59. Nie pierdol. Wyluzuj.
-O Boże, zaraz dojdę! - krzyknęła.
-Nie pierdol. Wyluzuj.
Klęczała nade mną okrakiem, nie mogłem się doczekać, kiedy usiądzie. Sadowiła się, przenosząc ciężar ciała raz w jedną, raz w drugą stronę, wprawiając łóżko w nieprzyjemne skrzypienie. Chwyciła kutasa w dwa paluszki, nakierowała w odpowiednie miejsce i opadła. Wbijałem się w jej ciasny kanalik, jak rozgrzany nóż w masło.
Nagle moją świadomość szarpnęło obezwładniające, bosko przyjemne gorąco.
-Ha! - stęknąłem, szybko wypuszczając powietrze z płuc.
-No, co tak się szarpiesz?! - spytała amazonka z nutą zaskoczenia i ironii.
Poruszyła biodrami do tyłu i do przodu.
-O-o-o-o! - stękałem.
-Nie przesadzaj, już jęczysz? Nawet jeszcze dobrze cię nie dosiadłam.
-No tak… - odpowiedziałem głupkowato, kiedy pierwsze, powalające wrażenie minęło.
Chwyciłem ją za biodra. Ciągle mocno grzało, ale dało się wytrzymać.
Hyrrrrryp! - skrzypiało łóżko.
Opadła do końca, rozgniatając moje jądra swoimi pośladkami. Patrzyłem, jak mój fiut znika w niej całkowicie.
-Uh! - westchnęła krótko, kiedy zaczęła się podnosić.
-No pracuj, pracuj, nie przerywaj, - zachęcałem ją.
-Nie mogę, - powiedziała cicho.
-Co?
-Nie mogę się na ciebie…
-No co?
-Nie mogę się tak nadziać…
-Bo?
Jej cipa była bardzo ciasna, obejmowała mnie żelaznym uściskiem.
-Ech! - westchnęła.
-No, co ci? Powiedz.
-Eeeee…
-Co jest? Przecież byłaś taka napalona?
-Eh… nie wiem.
-Ja jestem gotowy, a ty?
-Mmmmm…
-Ledwie żyję… ale dam radę, a ty?
-Uch… nie wiem…
-No przestań.
-Booooże… jakoś tak ciasno… gorąco…
-No, już! Dawaj!
W końcu przemogła się jakoś. Dopasowała pozycję tak jak w fotelu samochodowym. Czułem, że końcem mojej lagi ocieram się o jej macicę. Zaczęła poruszać się do góry i do dołu, najpierw płytko i ostrożnie.
Hry-hru, hry-hru… - skrzypiało łóżko. Czułem każdy jej mięsień, każde załamanie i nierówność cipeczki.
-Lepiej? - spytałem.
Milczała.
-Już lepiej?
-Co?
-Już ci lepiej?
Raz, dwa, raz, dwa… poruszała się, z coraz większą wprawą. Nie odpowiedziała.
-Hej!
-Co?
-W porządku?
-Dlaczego tak się prężysz? - odpowiedziała w końcu pytaniem na pytanie.
-Bo, bo… - teraz ja zacząłem się jąkać.
Raz, dwa, raz, dwa… - podskakiwała na mnie.
Odwróciła się, jakby chciała spojrzeć na swoją cipeczkę od tyłu.
-No… ?
-Och… przecież widzisz.
Pochyliła się do przodu. Jej piersi zawisły nad moją twarzą. Zalewało mnie gorąco, uścisk jej cipki doprowadzał mnie na skraj orgazmu.
Hryp-hrup, hryp-hrup… - odzywały się sprężyny.
Jeszcze raz się odwróciła i klepnęła się w tyłek.
Raz, dwa, raz, dwa…
-U-he-he-he… te żele są zajebiste! - wyrzucała krótkimi frazami. Nie mogła mówić normalnie. Pochyliła się i oparła o ścianę za moją głową.
-Co jest?
-Kurwa, chyba przesadziłam…
-Eee… masz pietra?
-Hyk… no co ty. Nie.
Wyciągnąłem ręce i zacząłem pieścić jej cycki. Ona sama zajęła się swoją dupeczką.
-A co?
-Ja wiem? Za mocne…
-Hahahaha…
-Co się śmiejesz. Moja koteczka ledwie żyje.
-Chyba żartujesz?
-Nie wiem, kurwa. Chyba dostała jakiejś padaczki. Ja pierdolę! - Poruszała się płytko, ostrożnie. - Ty też chyba to czujesz?
Śmiałem się jeszcze głośnej.
-Musisz.
Jedną ręką opierała się o ścianę, a drugą o moje udo i poruszała się płynnie.
-Mam skończyć?
-Mmmm… nie, nie…
Wierciła się nerwowo, jakby czegoś szukała.
-A jednak gwałcisz mnie.
Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Po chwili zebrała się w sobie, jej ruchy stały się głębsze i mocniejsze. Czułem jak włosy na mojej głowie stają dęba. Łóżko skrzypiało nieprzyjemnymi odgłosami, rozsunąłem uda, by mogła nadziewać się jeszcze mocniej. Mój kutas zrobił się gruby jak nigdy dotąd. Zmieszane substancje ciekły po nim, wylewając się z jej wnętrza.
Raz, dwa, raz, dwa… - rytmicznie pracowała jej dupa.
-Uuuuch! - jęknęła.
-Kurwa, tylko spokojnie.
-O Boże, zaraz dojdę! - krzyknęła.
-Nie pierdol. Wyluzuj.
Raz, dwa, raz, dwa…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz