Szukaj na tym blogu

11 października 2022

Misja.

48. Wy, Ziemianki.


-Wy, Ziemianki jesteście bardzo podniecające, - powiedział z satysfakcją. 


-O-och… - westchnęła.

Zewsząd słychać było szeleszczące dźwięki. Dzwon był coraz bliżej. Drobne ramiona wiły się coraz bardziej nerwowo. Westchnęła jeszcze raz. Była wystraszona. Przyglądała się uważnie. Ciężko dyszała. 

Drobne, białe wstęgi coraz mocniej oplatały jej nogi i rozchylały je szerzej na boki. Wielki kwiat przesuwał się. Majteczki były zerwane, wisiały luźno na jednym udzie. Jej cipka była delikatnie rozchylona, tak jakby zapraszała intruza do siebie. Jej grube wargi były opuchnięte i napełnione krwią. U góry, tuż nad łechtaczką, majaczył pasek czarnego, gęstego włosia. 

Wielki słupek zmienił swój kształt. Wyglądał teraz niczym grot strzały. Długi, wąski i spiczasty łeb zadrżał, czując delikatne opary, wydobywające się z jej podnieconej kobiecości. Był gotowy do przypuszczenia ostatecznego ataku. 

Dziewczyna stęknęła dwa razy. Penis nie wystrzelił i nie wbił się w jej szparkę. Zamiast tego delikatnie muskał odkryte połówki jej brzoskwinki. 

Stęknęła jeszcze raz, nie mogąc znieść oczekiwania, a on jakby się z nią bawił. Bardzo delikatnie dotykał. 

-Ach… - wyrzuciła ze swojego gardła. 

Trwał przyczajony. 

-Aha… - jęknęła.

Wreszcie wsunął samą końcówkę. 

-Aha… - jeszcze raz się odezwała.

Powolny, ale zdecydowany ruch do przodu i grot wszedł w nią prawie w całości. 

-Hhhhyyyy… - odezwała się.

“Mlask…” - rozległo się spomiędzy jej ud.  

Głowica weszła w cipeczkę. 

-Yyyyyyyyh… - jęknęła.

Fiut wchodził coraz dalej. Jej pipka elastycznie rozwarła się na boki. 

-Hhhhhhyyyyh.... mmmm… - wzdychała i mruczała.

Zamknęła oczy, rozchyliła usta, pogrążając się w narastającej ekstazie. Drobne biało-różowe macki drażniły jej piersi. Robiły to tak skutecznie, że jej ciało automatycznie naprężyło się w plecach i tak przez chwilę zostało. 

Znów zapadała się w sobie. Odpływała. 

Drobnych, małych serpentyn było tak wiele, że tworzyły gęste sploty przypominające ludzkie mięśnie. Pełzły od strony jej nóg i oplatały całe ciało. Wyglądało to tak, jakby stopniowo stawała się częścią obcego organizmu. Mięśnie poruszały się powoli niczym gęsta lawa.

- Dobrze. Teraz już jesteś moja, - usłyszała bełkoczący głos. - Teraz zabiorę cię w rejony świadomości, w których jeszcze nigdy nie byłaś… 

Inny wielki kielich zbliżył się do jej piersi. Zawisł nad jedną z nich, niczym wielkie, otwarte usta. Drobne macki już dawno oplotły je gęstą siecią grzybni. 

-Muszę opanować twoje strefy erogenne…

Jak odkurzacz wciągał pożądaną przez siebie zawartość. 

-Masz bardzo duże cycki… - wymamrotał. 

Wierzchołek jej lewej piersi już skrywał się pod wielkim parasolem, razem z częścią biustonosza. 

-E-eeehhhhh… - dyszała.

Zbliżał się. 

-Jesteś niesamowita. Sprawiasz mi wielką przyjemność. Och! - nie skrywał swojego podniecenia. 

Sprawie pochłaniał jej balon.

-Eeeeehhhhh… - wyrzuciła z siebie powietrze.

-Wy, Ziemianki jesteście bardzo podniecające, - powiedział z satysfakcją. 

Podobny do harpuna kutas poruszał się w jej cipce, która obficie odpływała już sokami. Mlaszcząc, wchodził i wychodził. Westchnęła. Poruszał się do przodu i do tyłu: miękko, gładko, spokojnie. 

-E-ekhe-e… - dyszała.

On wchodził i wychodził. Nie za głęboko, nie za płytko. Rozlegało się mlaskanie. Jej pizdeczka była coraz bardziej wilgotna. Dyszała. 

Fiut wchodził i wychodził. W swoich ruchach w niczym nie różnił się od męskiego członka. Ruchał ją miarowo i dokładnie. Przód-tył… 

-Y-y-a-aaa… - stękała. 

Stopniowo zbliżała się do soczystego orgazmu. 

Przód- tył… 

Westchnienia.

Przód-tył…

Tymczasem na tej klatką piersiową wisiał kolejny różowy kielich, a z jego wnętrza powoli wysuwał się taki sam kutas, który siedział między jej nogami. Różnił się od swojego brata tym, że nie był tak jak tamten napęczniały i gruby. Wyglądał tak, jakby nie osiągnął jeszcze pełnej erekcji. Jego zamiarów mogła się tylko domyślać. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...