Szukaj na tym blogu

19 października 2022

Misja.

56. Patrzyła tylko na swoje piersi. 


Leżała swobodnie na tych grubych odnóżach, które miały zastępować ramiona. Nie próbowała się szarpać. Patrzyła tylko na swoje piersi. Były doprawdy bardzo okazałe. Spoglądała spod przymkniętych powiek, tak, jakby nie mogła uwierzyć, że są takie duże. 


“No chodź, chodź do mnie. Proszę. Zapraszam”, - zdawało się mówić jej słodkie spojrzenie. 

-He-u-u… - rozległ się odgłos ataku. 

Jednak trwało to bardzo krótką chwilę. Zaraz później ten wielki, gruby fiut już się cofał. Ona znów patrzyła w twarz swojemu kochankowi jakby z wyrzutem w oczach, że przecież to jeszcze nie wszystko. 

Cofnął się jeszcze bardziej.

-O-ho… - westchnęła słodko. 

Jego łeb schował się między jej cudownymi balonami. Patrzyła na niego. Jakby tym spojrzeniem zdawała się do niego przemawiać: “Widzisz? Dobry jesteś. Lubię to. Lubię twojego kutasa między swoimi cyckami. Lubię twojego kutasa w swoich ustach. Chcę go, pragnę. Daj mi go jeszcze więcej.”

Trudno było powiedzieć, czy w tej chwili jest sobą, czy też, już kimś innym. Czy jej świadomość nie została także zmieniona. 

Znów pchnął. 

-Auuu… - wyrzuciła słodko, przyjmując go w swoje gorące usteczka. 

Wydawał się jakby za duży. Jego łeb jakby nie mógł wjechać dalej. Jakby nie mógł schować się w jej malutkich usteczkach. Jakby nie były dla niego stworzone: zbyt małe, zbyt delikatne, drobne. Jednak ona chciała. Chciała go coraz więcej. Siedział w nich, a ona wciąż na niego patrzyła tym swoim wzrokiem, który zdawał się mówić: 

“No proszę, wejdź we mnie głębiej, jeszcze głębiej.” 

On cofnął się. 

-Ła-haaa… - westchnęła, kiedy uciekał i chował się między cyckami.

Znów patrzyła na niego tak, jakby miała pretensję, jakby chciała powiedzieć: 

“Czemu uciekasz? Czemu to tak krótko trwało?” Jednak z drugiej strony, za każdym, przecież, razem przejeżdżał między jej balonami, drażniąc je i stymulując. Dlatego podniecała się coraz bardziej. 

Zdążyła tylko zaczerpnąć głęboko powietrza, kiedy znów ten wielki fiut, niczym superekspres, pędząc przez tunel między jej cyckami, wjechał w jej usta. W końcu zatrzymał się na nich. 

Pochłonęła tylko samą jego głowicę. Zmrużyła powieki, ale wciąż patrzyła przez wąziutkie szparki. Jej piersi zdawały się jeszcze rosnąć, unosić się do góry i pęcznieć. 

Cofnął się. 

-Łe-he-he… - westchnęła. 

Wciąż miała zmrużone powieki. Jakby jeszcze nie nadążała za tym co się działo.

Zaczerpnęła powietrza i zatrzymała je w płucach.  On pchnął się do przodu i jeszcze raz stanął na progu jej warg. Tak, jak poprzednio przymknęła powieki. Jęknęła cicho. Teraz już była bardzo podniecona. 

Leżała swobodnie na tych grubych odnóżach, które miały zastępować ramiona. Nie próbowała się szarpać. Patrzyła tylko na swoje piersi. Były doprawdy bardzo okazałe. Spoglądała spod przymkniętych powiek, tak, jakby nie mogła uwierzyć, że są takie duże. 

Jej piersi rzeczywiście były pięknie ukształtowane, sprężyste jędrne i okazałe. Z obydwu stron podtrzymywane niebieskimi ramionami i wciskane do środka, obejmowały jego lancę ciasnym uściskiem. Jego kutas poruszał się między nimi niczym sznur w ciasnej bruździe. Powodowało to, że był już na skraju rozkoszy. 

Znów popchnął do przodu. Przejechał przez nie, orząc i rozpychając na boki. Zatrzymał się w jej ustach. Jakby nie mógł posunąć się dalej. 

Tak samo, jak poprzednio przymknęła powieki, jakby skupiała się na tym, co w tej chwili z nią się działo. 

“Cmok!” - rozległo się w powietrzu. 

Tymczasem on znów się schował, a jego koniec zniknął między jej idealnymi cyckami. Odprowadzała go swoim spojrzeniem, jakby żegnała się z najlepszym przyjacielem. Zdążył tylko dojechać do końca i jeszcze szybciej wrócił i, tak samo jak poprzednio, zatrzymał się na skraju jej buzi. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...