Szukaj na tym blogu

22 października 2022

Misja.

59. Porcja gęstego nasienia.


W końcu wydostał się spomiędzy jej cycków, zatrzymał swojego fiuta tuż nad nimi, a z jego głowicy wystrzelił biały pocisk i, prawie prostą trajektorią, poszybował w kierunku jej twarzy. Biała porcja gęstego nasienia wylądowała na jej nosie i policzkach tuż pod oczami. 


Można było odnieść wrażenie, że to już nie potrwa zbyt długo. Jednak on wciąż nie dochodził, a ona, niezmiennie, przyjmowała na siebie jego uderzenia. Rozbrzmiewały głośne klaśnięcia. Walił swoim podbrzuszem w jej cycki. 

Na jej śliczną twarzyczkę wstępowały coraz intensywniejsze rumieńce. Widać było, że cała płonie. Jej ciemne oczy zwęziły się do wąskich szparek. 

W tym momencie niespodziewanie przyspieszył. W pierwszej chwili było to dosyć nieznaczne, jednak wyraźnie zauważalne. Jej niesamowite cycki zwiększyły tempo swoich ruchów. Jego uderzenia były coraz bardziej intensywne. W końcu była to już tylko jedna, monotonna seria. Wszystko odbywało się coraz szybciej. Po pewnym czasie nie dało się odróżnić jednego pchnięcia od drugiego. 

Dziewczyna zdawała się przeżywać wszystko na swój sposób. Zamknęła oczy, otworzyła buzię. Skupiała się już tylko na przyjmowaniu jego ciosów. 

Raz, raz, raz, klap, klap, klap…  masakrował jej usta. 

Była śliczna. Wyglądała jak mała rusałka. Była niczym małe, niewinne zwierzątko. 

W końcu wydostał się spomiędzy jej cycków, zatrzymał swojego fiuta tuż nad nimi, a z jego głowicy wystrzelił biały pocisk i, prawie prostą trajektorią, poszybował w kierunku jej twarzy. Biała porcja gęstego nasienia wylądowała na jej nosie i policzkach tuż pod oczami. 

Opuściła powieki, uchyliła usta i czekała na więcej. 

Po sekundzie wyskoczyła następna porcja. Niewielka kropelka, niczym deser. Mimo wszystko to nie był jeszcze koniec. 

Zacisnęła usta, powieki... oczekiwała. Na jej twarzy malowało się zacięcie. 

Cofnął się. Nie było ciągu dalszego. 

Westchnęła tak, jakby nie wierzyła, że to już koniec. Czekała. Jej piersi były wypięte mocno do przodu, napompowane niczym balony. 

Po chwili znów wyskoczył biały pocisk. Był jak seria z karabinu. Trzy razy pod rząd. Wszystkie wylądowały na tych wielkich, wspaniałych w cyckach, które tak dumnie przed chwilą go przyjmowały. Biała, gęsta sperma przylgnęła do jej skóry, jak klej i tak przez chwilę pozostała. 

Dziewczyna wciąż miała zamknięte oczy. Oczekiwała. Czuła, że to jeszcze nie koniec. Westchnęła, bo znów nastąpiła dłuższa przerwa. 

Samiec, jakby nieco się odsunął. Ona czekała związana, naga, bezbronna, całkowicie oddana w jego władanie. 

Nic się nie działo. Wzdychała cicho, jakby wystraszona. Wbrew pozorom była bardzo podniecona. Unosiła swoje zgrabne piersi do góry, prężyła je dumnie w oczekiwaniu na dalszy bieg wydarzeń. 

Nie miała pojęcia, co za chwilę się stanie. Mimo to była pewna, że każda czynność, której on dokona, będzie niesłychanie podniecająca i gorąca. 

Mijały sekundy. Ona znów westchnęła i przymknęła powieki. Sperma z cycków stopniowo spływała do dołu. 

Czas płynął. Znowu westchnęła i znów czekała, jakby była pewna, że za chwilę nastąpi kolejna odsłona tej niesamowitej gry. 

Nic się jednak nie działo. 

Jej westchnienia były coraz cichsze, coraz słabsze. Bez trudu można było poznać, że powoli się uspokaja. Patrzyła przed siebie poprzez szparki zmrużonych powiek. 

Nasienie z jej cycków powoli spływało do dołu. Było gęste, kleiło się do jej skóry. 

Mijały kolejne sekundy. Dziewczyna westchnęła. Głęboko nabrała powietrza w płuca i czekała. 

Nic się nie działo. Kolejny oddech: nie spokojny, ale już nienerwowy. Zaczynała się odprężać. 

Czas płynął. Kolejny oddech. Wyglądało na to, że tym razem coś się zdarzy. Tak, jak się na to zanosiło, zdarzyło się.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...