57. Pomiędzy jej cyckami.
Była jeszcze bliżej, moja twarz znalazła się pomiędzy jej cyckami. Wdychałem zapach jej potu. Bardzo mnie to podniecało.
Po sekundzie obydwie na raz zaczęły opadać, jedna na chuja, druga na twarz. Na kutasie czułem szczęki wyciskające ze mnie wszystko, co pozostało, a na twarz opadł mi mokry gorący koc. Nie mogłem oddychać, czułem intensywny zapach pizdy. Jakieś płyny wlewały mi się do nosa i ust a kutas błagał o chwilę przerwy.
-Mmm-hu! - mruczała Aśka.
Całowały się. Dziewczyna wciąż mnie dusiła, a druga już podjęła swoje ruchy. Najpierw były wolne i głębokie. Wciąż mocno ściskała mojego konia.
Przerwały długi pocałunek i odsunęły się od siebie. Czułem, że wciąż się pieszczą.
-Mmmmm…
-Hu, hu, hu… to prawda… musimy dać mu porządną nauczkę, mówiła Aśka.
Uniosła się, a ja przejrzałem na oczy.
-Uuuu-ha-ha! - śmiała się Kinga, po mistrzowsku regulując swoje ruchy.
Aśka całkiem uniosła się do góry, a jej koleżanka odchyliła do tyłu i oparła na moich kolanach. Wypinając swoją bułeczkę do przodu, poruszała się łagodnie i płynnie.
-No pokaż, - mruczała, pieszcząc jej piersi.
Zatrzymała się na górze, ściskając swoją cipą sam łeb mojego kutasa. Aśka pochylała się i lizała jej sutki.
-No, co tak nagle przestałaś?! - zaprotestowałem.
-Cicho, co tak się interesujesz?! - burknęła mało zrozumiale.
Trzymałem ją za biodra i sam próbowałem wprawić jej ciało w wahadłowy ruch. Oczywiście nie udawało mi się to.
W końcu opadła do przodu i podparła się rękoma po obu moich stronach mojego ciała. W tym samym czasie Aśka najzwyczajniej w świecie ze mnie zeszła.
-A ty co tak uciekasz?! - powiedziałem ostrym tonem.
Po chwili i Kinga podniosła się, uwalniając mojego kutasa.
-No proszę, co już koniec?! Coś nie tak? - mówiłem zaniepokojony.
-Zobaczysz, - powiedziała Kinga, przechodząc tuż nad moją twarzą.
Nagle zobaczyłem jej ciasną, gładko wygoloną pizdeczkę. Jak UFO przesuwała się na horyzoncie mojego widzenia. Piękna bułeczka, kajzerka z podłużnym cięciem pośrodku i ślicznym dołeczkiem w okolicach wisienki.
-Jezzzu! - wyrwało się z mojego gardła, kiedy poczułem jej stopę na swoim ramieniu.
-U-hu! - zaśmiała się słodko.
Stała nade mną, goła, jak ją Pan Bóg stworzył, z małymi sterczącymi cycuszkami, o pięknej gładkiej skórze.
Jeszcze jeden krok i była na podłodze. Aśka siedziała między mną a ścianą. Nie wiedziałem, co one jeszcze wymyślą.
Roztarłem bolące ramię i poprawiłem czuprynę.
-Leż mały! - odezwała się ruda.
Po chwili zobaczyłem w jej dłoni tubę przezroczystego żelu. Zastanawiałem się, skąd one go tak szybko brały. Musiały dobrze się przygotować.
-O, teraz będą smarować! - powiedziałem, podpierając głowę ręką.
Ruda rozsiadła się wygodnie i przekręciła tubę denkiem do góry.
-Ja mu teraz pokażę, - powiedziała, nadstawiając swoją dłoń.
-Nie wiem, czy on wytrzyma? - usłyszałem głos Kingi.
Odwróciłem głowę i tuż przed oczami zobaczyłem jej cycki. Były blisko tak blisko, że gdybym chciał, mógłbym je polizać.
Pochylała się nade mną w całkowitej ciszy. Patrzyła na mnie. W świetle żyrandola widziałem tylko jej ciemną sylwetkę.
-Liż mnie, - powiedziała, odsuwając się trochę.
Pięknie pachniała. Chciałem poczuć jej cipeczkę.
-O-ho! - stęknęła.
Pochyliła się jeszcze bardziej, a jej sutek znalazł się pomiędzy moimi ustami.
-Mmmm… już… - mruczała.
Była jeszcze bliżej, moja twarz znalazła się pomiędzy jej cyckami. Wdychałem zapach jej potu. Bardzo mnie to podniecało.
-Złap moje antenki, złap je… och!
Wypięła się i ocierała biustem o moje policzki. Teraz widziałem jej uśmiechniętą twarz. W końcu chwyciłem ją za sutek i zagryzłem lekko.
-O-ho-ho! - zaśmiała się krótko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz