Szukaj na tym blogu

9 lipca 2022

Podglądacz.

48. W ramach przeprosin.


Dwa dni później dziewczyny, reprezentowane przez Kingę i Aśkę, w ramach przeprosin zaprosiły mnie do wynajętego pokoju w miejscowym motelu na kolację. 

-Będzie jakiś kieliszek wina i, może, coś jeszcze, - wyjaśniła Aśka. 


-Ooooch, oooooch teraz, tak, taaaaak!!! - jęczała.

Jak tylko wepchałem się między jej pośladki, od razu strzeliłem. 

-Majuuuuuu ooooooch!!! - wyłem z rozkoszy.

Bulg, bulg, bulg… - czułem, jak kolejne porcje gęstego nasienia wypełniają jej niesamowite wnętrze. 

-Ech, ech, ech! - postękiwała. 

Bulg, bulg, bulg…

-Yyyyhy, yyyyh, yyyyy!!! - dszałem ciężko.

Bulg, bulg… flup, flup, flup… - nektar wypełnił jej kwiatuszek i zaczął się wylewać. 

-Ech, ech… tak, eeeech taaaak! - wzdychała.

Obfite porcje mojego pożądania szybko zmoczyły materac. 

I nagle było po wszystkim. 

-Jesteś cudowny, - szeptała, całując mnie po szyi.

Siedzieliśmy obok siebie wtuleni w swoje rozgrzane ciała. Słuchaliśmy swoich szybkich oddechów.

-I ty też, - odpowiedziałem, dotykając ustami jej ucha.

Szeroko rozsunąłem uda i patrzyłem na mojego, wciąż dziarsko sterczącego kutasa. 

-Zdał ten egzamin, - mruknąłem, kiwając w jego kierunku głową.

Skórka ciasno opinała trzon, a głowica była jak grzyb, z mocno zarysowaną żyłą. W tej chwili unosiła się i opadała jak żywa. 

-Taaaak… dzielny żołnierz, - uśmiechnęła się zadowolona.

Moje jądra były duże napęczniałe, moszna obkurczona i mocno pomarszczona. 

-Och, zdaje się, że on nadal na stanowisku, - westchnąłem, wciąż czując duże podniecenie.

-Tak, widzę, - szepnęła.

Moje podbrzusze rytmicznie kurczyło się jeszcze. 

-Patrz, patrz… -jęknąłem, ujmując ją za brodę.

Nie miałem ani grama zarostu, był bardzo dokładnie wygolony.  -Słodki, - powiedziała.

-Och dziewczyno… coś ty ze mną zrobiła?!

-Ja? Nic, - roześmiała się. 

Oparła się ramieniem o moją klatkę piersiową i położyła swoją dłoń obok pulsującego jeszcze fiuta. 

-Niewina… co?!

Uśmiechała się. Położyła głowę na moim obojczyku. 

-Tak wspaniale ruchasz, tak mocno, tak głęboko… och zróbmy to jeszcze raz, - powiedziała.

W tym samym momencie światło w tle zapaliło się i naszym oczom ukazała się, ta sama, co przednio widownia. Ludzie siedzieli i patrzyli na nas tak, jakby oglądali film na sali kinowej. Rozejrzałem się dokładniej, wokół znajdowało się pełno staroci, poustawianych jak rekwizyty w teatrze. Kanapa, na której przed chwilą się kochaliśmy, także była zabytkiem. 

Leżałem, nie mogłem otworzyć oczu, słyszałem tylko śmiechy rozbawionych dziewczyn. 


***


Tamtej nocy przywiozły mnie nieprzytomnego do domu. Korzystając z nieobecności mojej ciotki, pod osłoną ciemności wjechały samochodem na podwórko, wtaszczyły do salonu i zwaliły jak worek ziemniaków na kanapę. Nie pamiętam ile razy, gdzie i kiedy mnie jeszcze wykorzystały. 

Kinga skończyła właśnie osiemnaście lat, a ja miałem być dla niej prezentem. Szkoda tylko, że nie spytały mnie o zdanie. No cóż…

Podobno miały świetną zabawę. Oczywiście obraziłem się… no… przynajmniej udawałem. Wypadało, musiałem przecież zachować twarz. 

Dwa dni później dziewczyny, reprezentowane przez Kingę i Aśkę, w ramach przeprosin zaprosiły mnie do wynajętego pokoju w miejscowym motelu na kolację. 

-Będzie jakiś kieliszek wina i, może, coś jeszcze, - wyjaśniła Aśka. 

Oczywiście, po tym wszystkim musiałem sprawiać wrażenie zezłoszczonego i nieprzystępnego, ale, tak naprawdę, cieszyłem się. Podejrzewałem, że to “coś jeszcze” będzie formą zadośćuczynienia. Chociaż trudno było cokolwiek przewidzieć. 

Tak czy inaczej… 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...