Szukaj na tym blogu

5 lipca 2022

Podglądacz.

44. Setki oczu.


 Miałem świadomość, że cała wielka sala wypełniona jest ludźmi. Setki oczu, setki spojrzeń, kobiety, mężczyźni… Wszyscy siedzieli w wygodnych, wyściełanych fotelach, patrzyli gdzieś przed siebie i zdawali się niczemu nie dziwić. Nie wiem dlaczego, nam też nie przeszkadzała ich obecność. 


Coś zbierało się we mnie od środka. Nie wiem, co to było. To było jak niesłyszalny pomruk wulkanu. Rozchodziło się tylko dygotaniem całego mojego ciała.

-Oooo tak, tak!!! - mówiła, niczego niespodziewająca się Aśka.

Patrzyły. Oczekiwały na wytrysk, ale nie na wybuch Wezuwiusza. A to był prawdziwy wybuch Góry Świętej Heleny. 

-He? Och, co?! Ooo tak! - westchnęła majka, jeszcze bardziej przyspieszając.

Raz, raz, raz…

Zacisnąłem szczęki.

-Dawaj, kotku! Dawaj!

Rzaz, raz,  raz…

Moje, wygięte w pałąk, plecy oderwały się od materaca. Kolejna porcja wyskoczyła wysoko nad ich głowy i spadła na mój brzuch, ale to był wciąż tylko wstęp. Ja pierdolę, nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje. 

-Oooo tak! Taaaak!

Raz, raz, raz… ostre trzepanie nie pozwalało mi złapać tchu. Dziewczyny rozcierały białe nasienie, napawając się jego zapachem i konsystencją. Zepsute, głupie cipy. 

-Dawaj! Chcemy więcej! - westchnęła Jolka, zbliżając obspermione palce do swoich ust. Takiej zgłoszonej laski jeszcze nie widziałem. 

Kolejny wyrzut lepkiej lawy wywołał już niezłe poruszenie.

-Oho, ooooo!!!

-Uuuuu!

-Mmmmm!

Raz, raz, raz… waliły dalej. Nawet nie wiedziałem, która trzyma mnie za konia. Jakie to miało teraz znaczenie?

-Tryskaj! Kurwa tryskaj! 

Chyba wszystkie na raz coś przy mnie majstrowały. Coraz gorzej widziałem. Od pływałem w słodki niebyt przyjemności. 

-Ehe, ehe, eh!

Widziałem, jak nasienie spada na jasną grzywkę Joli. Dostała to, czego potrzebowała. Doszczętnie zepsuta pizda. 

Raz, raz, raz…

-Aaaaach!

O jeszcze nie był koniec. Aśka dostała mlecznym pociskiem po swojej piegowatej buzi. Wniebowzięta rozcierała porcję po policzkach. Wszystkie one z jednego kawałka materii wycięte. 

Raz, raz, raz…

-Aaaaach… mmmmm… - wzdychała podniecona Majka.

Raz, raz, raz… trzepały dalej.  To trzepanie powodowało olbrzymi rozrzut mojego nasienia. Spadało deszczem na głowy wszystkich panienek. Przez chwilę zastanawiałem się jak one później będą to sprzątać. 

-Chhhhhhhhhhhh! - głośno wypuszczałem z siebie powietrze.

Odpłynąłem. 


***


Byłem w kinie, a może w teatrze, sam już nie wiem. Siedziałem w pierwszym rzędzie, wtulony w ramiona Majki i namiętnie ją całowałem. Jej usta były słodkie, jak miód, gorące, jak kubek czekolady, drapieżne i delikatne zarazem. Czułem zapach jej, opadających na twarz, włosów, jej tętno pod moimi palcami. 

Nie wiem jakim cudem tam się znaleźliśmy, ani co to wszystko miało oznaczać. Napięcie elektryzowało, magnetyzm wisiał w powietrzu. Cisza wypełniała się naszymi ciężkimi z podniecenia oddechami. Miałem na sobie białą koszulę z długim rękawem, dobrze pamiętam, taką jak na weselu ciotki. Przeszkadzała mi, czułem każdy jej szew, każde zagniecenie. Chciałem, jak najszybciej się jej pozbyć.

Ramiona dziewczyny były nagie, a ciasna, czerwona sukienka zsunięta poniżej piersi. Nie patrzyłem, ale czułem ciepło od nich bijące, były tak blisko, niemal dotykały mnie sutkami.

-Chcesz mnie? - westchnęła między kolejnymi pocałunkami.

Drżała lekko, zagryzając moją górną wargę. Wsunąłem dłoń pod jej kasztanowe włosy, chwyciłem za szyję w okolicy ucha i mocno przycisnąłem do siebie. 

-Tak, chcę, - szepnąłem ledwie słyszalnym głosem.

Po chwili zamknąłem oczy i całkowicie oddałem się czułym pieszczotom. Miałem świadomość, że cała wielka sala wypełniona jest ludźmi. Setki oczu, setki spojrzeń, kobiety, mężczyźni… Wszyscy siedzieli w wygodnych, wyściełanych fotelach, patrzyli gdzieś przed siebie i zdawali się niczemu nie dziwić. Nie wiem dlaczego, nam też nie przeszkadzała ich obecność. 

-To zróbmy to, - ciągnęła. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...