Szukaj na tym blogu

19 lipca 2022

Podglądacz.

58. Bo zaraz wytrysnę.


-Bo zaraz wytrysnę i będzie po wszystkim, - postraszyłem ją.

-Tylko spróbuj! - pogroziła mi palcem.


Wstała i odeszła na dwa metry. 

-Co mam teraz robić? - spytała Aśka, potrząsając tubą. 

W tej samej chwili Kinga wyjęła z torby jeszcze jedną małą saszetkę. Jej zawartość była żółtozielona, przypominała glony. Wycisnęła najpierw z jednej, później z drugiej i wymieszała na swoich palcach.

-No proszę, czym one mnie szprycują, - powiedziałem, biorąc do ręki wyrzuconą przezeń flaszkę. 

Między innymi było tam napisane, że jest to żel rozgrzewająco pobudzający. 

-Lepiej nie patrz, - powiedziała Kinga.

Aśka wciąż mordowała się z małą tubką. 

-Ja mu pokażę, - mówiła, co chwilę dobierając lepkiej mazi. 

-Oooo-ho! - jęknęła Kinga spoglądając na to co robi jej koleżanka.

Rzuciła buteleczkę. Zerknąłem na opakowanie. Był to jakiś bardzo silny afrodyzjak.

-No… dziewczyny! - wzburzyłem się. 

Nie miałem pojęcia, co z takiej mieszaniny może wyniknąć. 

-No dobra, - powiedziała. 

Usiadła i pełne dłonie skierowała w okolice mojego kutasa. 

Objęła go. Było wilgotno i chłodno.

-Co to? Przyjemne, - powiedziałem.  

-Leż. To dopiero początek, - odpowiedziała.

Ściągnęła skórkę, chwyciła fiuta u podstawy i rozprowadzała wymieszaną substancję. Zaczynało lekko grzać. Było inaczej, ale wciąż bardzo przyjemnie. 

Kinga podeszła do moich stóp i pochyliła się, uroczo wypinając swój krągły tyłeczek. 

-A czego ty tam szukasz? - spytałem.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, że stoi tam jeszcze jedna torba.

Aśka zajmowała się moim kutasem. Uniosłem głowę, by lepiej się przyjrzeć i przeraziłem się. Zmieszane substancje przybrały czarną barwę. 

Chwyciłem się za fiuta. Im bardziej mieszałem, stawały się ciemniejsze. Kątem oka dostrzegłem, że Kinga przygotowuje się, by wejść na łóżko. 

Tymczasem zdawało mi się, że to Aśka pierwsza mnie dosiądzie. Pochyliła się i przerzuciła ręce nad moją klatką piersiową. Na drążku czułem coraz większe gorąco. 

-Co zrobiłaś?! Zobacz, co z im zrobiłaś? - mówiłem, jakby z pretensją trzymając go w dwóch palcach. 

Nie dosiadła mnie, gdzieś spomiędzy fałd pościeli wygrzebała jeszcze jedną tubę. Była średniej wielości, jasnozielona z połyskliwymi drobinkami. Mieszała ją ściskając i kołysząc w dłoni.

Mój fiut zaczął szybko pęcznieć i niebezpiecznie mocno pulsować. Odruchowo zacząłem się brandzlować. 

-Przestań się nim bawić, bo ci odpadnie! - powiedziała nieco ostrym tonem.

Patrzyłem na swojego bambusa i jeszcze jakiś czas nim potrząsałem.

-No, co się tak przyglądasz? Masz murzyńską laskę, - naśmiewała się Aśka.

Miałem już tego dość. 

-Ile mam jeszcze czekać? Wejdzie któraś na mnie? - złościłem się, czując szybko narastające podniecenie.

Ruda jeszcze raz nałożyła jakiegoś specyfiku. 

-Musi porządnie się wchłonąć! - powiedziała stanowczo.

Nie mogłem przestać dotykać mojego fiuta. Czułem pulsujące gorąco i dziwne swędzenie. Coraz bardziej chciało mi się ruchać.

-Jeszcze trochę odczekamy i facecik będzie ugotowany, - recytowała ruda kuzynka.

Potrząsałem kutasem i czułem coraz większe mroczki przed oczami.

-Boże, już dłużej nie wytrzymam. Mówię prawdę.

-Wytrzymasz, spokojnie! - śmiała się Aśka.

Zamknąłem oczy i drżałem.

-Chwileczkę, - powiedziała, chwytając mnie za pałę. 

Ciągle coś nakładała i wcierała. W kutasie czułem już prawdziwy ogień.

-No dobra, - powiedziała. 

Zdawało mi się, że skończyła. Ściskałem chuja z całych sił i szarpałem się w słodkich spazmach rozkoszy. Było mi bardzo dobrze.

-Wytrzymasz jeszcze trochę? - spytała z zaskakującą czułością. 

Podniosła się,  nabrała jednego z żeli i dokładnie wysmarowała sobie cipkę.

-Zobacz, jak mu urósł, jak spęczniał! - dotarł do mnie uradowany głos Kingi.

Aśka szykowała się do skoku na mojego bambusa. Pocierała psitkę i coraz bardziej rozsuwała nogi.

-Boże jak to grzeje, - powiedziała w końcu.

-No co, gotowa już? - spytałem.

-Nie! - zaskoczyła mnie odpowiedzią.

Mimo wszystko uniosła się na kolanach i powoli kierowała w stronę mojego podbrzusza.

-Bo zaraz wytrysnę i będzie po wszystkim, - postraszyłem ją.

-Tylko spróbuj! - pogroziła mi palcem.

Wyprostowała się i wilgotną ręką potarła swoje piersi.

-Och! - westchnęła cicho.

-No właź rzesz! - ponaglała ją Kinga.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...