Szukaj na tym blogu

9 października 2022

Misja.

46. Rozdrażniony pies podwórkowy.


Fiut zachowywał się jak rozdrażniony pies podwórkowy. Dotykał i odsuwał się. Ona tylko coraz głośniej  pojękiwała. 
Penis prężył się. Ona jęczała. Szarpał się, rzucał. Ona wzdychała.


Wężowaty fiut między jej udami skręcał się na wszystkie strony, próbując pokonać jedwabną zaporę. Z jej gardła wydostało się ciche stęknięcie, jakby sama żałowała tego, że ma na sobie te majteczki. 

Penis przypominający harpun nie dawał za wygraną. Szeleszcząc, krążył i zaglądał ze wszystkich stron, szukając najbardziej odpowiedniego wejścia. 

Tymczasem ona sama nieco szerzej rozchyliła uda, sprawiając, że skąpy materiał nie starczał na zakrycie całej jej kobiecości. Po jednej i po drugiej stronie utworzyły się szczeliny, które bez trudu mógł wykorzystać do wtargnięcia w jej szparkę. 

Od tego momentu wszystko, co się działo, było czymś w rodzaju gry, tworzonej przez dwie obce sobie istoty. 

Jeszcze raz westchnęła cicho. Kutas zatrzymał się pośrodku i znieruchomiał. Czekał. Poruszył się na prawo i na lewo jakby precyzując swoją pozycję. 

Ze swojego gardła wyrzuciła jeszcze jedno ciche westchnienie. Czas wlókł się niemiłosiernie. 

Zapadła cisza. Słychać było szelest jego przesuwania się po delikatnym materiale. Dziewczyna nie miała pojęcia, ile to jeszcze potrwa. Drżała na całym ciele. 

Wykonał ruch do dołu, do góry, a jej cipka szarpnęła się w spazmatycznym skurczu. On był gotowy, ona też. 

Jeszcze jeden ruch góra-dół. Jeszcze jedno westchnienie. I jeszcze raz to samo. I jeszcze… 

Ruch bardziej z boku, a westchnienie głębsze niż poprzednio. 

Góra-dół. Zatrzymał się pośrodku. 

Nie wytrzymała i głośno jęknęła. 

Jakby ożył, pojechał do góry…  stanął.

Setki drobnych odnóży pieściło jej piersi. Patrzyła przed siebie. Jej twarz nie wyrażała lęku. Malował się na niej spokój i skupienie. 

Delikatne zwinne czułki pozbawiły ją resztek odzienia. Troskliwie chwyciły stanik i uniosły do góry. 

Jej piersi były cudownie nabrzmiałe, a sutki jeszcze bardziej okazałe, niż poprzednio. Czekała. Nastawiała się na branie, na doświadczanie. Czuła się jak Alicja w krainie czarów. 

Choć mogłoby wydawać się to bardzo dziwne, że kopulowała z obcym samcem, jednak w tej chwili nie miało to najmniejszego znaczenia. Liczyło się tylko to, że doświadcza niezwykłej subtelnej przyjemności. 

Czułki pracowały wytrwale, badając, pieszcząc i dotykając jej skóry. Uniosła wyżej głowę, jakby chciała sprawdzić, co robią. 

One tymczasem przystąpiły do bardziej intensywnej pracy na samej górze. 

Dziewczyna opuściła twarz do poprzedniego poziomu. Zdała się całkowicie na pieszczoty i dotyk obcego, a on bardzo mocno drażnił jej sutki. Westchnęła głęboko, uchylając usta. 

Kutas między jej nogami jeszcze nie poradził sobie z majtkami. Wił się na prawo i lewo. Najprawdopodobniej było to dla niego coś nowego, z czym jeszcze się nie spotkał i nie umiał sobie poradzić. 

Zachowywał się dość nerwowo. Zaczął rzucać się na prawo i lewo rozgniatając przy tym jej wilgotną bułeczkę. Być może było to celowe działanie, mające na celu podniesienie jej podniecenia. 

Fiut zachowywał się jak rozdrażniony pies podwórkowy. Dotykał i odsuwał się. Ona tylko coraz głośniej  pojękiwała. 

Penis prężył się. Ona jęczała. Szarpał się, rzucał. Ona wzdychała. 

Wydzielał z siebie lepki śluz, który tworzył na jego powierzchni śliską wydzielinę, układał się w nitki przypominające, ciągnącą się pajęczynę. Kręcił się wokół. Ona dyszała i jęczała. Zaglądał raz z jednej raz z drugiej strony. Jakby szykował się do skoku. 

Ona szarpała się w narastających w konwulsjach rozkoszy. 

-Ach-aaaa! - jęknęła.

Tak bardzo pragnęła, by już się tam znalazł. Zbyt długo to trwało. Chciała mu pomóc. On jednak drażnił, nie mogąc się zdecydować.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...