60. Fala ukropu.
Fala ukropu opanowywała już moje jajka. Było cudownie, mocno, a jednocześnie niesłychanie delikatnie, szybowałem.
Jej cipka zaciskała się niesłychanie mocno. Trudno było mi to wytrzymać.
-Jeszcze… nie… - powtarzałem.
Nie dała mi dokończyć, opadła na mnie całym ciężarem ciała. Jej piersi rozgniotły się na mojej klatce piersiowej. Na policzku czułem jej gorący przyspieszony oddech.
-Jak, jak… jak strzelisz, to we mnie… we mnie tryśnij… rozumiesz? - wyrzucała z siebie, jakby chciała, abym koniecznie to zapamiętał. Moje jaja zwisały swobodnie pomiędzy udami, czułem w nich narastający uścisk i mrowienie. Nic nie mówiłem.
-No co, no co, spuścisz się we mnie?
-Nooo… dobra… uch…
Jej pchnięcia były coraz mocniejsze. Miałem wrażenie, że marne hotelowe łóżko nie wytrzyma naszego zmagania z seksem.
-Nie chcesz? Czemu?
Zatrzymała się na chwilę i spojrzała mi w oczy.
-Nie mówiłem, że nie chcę… tylko…
-Tylko?
-Się boję…
-Ja też, ale co tam.
Podjęła ujeżdżanie. Jej cipa zaczęła szarpać się i pulsować.
-Kurwa, no dobrze…
-Hm?
-Spuszczę się w ciebie. Kurwa zapłodnię cię. Wypełnię cię moją spermą.
Znieruchomiała i objęła mnie obłędnie ciasnym uściskiem.
-Tak? No, to już…
Napiąłem się, ale nic nie zaszło. Nie wiem dlaczego. Coś się popsuło czy co?
-No… ech…
-Co?
-No dawaj. Co jest? Nie chcesz spuścić się we mnie?! - podniosła głos.
Raz, dwa, raz, dwa…
-Uch, uch… nie wiem.
Znowu poruszała się rytmicznym tempem.
Nagle pochyliła się do przodu, wpadając wprost w moje objęcia.
-Dlaczego? Co się dzieje? - spytała, unosząc się do góry.
Dotarło do mnie, że chce zmienić pozycję. Chwyciłem fiuta i przytrzymałem, a ona unosząc się do góry, wyjęła go z siebie.
-No dobra, - jęknąłem.
Spojrzała na mnie zdziwiona.
-Szybko!
-Co?
-Teraz ja ciebie.
-Co?
-Ja ciebie… - powtórzyłem.
Przyklękła na jednym kolanie i pochyliła się do przodu.
-Tak?
-Mmmmm… - mruknąłem i natychmiast w nią wszedłem.
-Oooch! - westchnęła.
Szybko zacząłem poruszać biodrami.
Klap, klap, klap… - rozchodziły się głośne odgłosy.
-Ych, ych, ych… - stękała.
Klap, klap, klap…
-Fuhhh, fuhhh… - sapałem.
Mocniej chwyciłem ją w pasie, przykucnąłem jeszcze niżej i waliłem ją od spodu.
-Nie ruszaj się, teraz to się spuszczę! Na pewno!
-Tak?!
Wyjąłem fiuta i przytrzymałem w ręku. W końcu stwierdziłem, że chyba wygodniej było mi, gdy leżałem.
-Nie tak, - skrzywiłem się.
Zaczęła się śmiać, kiedy jeszcze raz kładłem się obok niej.
-Szybko! - syknąłem.
Rozstawiłem nogi, a ona wlazła w środek.
-Zawsze ostatnie słowo musi należeć do kobiety! - powiedziała z satysfakcją.
Jak jeździec przerzuciła nogę przez moje ciało i za jednym zamachem dosiadła mnie tyłem.
Chwilę sadowiła się w lepszej pozycji. Później wsunęła rękę między swoje uda, chwyciła za kutasa, włożyła go w swoją szparkę i powoli opadła.
Hrrryp, hrrryp… - terkotało łóżko.
-Ooooj! - jęknęła.
Pieściła swoje piersi.
-Co? - spytałem.
-Nic, nic…
Poruszała się do góry i do dołu, lekko pochylając się do przodu. Bez problemu mogłem podziwiać jej pośladki.
Hrrryp, hrrryp…
Oparła się dłońmi o moje kolana i płynnie poruszała tyłkiem.
-O tak… - wyrzuciła z siebie.
Uniosłem się nieco wyżej i wcisnąłem poduszkę pod głowę. W tym czasie ona przechyliła się w przeciwną stronę, prawie kładąc się na moim brzuchu.
Raz, raz, raz… - unosiła się i opadała.
Chryp, chryp, chryp… - skrzypiało łóżko.
Moje dłonie wylądowały na jej słodkich cycuszkach.
Chryp, chryp, chryp…
Do ruchu góra-dół dołączyła ruch przód-tył i w rezultacie powstała doskonała kombinacja.
Chryp, prrryp, chyp…
Co chwilę masowała cipkę.
Raz, dwa, raz, dwa… - w milczeniu balansowała ciałem.
Łóżko stukało, skrzypiało.
Raz, raz, raz… - zwolniła.
Kutas znikał i pojawiał się.
Raz, raz, raz…
Trzymałem ją za biodra, była miękka i gorąca.
Chryp, chryp, łomot, łomot…
Jeszcze mocniej zacisnęła uda. Czułem się tak, jakby ktoś przypalał mi palce u stóp. Później gorąco zaczęło wędrować wzdłuż mojego ciała, coraz dalej i dalej…
Chryp, łomot, chryp, łomot…
Przechyliła się do tyłu i podparła jedną ręką koło mojego ciała. Poruszała teraz samymi biodrami.
Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu…
Chciała dojść i nie zważała na nic więcej. Nacisnęła swoją cipeczkę od góry.
Chryp, łomot, chryp, łomot…
Raz, raz, raz…
Jej psitka stawała się coraz ciaśniejsza. Gorąco było już w kolanach. Coraz trudniej było powstrzymać się od wytrysku.
Raz, raz, raz…
-Ahhh, hhhh, hhhh… - dyszała.
Raz, dwa, raz, dwa…
Hryp-hrup, hryp-hrup…
-Hhhhh, ohhhh…
Fala ukropu opanowywała już moje jajka. Było cudownie, mocno, a jednocześnie niesłychanie delikatnie, szybowałem.
-Umh! - stęknąłem.
Zacisnąłem dłonie ja jej ciele. Pierwsza porcja wystrzeliła w momencie kiedy byłem najgłębiej. Nie przerywała.
Raz, dwa, raz, dwa…
Uniosłem się i opadłem.
-Yh!
Kolejny szybki strzał. Poruszała się dalej.
-Uch!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz