Szukaj na tym blogu

10 października 2022

Misja.

47. Kolejna faza kopulacji.


Następowała kolejna faza kopulacji. Wielki fiut chował się w różowym kielichu, a ten stopniowo, krok po kroku przesuwał się w stronę jej jaskini miłości. 


-Och, już… - powiedziała drżącym głosem, - no... no wejdź, wejdź już we mnie… bo... bo nie wytrzymam… - westchnęła.

-Już. Wedle życzenia… - usłyszała uprzejmy bełkot. 

Długi, lśniący fiut, który mierzył ponad dwa metry, wystawał z czegoś, co przypominało kielich i także było osadzone na ramieniu biegnącym gdzieś poza jej plecy. Puchar był w kolorze różowym, a jego wnętrze połyskiwało perlistymi kropelkami nektaru. 

-Za chwilę przejdę do kolejnego etapu, -  powiedział, a liana nad jej ciałem poruszyła się. 

Dziewczyna westchnęła jeszcze raz. 

-Zaraz wejdę w twoje słodkie wnętrze… - zabrzmiało niezrozumiałe zdanie. 

Odnoga zadrżała, gwałtownie poruszyła się do przodu i do tyłu. Laska westchnęła jeszcze raz. Po chwili gałąź wykonała jeszcze jeden ruch.  

-Wejdź we mnie, - odezwała się nad wyraz chłodno. 

Wielki kwiat wisiał nad szeroko rozłożonymi udami niczym dzwon. Jego wierzchnia strona pokryta była dwoma rzędami białych plamek. Kutas, który z niego wystawał był w istocie słupkiem. Wyginał się na kształt litery “S” i swoim końcem mierzył w sam środek jej cipki. Obserwowała to wszystko spod przymkniętych powiek. 

-Weź mnie, - powiedziała z głębokim westchnieniem. 

Rozluźniła całe swoje ciało i opadła nieco do dołu. Drobne macki, niczym zwoje serpentyn, kłębiły się wokół jej nabrzmiałych piersi. Coraz większa ich ilość przesuwała się w stronę jej twarzy. Ich obraz odbijał się w gładkiej powierzchni kielichu. 

Pannie zdawało się, że słyszy swój własny głos jakby wypowiadany przez kogoś innego. Przemawiał do niej bardzo spokojnie. To wszystko wydawało się jej bardzo dziwne. 

“Widzisz? Będzie dobrze… Pozwól mu wejść w swoją cipeczkę…”

Wyrzucała ze swojego gardła ciche westchnienia. Zdawało się, że zasypia, że pogrąża się w jakimś dziwnym transie. 

“Nie opieraj się…” - mówił głos. - “Zobaczysz, że będzie dobrze.”

Drobne wstążki dotykały jej sterczących sutków, przyprawiając o zawrót głowy. 

Jeszcze raz dało się słyszeć jej głębokie i przejmujące westchnienie. Nie była w stanie nad tym wszystkim zapanować. 

“On naprawdę, nie chcę dla ciebie źle.” - mówił dźwięczny głos.  

Macki wiły się wokół jej torsu, szukały najbardziej dogodnego miejsca, pieściły, drażniły, dotykały… Przez niewielką szczelinę w powiekach obserwowała to wszystko. 

“Uwierz mi.”

Kutas między jej nogami właśnie w tej chwili dostał się pod cienki materiał majteczek i uniósł go do góry. Nie wszedł jednak w jej szparkę, tylko wysunął się pod górną krawędzią i zatrzymał się na brzuchu. 

Zastanawiała się, dlaczego jeszcze nie wdarł się jej gorące i wilgotne wnętrze. Westchnęła, a on powoli zaczął się wycofywać, ciągnąc za sobą koronkowy materiał. Jego wielokrotny kapelusz drażnił płatki jej muszelki. 

Po jakimś czasie penis naprężył się i wygiął do góry. Delikatny sznureczek stringów nie wytrzymał i pękł, odsłaniając swoje podwoje. Nic już teraz nie broniło dostępu do jej cipki. 

Twardy zaganiacz powoli odsuwał się od jej brzoskwinki tak, jakby przestał być nią zainteresowany. 

Nila, drżąc, wyrzuciła powietrze ze swoich płuc. 

Następowała kolejna faza kopulacji. Wielki fiut chował się w różowym kielichu, a ten stopniowo, krok po kroku przesuwał się w stronę jej jaskini miłości. 

Patrzyła na niego półprzytomnymi oczami, w których można było dostrzec przerażenie. Kielich bowiem był tak duży, że zasłaniał nie tylko jej muszelkę, ale także całe krocze, aż do wysokości pępuszka. Nie wiedziała, co jest jego zamiarem i, czy nie wyrządzi jej krzywdy. Podświadomie jednak czuła, że będzie to bardzo odlotowe doświadczenie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...