Szukaj na tym blogu

16 października 2022

Misja.

53. Nasienie z mnóstwem plemników.


Po chwili w jej cipeczce były już dwa grube drągi. Trzeci wepchał się bezceremonialnie w jej ciasną dupeczkę. Ze wszystkich obfitymi strumieniami płynęła gęsta piana, to nasienie, z mnóstwem plemników. 


Po chwili usłyszała ten drugi głos. Był mało przyjemny. Teraz brzmiał jak śmiech: 

“Hehehehe…  he he he he…”, - rozlegało się w krótkich seriach. 

To był brzydki, nieprzyjemny rechot obcej istoty. 

Spięła się w sobie, skurczyła, podciągnęła brodę do piersi i drżąc zastygła w bezruchu. 

On śmiał się: 

“Hehehe… hehehe… hehehe…” 

Ona znów się szarpnęła. Rozluźniła się i znów skurczyła. 

“Mówiłem ci, że tak będzie…” 

Opuściła bezwładnie głowę. Jej czubkiem dotknęła podłogi, a broda pojechała daleko. Całe jej ciało było przykryte, niczym kołdrą, białą pianą i tymi wszędobylskimi ramionami. Jej cipka kurczyła się wbrew jej woli. Nie miała już nad nią żadnej kontroli. 

“Jeszcze trochę. Muszę cię zapłodnić porządnie…”

Gruby kutas, niczym taran, wdzierał się w jej ciasne podwoje. Trudno było uwierzyć, że jej nie rozerwał. Całe jej podbrzusze lśniło galaretowatą, lepką substancją. Coś różowego, niczym fale wiło się i kłębiło na podłodze. 

Działo się wszystko na raz. Piana płynęła z cipki. Kutas wchodził i wychodził, a ona dyszała, jęczała i wzdychała. 

Po chwili w jej cipeczce były już dwa grube drągi. Trzeci wepchał się bezceremonialnie w jej ciasną dupeczkę. Ze wszystkich obfitymi strumieniami płynęła gęsta piana, to nasienie, z mnóstwem plemników. Szybciej, szybciej, jeszcze trochę… 

“Oooooooch, och, och!!!” - bełkotał obcy. 

Ona jęczała coraz głośniej, coraz bardziej przejmująco. Jej ruchy stawały się coraz bardziej nerwowe, coraz szybsze i było ich coraz więcej. Drżała. Po chwili penisy zaczęły obracać się w lewo i w prawo, poruszać się do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… 

Obcy bełkotał coś niezrozumiale. Widać było, że szczytował. Ona także. 

Po chwili zamilkł. Pozostało już tylko głośne mlaskanie, ale jakby nieco spokojniejsze, wolniejsze. Jej odgłosy, jęki westchnienia brzmiały tak, jakby było już po wszystkim. Opadały w stopniowo rozluźniającym się napięciu. 

Po chwili słychać było już tylko jej ciche stęknięcia i to bulgotanie.  Bulgotanie jakby stąpanie po bagnie. 

Cicho jęczała, wzdychała. Czuła, że wkrótce będzie po wszystkim. 

Na chwilę uniosła głowę a wraz z nią plecy i ramiona. Trwało to tylko sekundę czy dwie. Zaraz potem znów opadła. Tym razem jakby nieco bardziej rozluźniona, jakby kładła się do snu. Robiła to nieco bardziej spokojnie. 

Wciąż miała zamknięte oczy i uchylone usta. Widziała sufit, ale już tak bardzo się nie szarpała. Tylko przejmująco wzdychała. Słychać było głośne chlapanie, jak przelewanie wody. 

Jeszcze raz spięła się, unosząc górę ciała, jakby było nie jej, jakby było podnoszone obcą siłą. Zastygła tak w bezruchu na moment. 

Chlap, chlap, chlap… 

Cicho dysząc, powoli opadła na podłogę. Akcja między jej nogami przyspieszała na nowo. 

Dziewczyna znów zaczęła głośniej oddychać, jęczeć, unosić się i opadać. Jakby już nie dawała sobie z tym wszystkim rady. Na chwilę zamilkła i znów piszczała, jęczała… unosiła się i opadała… aż w końcu znieruchomiała całkowicie. 

Chlapanie jeszcze trwało, ale było coraz cichsze, coraz dalej. Przynajmniej jej się tak zdawało.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...