubę, tym razem innego żelu, nabrała na palce i zaczęła smarować swoją cipeczke.
-Piękna jesteś.
Raz drugi, trzeci wodziła rączką między udami i patrzyła na mnie, obserwując reakcje.
-Jakbyś to dopiero zauważył, - rzuciła nieco ironicznie Aśka.
Smarowała swoją psitkę a ja zacząłem bawić się moim narzędziem. Po minucie zbliżyła się trochę.
-No nadziej się na niego głęboko.
-Chodź mała, nadziej się, - zachęcałem.
Zbliżała się, przestępując z kolana na kolano.
-No, bo ja nie będę wiecznie czekał, - udawałem zniecierpliwienie, - Włazisz czy nie?!
W końcu zawisła nad sterczącą moją rakietą. Już nawet westchnąłem z zadowolenia, kiedy cofnęła się i opadła na tyłek między moimi udami.
-No i co ile mam czekać? - powtórzyłem.
Podniosła się i przyjęła odpowiednią pozycję.
-Dlaczego tak się ze mną bawisz?
Jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden mały kroczek… jak kwoka sadowiła się, by przysiąść na moich jajkach.
-Nie za mocno, powoli, - instruowałem ją.
Trzymałem się za kutasa, a ona stopniowo opadała. W końcu dotknął jej warg sromowych, ale było zbyt ciasno, by mógł wejść za pierwszym razem. Bambus giął się i łamał.
W końcu niespodziewanie wcisnąłem samą głowicę.
-No dobra, nie ruszaj się, tak zostań, - sterowała Aśka, - chwila, dobra… teraz.
Poprawiła fryzurę i zadowolona trzymała pozycję.
-No, udało się.
-Jeszcze nic nie wiadomo, - śmiała się Aśka.
-Jest! - stęknąłem zadowolony.
Byłem w niej. Ściskała mnie pewnie i solidnie. Nie wyglądało na to, że za chwilę puści. Siadała. Klap, - opadła do końca. To było intensywne, mocne doznanie.
-Nie przestawaj, nie przestawaj… - cieszyłem się.
Robiła łagodne, płytkie przysiady.
-Już! O tak już… Kurwa zaraz trysnę! - jęknąłem.
Obydwie na raz wybuchły głośnym śmiechem.
-U-ha-ha-ha… śmiały się i śmiały.
W końcu i mnie udzieliła się ich głupia radość.
-No i jak, wejdziesz mu na twarz? - spytała Kinga.
Aśka śmiała się, ale już zbliżała się od strony mojej głowy.
-Siądziesz? - powtórzyłem pytanie.
-Uważaj, żebym cię nie udusiła! - wyrzuciła z siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz