50. Trzymała mojego kutasa.
Tymczasem blondyneczka, już trzymała mojego kutasa i, dosyć żwawo, sobie z nim poczynała. Ściskała u podstawy i ciągnęła do góry, jakby doiła krowę. Przyznam, że było to bardzo przyjemne.
Jej policzki pokryte były ślicznymi rumieńcami. Musiała wcześniej wypić coś mocniejszego, labo była bardzo podniecona.
-Wiesz co, - zacząłem, - może ja nie będę tyle mówił, tylko ci go pokażę, co?
Wstałem, rozpiąłem pasek i zacząłem ciągać spodnie.
-O-o! - wyrwało się z jej ust.
Mimo wszystko, udając, że nic się nie dzieje, powróciła do pieszczot koleżanki.
Zatopiła się w jej szparce bardzo głęboko i namiętnie lizała. W chwilę później leżałem już wygodnie rozciągnięty na łóżku pomiędzy dwiema młodziutkimi zgrabnymi dziewczynami.
-No i jak? Co? Może być? - spytałem, pełnym triumfu głosem spoglądając na mojego, przepisowo sterczącego kutasa.
-Gorsze już widziałam, - zażartowała Kinga, najwidoczniej chcąc mnie jeszcze bardziej zirytować.
-Nie denerwuj mnie, dziewczyno! - odpowiedziałem uniesionym głosem.
Wcale się tym nie przejęła.
-No, co? Popatrz, jaki on posiniaczony, - zwróciła się do Aśki, o mało nie wybuchając gromkim śmiechem.
Przyjrzałem się dokładniej. Na moim fiucie w istocie znajdowało się kilka pękniętych naczynek tworzących niewielkie przekrwienia. W sumie, po tym co mi zrobiły, nie było się czemu dziwić. Mimo wszystko trochę się speszyłem i, jak na złość, w ciągu kilku sekund mój penis nieznacznie opadł.
Chwyciła go w swoją małą rączkę i wykonała parę posuwistych ruchów, próbując przywrócić do poprzedniej pozycji.
-No, co jest?! Podnoś się, mały! - zawołała do niego, jak do zmęczonego źrebaka.
-U-ha-ha! - roześmiała się Aśka, poprawiając włosy i przysuwając się bliżej.
-Dziewczyny, dziewczyny… co jest z wami? Przestańcie się pastwić nad biednym kutaskiem, on i tak już wiele przeszedł! - próbowałem obrócić w żart trochę niezręczną sytuację i rozładować napięcie.
Jakby w odpowiedzi na moje słowa odwróciły się do siebie, spojrzały w oczy i zetknęły w krótkim, ale słodki pocałunku. Wiedziałem już, dalsza część wieczoru będzie układała się znacznie lepiej, że będą chętniejsze do współpracy.
-Facet facetem, ale tobie też się coś należy, - powiedziała do koleżanki Kinga.
Zaraz potem powróciła do zabawy z moim fiutkiem.
-No, ale pomóż mi trochę! - rzuciła w stronę rudzielca.
Aśka rozejrzała się niepewnie.
-Jak ja mam się do niego zabrać? - powiedziała tak, odrzucając do tyłu włosy, jakby nie chciała przyjaciółce wchodzić w paradę.
Ta spojrzała na nią z politowaniem.
-Nie żartuj! - żachnęła się.
Uniosła się ze swojego miejsca.
-Właź tutaj za mnie, - powiedziała, pokazując palcem i się odsuwając.
W momencie kiedy Aśka sadowiła się pomiędzy mną a ścianą, ta duga okrakiem zajmowała miejsce na moich kolanach. Wszystko to obserwowałem z narastającą ciekawością. Zdawało się, że panienki improwizują, ale jednocześnie chcą wypaść jak najlepiej.
-Oj, - westchnęła rudowłosa, - dawaj, do dzieła.
Przygotowywała się, jak do zaległej pracy, którą nie bardzo ma się ochotę wykonać. Tymczasem blondyneczka, już trzymała mojego kutasa i, dosyć żwawo, sobie z nim poczynała. Ściskała u podstawy i ciągnęła do góry, jakby doiła krowę. Przyznam, że było to bardzo przyjemne.
-Tu, tu go pieść! - niecierpliwiła się.
Przesunęła dłonią przez moją klatkę piersiową i brzuch pokazując jej, jak ma to robić.
-Tak… - śmiała się.
Pochyliła się, włażąc na moje ciało i pocałowała mnie w usta. Jej twarde sutki musnęły moją skórę. Uniosłem dłonie i chwyciłem ją za boki. Jeszcze raz opadła i słodko cmoknęła moje wargi. Czułem, że jest bardzo napalona.
-Poczekaj, teraz ja się trochę postaram, - delikatnie zatrzymała ją Aśka.
Zniżyła głowę i zaczęła całować moją klatkę piersiową.
Cmok, cmok, cmok… - rozlegał się odgłos kolejnych muśnięć.
-No, ja nie wiem…
-Postaram się…
W pewnym momencie poczułem jej zęby na swoim sutku.
-No! - zaprotestowałem.
Jakby nie dosłyszała i jeszcze raz ugryzła. Tym razem mocniej.
-Hej, no co ty robisz! Opanuj się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz