Szukaj na tym blogu

17 października 2022

Misja.

54. Pełznąc, czubkiem dotykał sutka.


Niebieski wąż wychodził gdzieś spod jej pachy i, pełznąc, czubkiem dotykał sutka. Dotykał go raz za razem i drażnił. 


Tymczasem Rica wciąż znajdowała się w pomieszczeniu na bagaż obok mostka kapitańskiego. Była zniewolona przez drugiego pilota, który został poddany eksperymentowi wszczepienia obcego embrionu, a jego ciało zmutowało, przybierając postać hybrydy. Był w połowie człowiekiem, w połowie obcą istotą z długimi, wężowatymi ramionami, wystającymi z pleców. 

Klęczała na podłodze. Od pasa w górę była naga. Posuwał ją między cycki. Stał nad nią w szerokim rozkroku, a fioletowe, długie ramiona podtrzymywały jej delikatne ciało. Jego skafander kosmiczny był rozerwany przez te właśnie odnóża, które wyrosły z jego ciała. Jej delikatna postać była całkowicie bezbronna. 

Klęczała tak przed nim opleciona jego ramionami. Jej jasne, obcisłe spodnie były rozprute prawie do samej cipeczki, a fioletowa macka, zataczając koło, wyjechała od spodu i, końcem przypominającym żołądź męskiego członka, dotknęła jej podbrzusza. 

Pochyliła się, jeszcze bardziej wypinając do przodu swój brzuszek. Na jego środku znajdował się ładny pępek. Miała zamknięte oczy, które tej chwili wyglądały niczym ciemne kreski. Z jej ust rozchodziło się mokre mlaskanie, oznaczające, że zawzięcie ciągnie druta. Gruba liana od spodu wyprostowała się i zaczęła nieco drżeć. 

Dziewczyna westchnęła głęboko, a on pchnął biodrami do przodu. Wygięła się jeszcze bardziej. Jej brzuch przypominał w tej chwili łagodnie wypiętrzony balon, a pępek na jego środku przywodził na myśl miejsce w pomarańczy, skąd wyrasta ogonek. Fioletowy fiut właśnie do tego miejsca się zbliżał. Wskazywał na nie swoją końcówką niczym strzałką. 

Ben stał  nad jej wygiętym do tyłu ciałem i obejmował ją swoimi udami. Jego fiut wciąż znajdował się między jej piersiami. Cofał się powoli, a ona stęknęła tak słodko, jakby jej było przykro, że to robi. 

Wyglądała jak mała dziewczynka uwięziona między jego kolanami, a z drugiej strony podtrzymywana fioletowymi ramionami. 

Kiedy tylko cofnął się do samego końca, znów pchał się do przodu. Ona westchnęła słodko:

-Iiiiich… aaaach…

Zdawało się, że sama pręży swoje małe cycuszki.

Trzymając dłonie na swoich pośladkach, znów wykonał gwałtowny ruch do przodu, tym samym wjeżdżając swoim kutasem w jej słodkie usteczka. W pomieszczeniu rozległo się cmoknięcie. 

Była jak mała laleczka, całkowicie bezbronna w jego objęciach. Cofnął się, a ona westchnęła: raz, a później drugi. 

Posuwał ją między cycki, a jej sprawiało to przyjemność. Jej ciało było wygięte w łuk, brzuch wypięty mocno do przodu, ramiona opuszczone bezwładnie do dołu. Jej głowa, próbując utrzymać pion, poruszała się niczym wahadło: raz do przodu, raz do tyłu. 

Niebieski kutas wciąż poruszał się wokoło jej pępka, jakby zastanawiając się, co ma za chwilę zrobić. 

Znów się odsunął i znów płynął do przodu. Ona za każdym takim ruchem wyrzucała z siebie ciepłe westchnienia. Jej piersi, które mogłyby wydawać się takie bardzo malutkie i niewinne, wcale takie nie były. Sterczały dumnie do góry, napęczniałe, jakby napompowane, jakby urosły dwukrotnie. 

Niebieski wąż wychodził gdzieś spod jej pachy i, pełznąc, czubkiem dotykał sutka. Dotykał go raz za razem i drażnił. 

Jeszcze raz się cofnął i zaraz później pchnął kutasa do przodu. Ona wyrzuciła ze swojego gardła słodkie:

-Khe-uch…

Kiedy kolejnym razem się cofał, westchnęła:

-Khe-hhhheee…

Pchnął do przodu. Gwałtownie. Jęknęła:

-Uuuuu…

Odgięła się do tyłu, jakby uciekając przed jego atakiem. 

Cofnął się, a ona wyrzuciła z siebie:

-Uuuuaaaachaa…

Zrobiła to jakby z ulgą. 

Jej drobne, niewinne ciało było całkowicie w jego posiadaniu. Mogłoby się wydawać, że robi jej krzywdę. Jednak jej westchnienia, jęki i stęknięcia świadczyły o czymś zupełnie innym. Jej piersi zdawały się być coraz większe i coraz bardziej twarde. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...