57. Resztki wspomnień.
Patrzył na nią z góry. Patrzył na jej zmrużone oczy, na twarz pełną napięcia, patrzył na drobne ramiona, na ręce opuszczone gdzieś do dołu, patrzył na duże cycki, wypiętrzone i uniesione jego mackami, obejmujące jego grubą lancę z obydwu stron. Patrzył na tę drobną dziewczynę i widział w niej wspaniałą kochankę. W jego świadomości przewijały się resztki wspomnień, wspomnień o niej.
Stęknęła słodko, witając się z nim ponownie. Po chwili znów cofnął się, a jego łeb schował się między jej cyckami. Ona znów patrzyła za nim z żalem i rozrzewnieniem. Nim tylko dojechał do końca, już wracał z podwójną prędkością. Nim tylko dobił do końca, uchyliła szeroko usta, jakby bramę, jakby podwoje, chcąc wpuścić go do środka jak najdalej.
Uderzył w nie i zatrzymał się, ponieważ był za duży, za gruby. Zdawało się, że nie ma szans, by dotrzeć gdzieś dalej.
Jego wielki fiut spoczywał między jej zgrabnymi, jędrnymi piersiami, niczym w łożu. Jakby było specjalnie ukształtowane dla niego. Był gruby, z wielką głowicą w kolorze różowo fioletowym.
Dziewczyna delikatnie uniosła głowę, tak, by trzymać swoje usta na jego wysokości.
Cofał się i wracał, raz za razem, zawsze tak samo. Kończył swój bieg na brzegu jej ust.
Do tyłu i do przodu. Jego jaja uderzały o spód jej piersi. Natomiast koniec głowicy za każdym razem pchał się w jej buzię.
Do tyłu, do przodu. Za każdym razem rozlegały się słodkie cmoknięcia.
-A-uuu… - jęknęła.
Kiedy wyjeżdżał odezwała się:
-Łe-heee…
Za każdym razem, jak się poruszał, gruba żyła ocierała się o delikatną skórę między jej balonami.
Do tyłu, do przodu. Klap, cmok.
-Auuuu… a-haaaa…
Patrzył na nią z góry. Patrzył na jej zmrużone oczy, na twarz pełną napięcia, patrzył na drobne ramiona, na ręce opuszczone gdzieś do dołu, patrzył na duże cycki, wypiętrzone i uniesione jego mackami, obejmujące jego grubą lancę z obydwu stron. Patrzył na tę drobną dziewczynę i widział w niej wspaniałą kochankę. W jego świadomości przewijały się resztki wspomnień, wspomnień o niej.
Kiedy byli razem na pokładzie statku, zawsze o niej marzył. Jednak jakoś nigdy nie było im dane wylądować razem w łóżku. Nigdy się nie kochali. Teraz kiedy do tego doszło, praktycznie już nie był sobą. Czuł, że dysponuje tylko strzępami dawnej świadomości. Ona była taka piękna, drobna, delikatna. Rozczulała go. Mimo wszystko ta druga część jego osobowości brała nad tym wszystkim górę.
Poruszał się w niej raptownie i zdecydowanie. Wpychał łeb swojego kutasa w jej delikatne usteczka za każdym razem. Ona przyjmowała go za każdym razem z taką samą troską i czułością.
Próbował sobie uświadomić, dlaczego tak się dzieje, lecz myśli plątały się w jego głowie. Wszystko, czym w tej chwili był, kazało mu kopulować.
Cofał się i uderzał. Jego wielki wór ciągnął się po jej brzuchu. Był już bardzo bliski wytrysku.
Jeszcze raz wykonał taki sam ruch: do tyłu i do przodu. I znów rozległo się jej ciche, delikatne westchnienie. Wszystko wskazywało na to, że wcale nie ma ochoty tego zakończyć.
Kolejny raz nastąpiło mocne uderzenie w jej usta. Jej głowa odskoczyła do tyłu.
Cofnął się. Westchnęła. Wciąż patrzyła na niego. Patrzyła na jego grubą głowicę.
Kolejny raz: do tyłu i do przodu. Kolejny raz ciche westchnienie. Kolejne uderzenie w jej usta. Jej cycki słodko obejmowały trzon jego fiuta. Było mu nieziemsko dobrze. Było mu coraz lepiej.
Jeszcze raz taki sam scenariusz. Do tyłu, pała schowała się między jej cyckami. I po raz kolejny wyjazd i kolejne uderzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz