Szukaj na tym blogu

8 października 2022

Misja.

45. Po co ci ta bielizna?!


Znów spojrzała przed siebie tak, jakby chciała coś tam zobaczyć. Jej piersi były nabrzmiałe, sutki sztywne i twarde, całe jej ciało płonęło pożądaniem. 

-Po co ci ta bielizna?!


Ogon był coraz bliżej jej wilgotnej norki. Nie potrafiła złączyć kolan. 

-Nie będzie bolało.

Westchnęła. Wąż pełzł. Był kilka centymetrów od jej cipki.

-Jak już w ciebie wejdę, poczujesz się lepiej. 

Był na granicy. Prawie czuła jego dotyk.

-To nie jest takie straszne, jak ci się wydaje… 

Drobnych wypustek było coraz więcej. Sunęły niczym makaron, obejmowały ją ze wszystkich stron. 

-Nareszcie jesteś moja…

Nie miała pojęcia, co się z nią dzieje. Czuła dotykającą ją zewsząd obcą istotę. 

-Nic złego się nie dzieje…

Nie wiedziała, gdzie się znajduje. Nie miała już nad niczym kontroli. 

-Spokojnie. Postaram się, żeby było ci bardzo dobrze. 

Miała wrażenie, że ją rozbiera, lecz nie mogła tego stwierdzić. Tonęła w nim. Słychać było wszechogarniający szum. Czuła, jak pękają szwy jej ubrania. Czuła, jak usuwa się ono z jej ramion. 

Chwilę później wiedziała, że nie ma już na piersiach stanika. Setki drobnych ramion robiło wiele czynności naraz. Jej odzienie jakby rozpadało się na kawałki. O dziwo, wbrew tak niecodziennej sytuacji, czuła, że jej podniecenie błyskawicznie winduje do góry. 

Jej piersi  uwolnione spod biustonosza wyskoczyły jak napompowane. Była zła na nie. Chciała krzyknąć, by tego jej nie robiły. Lecz one jakby żyły już własnym życiem. Były nieposłuszne swojej właścicielce. Każdy dotyk sprawiał, że wirowała w powietrzu. Sutki były sztywne i sterczące niczym kawałki kory. Wiedziała, że jeśli nic się nie zmieni, za chwilę dostanie orgazmu.

To było jak szaleństwo. Macki dotykały ją wszędzie. Pieściły każdy centymetr jej ciała. Nie pozostawiały wolnego miejsca. Były niesłychanie delikatne, a jednocześnie precyzyjne jak skalpel chirurga. Były miękkie, sprężyste i, z pozoru chłodne w dotyku, sprawiały wrażenie, jakby jej ciało płonęło. 

Pełzały  wszędzie, z przodu, z tyłu, na brzuchu, na plecach, pośladkach, szyi, rękach i nogach. Były szybkie. Nie potrafiła określić, czy jest jeszcze ubrana, czy całkowicie naga. Było jej gorąco i zimno jednocześnie. 

Kiedy, po chwili, otworzyła oczy, uświadomiła sobie, że wcale nie ma ich tak dużo. Mimo wszystko były bardzo sprawne. Nie miała już na sobie skórzanej kurtki, rozerwany stanik znajdował się na brzuchu. Krótka spódniczka zwinięta była w pasie, a wężowaty kutas co chwilę dotykał swoim łbem jej cipki. Gdyby nie miała na sobie majteczek, pewnie już by się w nią wcisnął. 

Już tylko sekundy dzieliły go od przypuszczenia frontalnego ataku. 

-Spokojnie teraz w ciebie wejdę, - powiedział. 

Westchnęła wystraszona. 

-Masz bardzo słodką i pachnącą muszelkę… Wielką przyjemnością będzie dla mnie ciebie zapłodnić. 

Przez chwilę patrzyła przed siebie, jakby chciała zobaczyć jego twarz. Wiedziała jednak, że jest to niemożliwe, ponieważ jej nie miał. 

W następnej sekundzie przymknęła powieki, opuściła głowę, a on, najdrobniejszymi końcówkami pieścił jej antenki. 

Nie wierzyła sama sobie, ale poddała się. Przestała walczyć. Nie chciała się bronić. Uświadomiła sobie, że nie ma przed czym. Było jej dobrze. Czuła się odprężona, wewnętrznie spokojna i coraz bardziej podniecona. Chciała się w tym błogim uczuciu pogrążyć. Chciała przejść przez to wszystko niezależnie od tego, czym to miałoby być, czym miałoby się dla niej skończyć.

-Rozluźnij się i popłyń wraz z prądem. Nie stawiaj oporu. To nie ma sensu… - mówił

Macki, wprawdzie zataczały koła wokół jej nóg, ale nie zaciskały się, nie dotykały jej. 

Znów spojrzała przed siebie tak, jakby chciała coś tam zobaczyć. Jej piersi były nabrzmiałe, sutki sztywne i twarde, całe jej ciało płonęło pożądaniem. 

-Po co ci ta bielizna?!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...