40. Walenie konia.
Walenie konia odbywało się w najlepsze. Mocny uścisk i szybkie energiczne ruchy robiły swoje. Napięcie wśród panienek szybko rosło. Karolina nerwowo poprawiała włosy, Jola powoli, ale nieustannie przesuwała się do tyłu, w stronę Majki, natomiast pozostałe dwie, nawet na sekundę, nie zwalniały tempa w pogoni za moim orgazmem.
Nagle szarpnęła się do przodu w silnym skurczu całego ciała. Na jej słodkiej, niewinnej buzi malował się szczery uśmiech. Szybko i mocno pochyliła się na mój tors, zwijając się niczym ślimak.
-A-a-ach! - stęknęła krótko.
Jej cipeczka opierała się jak prowadzona na egzekucję.
-Taaaak mała! - zdawała się gratulować Karolina.
Moja partnerka była tak nisko, że swoimi ustami prawie dotykała moich warg. Stękając, unosiła i opuszczała swój tyłeczek.
-No, dawaj! - uśmiechając się, dopingowała Karolina.
Kinga siedziała na mnie, jak na nocniczku z rękoma solidnie opartymi o moje biodra. Na jej buzi malowała się mina zadowolonego dziecka. Miarowo unosiła się i opadała, unosiła się i opadała…
-A-jaj-jaj… - jęknęła współczująco Karolina, głaszcząc mnie po obojczyku.
Kinga zatrzymała się na moment i wykonała kilka kółeczek swoimi biodrami. Powodowało to promieniowanie gorąca w moim podbrzuszu, które szybko rozchodziło się na całe ciało. Rozsunąłem szeroko nogi, moje jaja zwisały między udami. W ten sposób łatwiej było mi panować nad własnymi odruchami.
-Daj mu czadu! - kolejne ostre słowa.
Kinga jeszcze raz skręciła swoje plecy, oparła się ręka o moje udo i spoglądając gdzieś w bok, dosyć szybko poruszała swoim tyłeczkiem.
W końcu, bez żadnej zapowiedzi ze mnie zeszła. Usiadła między moimi nogami, na wysokości kostek i zaczęła starannie poprawiać swój ręcznik. W tym samym czasie, nie dając mu chwili wytchnienia, Karolina troskliwie zajęła się moim kutasem. Pewnie ujęła go w swoją dłoń i zaczęła robić mi dobrze. Rozgrzany, oślizły, w świeżym uścisku nowej dłoni szubko zaczął nabierać elektryzującej energii.
-Och lepiej mi go daj, - odezwała się Majka, przejmując go niczym pałeczkę podczas sztafety.
Karolina nie protestowała. Majka siedziała w lepszym miejscu, przez co trzepanie mojego konia było o wiele bardziej przyjemne.
-Uuuuf! - westchnąłem, czując nadmiar doznań.
Majka sprawnie waliła mi kapucyna, a Aśka w tym czasie, z wielkim wyczuciem zajęła się moimi jądrami. Ujęła je w garść i delikatnie masowała, żonglując jajeczkami.
-No daaawaj! - mówiła zachęcająco Karolina, najwidoczniej czekając na mój wytrysk.
Po chwili dziewczyny zamieniły się miejscami. Aśka odsunęła się do tyłu, a Karolina usiadła tam gdzie ona. Na miejscu Karoliny usadowiła się Jolka. Wszystko wyglądało, jak jakaś gra-wyliczanka.
-Daaaawaj! - przejęła dopingujący ton Majka.
Walenie konia odbywało się w najlepsze. Mocny uścisk i szybkie energiczne ruchy robiły swoje. Napięcie wśród panienek szybko rosło. Karolina nerwowo poprawiała włosy, Jola powoli, ale nieustannie przesuwała się do tyłu, w stronę Majki, natomiast pozostałe dwie, nawet na sekundę, nie zwalniały tempa w pogoni za moim orgazmem.
-U-hu-hu… - roześmiała się któraś z nich.
Rączka Majki poruszała się bardzo szybko. Jej ręcznik zsunął się do dołu, odsłaniając znaczną część piersi. Aśka cały czas elastycznie ciągnęła mnie za worek. Ona także nie mogła utrzymać na miejscu swojego wdzianka. Zacząłem się zastanawiać, po co im one. Skoro ja byłem nagi, panie też mogłyby pokazać nieco więcej ciała. Przecież to była prawie orgia.
Po jakimś czasie któraś z nich napluła między palce, bo wydzieliny Kingi szybko zaczęły wysychać. Ponownie zrobiło się przyjemnie ślisko i mokro. Wszystkie głowy, jak podczas operacji chirurgicznej, pochyliły się nad moim ciałem. Niemalże czułem ich oddechy na swojej skórze.
-Nooooo! - westchnęła w oczekiwaniu Majka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz