Szukaj na tym blogu

21 lipca 2022

Podglądacz.

60. Fala ukropu.


Fala ukropu opanowywała już moje jajka. Było cudownie, mocno, a jednocześnie niesłychanie delikatnie, szybowałem.


Jej cipka zaciskała się niesłychanie mocno. Trudno było mi to wytrzymać. 

-Jeszcze… nie… - powtarzałem.

Nie dała mi dokończyć, opadła na mnie całym ciężarem ciała. Jej piersi rozgniotły się na mojej klatce piersiowej. Na policzku czułem jej gorący przyspieszony oddech.

-Jak, jak… jak strzelisz, to we mnie… we mnie tryśnij… rozumiesz? - wyrzucała z siebie, jakby chciała, abym koniecznie to zapamiętał. Moje jaja zwisały swobodnie pomiędzy udami, czułem w nich narastający uścisk i mrowienie. Nic nie mówiłem.

-No co, no co, spuścisz się we mnie?

-Nooo… dobra… uch… 

Jej pchnięcia były coraz mocniejsze. Miałem wrażenie, że marne hotelowe łóżko nie wytrzyma naszego zmagania z seksem. 

-Nie chcesz? Czemu?

Zatrzymała się na chwilę i spojrzała mi w oczy.

-Nie mówiłem, że nie chcę… tylko… 

-Tylko?

-Się boję…

-Ja też, ale co tam.

Podjęła ujeżdżanie. Jej cipa zaczęła szarpać się i pulsować.

-Kurwa, no dobrze…

-Hm?

-Spuszczę się w ciebie. Kurwa zapłodnię cię. Wypełnię cię moją spermą. 

Znieruchomiała i objęła mnie obłędnie ciasnym uściskiem. 

-Tak? No, to już…

Napiąłem się, ale nic nie zaszło. Nie wiem dlaczego. Coś się popsuło czy co? 

-No… ech… 

-Co? 

-No dawaj. Co jest? Nie chcesz spuścić się we mnie?! - podniosła głos.

Raz, dwa, raz, dwa… 

-Uch, uch… nie wiem.

Znowu poruszała się rytmicznym tempem.

Nagle pochyliła się do przodu, wpadając wprost w moje objęcia.

-Dlaczego? Co się dzieje? - spytała, unosząc się do góry.

Dotarło do mnie, że chce zmienić pozycję. Chwyciłem fiuta i przytrzymałem, a ona unosząc się do góry, wyjęła go z siebie.

-No dobra, - jęknąłem.

Spojrzała na mnie zdziwiona.

-Szybko!

-Co? 

-Teraz ja ciebie.

-Co?

-Ja ciebie… - powtórzyłem. 

Przyklękła na jednym kolanie i pochyliła się do przodu. 

-Tak?

-Mmmmm… - mruknąłem i natychmiast w nią wszedłem.

-Oooch! - westchnęła.

Szybko zacząłem poruszać biodrami. 

Klap, klap, klap… - rozchodziły się głośne odgłosy.

-Ych, ych, ych… - stękała.

Klap, klap, klap…

-Fuhhh, fuhhh… - sapałem.

Mocniej chwyciłem ją w pasie, przykucnąłem jeszcze niżej i waliłem ją od spodu. 

-Nie ruszaj się, teraz to się spuszczę! Na pewno!

-Tak?!

Wyjąłem fiuta i przytrzymałem w ręku. W końcu stwierdziłem, że chyba wygodniej było mi, gdy leżałem. 

-Nie tak, - skrzywiłem się.

Zaczęła się śmiać, kiedy jeszcze raz kładłem się obok niej.

-Szybko! - syknąłem. 

Rozstawiłem nogi, a ona wlazła w środek.

-Zawsze ostatnie słowo musi należeć do kobiety! - powiedziała z satysfakcją. 

Jak jeździec przerzuciła nogę przez moje ciało i za jednym zamachem dosiadła mnie tyłem. 

Chwilę sadowiła się w lepszej pozycji. Później wsunęła rękę między swoje uda, chwyciła za kutasa, włożyła go w swoją szparkę i powoli opadła.

Hrrryp, hrrryp… - terkotało łóżko.

-Ooooj! - jęknęła.

Pieściła swoje piersi.

-Co? - spytałem.

-Nic, nic…

Poruszała się do góry i do dołu, lekko pochylając się do przodu. Bez problemu mogłem podziwiać jej pośladki. 

Hrrryp, hrrryp… 

Oparła się dłońmi o moje kolana i płynnie poruszała tyłkiem. 

-O tak… - wyrzuciła z siebie.

Uniosłem się nieco wyżej i wcisnąłem poduszkę pod głowę. W tym czasie ona  przechyliła się w przeciwną stronę, prawie kładąc się na moim brzuchu. 

Raz, raz, raz… - unosiła się i opadała. 

Chryp, chryp, chryp… - skrzypiało łóżko.

Moje dłonie wylądowały na jej słodkich cycuszkach.

Chryp, chryp, chryp… 

Do ruchu góra-dół dołączyła ruch przód-tył i w rezultacie powstała doskonała kombinacja.

Chryp, prrryp, chyp… 

Co chwilę masowała cipkę. 

Raz, dwa, raz, dwa… - w milczeniu balansowała ciałem.

Łóżko stukało, skrzypiało.

Raz, raz, raz… - zwolniła.

Kutas znikał i pojawiał się. 

Raz, raz, raz…

Trzymałem ją za biodra, była miękka i gorąca.

Chryp, chryp, łomot, łomot…

Jeszcze mocniej zacisnęła uda. Czułem się tak, jakby ktoś przypalał mi palce u stóp. Później gorąco zaczęło wędrować wzdłuż mojego ciała, coraz dalej i dalej…

Chryp, łomot, chryp, łomot…

Przechyliła się do tyłu i podparła jedną ręką koło mojego ciała. Poruszała teraz samymi biodrami.

Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu…

Chciała dojść i nie zważała na nic więcej. Nacisnęła swoją cipeczkę od góry. 

Chryp, łomot, chryp, łomot…

Raz, raz, raz…

Jej psitka stawała się coraz ciaśniejsza. Gorąco było już w kolanach. Coraz trudniej było powstrzymać się od wytrysku. 

Raz, raz, raz…

-Ahhh, hhhh, hhhh… - dyszała.

Raz, dwa, raz, dwa…

Hryp-hrup, hryp-hrup…

-Hhhhh, ohhhh…

Fala ukropu opanowywała już moje jajka. Było cudownie, mocno, a jednocześnie niesłychanie delikatnie, szybowałem.

-Umh! - stęknąłem.

Zacisnąłem dłonie ja jej ciele. Pierwsza porcja wystrzeliła w momencie kiedy byłem najgłębiej. Nie przerywała.

Raz, dwa, raz, dwa…

Uniosłem się i opadłem. 

-Yh!

Kolejny szybki strzał. Poruszała się dalej. 

-Uch! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...