53. Właź na niego.
-No mała właź na niego, zobacz, jaki chłopak podniecony jest.
Kinga wysunęła język i przesuwała nim po żołędzi.
-Chyba powinienem być bardziej aktywny… tak koniecznie…
Aśka spojrzała w sufit.
-Koniecznie, bo już trochę ostygłam.
-No dobrze, ja już jestem gotowy do przejścia do bardziej agresywnej akcji.
W odpowiedzi Kinga stanęła na czworakach i powoli zaczęła przesuwać się w górę mojego ciała. Zatrzymała się dopiero w okolicach cycków koleżanki. Jej dłoń wciąż mocno trzymała mojego członka, a język już świdrował sztywne sutki.
-Wiesz co, - zwróciłem się do niej, - wejdź na mnie i się nadziej.
Cofnęła się, a ja tłumaczyłem dalej:
-Kinga wejdzie na mojego fiuta, a koleżanka siądzie mi na twarz. Tak będzie dobrze?
Blondyneczka uważnie słuchała i z wielkim wyczuciem, waliła mi konia.
-A ty co, coś taka wystraszona? - spytałem.
Aśka parsknęła śmiechem:
-No powiedz, dlaczego tak się boisz na jeźdźca, co?! Wczoraj…?
-Eeee… przestań… - Pochyliła się i polizała mojego fiuta. -Dobrze ci mówić, ciebie psitka tak nie boli…
-Oj tam, może tak!
Jeszcze raz poczułem słodki język na swoim penisie.
-No to spróbuj. Tak jak ja.
-Naprawdę boli cię cipka?
Nie patrzyła na mnie. Na przemian lizała i waliła mi konia.
-Tak… za dużo było… chyba? - odezwała się Aśka.
Drobna rączka tańczyła na kutasie szybko i sprawnie. Aśka rozczesywała dłonią włosy.
-Tak, twój kutas też o czymś świadczy… chyba nie bez przyczyny tak wygląda… nie pamiętasz co?
-No tak, - mruknąłem.
Odpowiedział mi śmiech. Wsunąłem palce w jej szparkę, mlasnęło. Kinga jakby z zazdrością, czy wstydem odwróciła głowę i oblewając się jeszcze większym rumieńcem, uśmiechnęła się słodko.
-Oooo tak… - mruknęła, pochylając się nad kutasem.
Spuściła sporą porcję śliny i długimi, posuwistymi ruchami robiła mi dobrze.
-Oj tak, tak! - wzdychała Aśka, obserwując to wszystko.
-Jak one szybko zmieniają temat, no… - stwierdziłem krótko.
-No mała właź na niego, zobacz, jaki chłopak podniecony jest.
-Ja też muszę o siebie dbać, coś na poślizg się należy, - powiedziała i pokazała dużą tubkę jakiegoś smarowidła.
Przytrzymała fiuta i wycisnęła przezroczysty żel na sam koniec. Po chwili zgrabnie rozprowadziła go po całości. Grzało i chłodziło jednocześnie.
-Uuuuuch! - westchnąłem.
Aśka zaśmiała się głośno.
-Cicho bądź, - odezwała się Kinga, wyrzucając opakowanie poza obręb łóżka.
Sadowiła się, nie bardzo wiedząc, jaką dokładnie pozycję zająć.
-No właź! - śmiała się ruda.
Zanim jednak mnie dosiadła, postanowiła jeszcze raz polizać. Substancja musiała być jadalna, no, a przynajmniej nieszkodliwa. Chwyciła dwoma palcami za sam łepek i pociągnęła języczkiem po trzonie.
-No patrzcie, taka skromna a od chuja oderwać się nie może, - powiedziałem cicho.
Dotykała go czubkiem języka tak, jakby chciała posmakować.
-O ha, ha… śmiała się, rozbawiona Aśka.
Niczym niezrażona blondynka lizała dalej. Po chwili uniosła się na kolanach i zaczęła przysuwać się w okolice mojego krocza.
-No wejdź na niego, nie baw się mała, - ponaglała rudowłosa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz