Szukaj na tym blogu

16 czerwca 2023

Hotelik "Miłość".


35. Ona na mnie czekała.


Zachowywałem się tak, jakbym zobaczył co najmniej UFO. Otworzyłem szeroko oczy i nie mogłem zamknąć ust. Powiem szczerze, że to, co wcześniej było mi dane zobaczyć na scenie, to był jedynie niewielki ułamek tego, co w rzeczywistości była w stanie zaprezentować ta kobieta. No co tu dużo ukrywać, jej cycki były ogromne, jędrne, pełne i napęczniałe. To było marzenie każdego faceta. Nie wiem jak innych, ale mnie po prostu zwalały z nóg. Pokazywała mi je, patrząc na mnie i nawet się nie rumieniąc. Do czego to wszystko mogło doprowadzić? Przecież byłem tylko zwykłym facetem. Nie miałem żadnych supermocy, żeby się temu przeciwstawić.

 Jedną nogę uniosła trochę wyżej, drugą opuściła dwa stopnie niżej. Robiła to w sposób bardzo naturalny i zdawało się, że nie odczuwa przy tym żadnego skrępowania. Może i nie odczuwała. Może wcale nie była piosenkarką. 

-No co tak stoisz? Wchodź, przecież ja nie gryzę, - powiedziała tak, jakbyśmy się znali od lat, a to, co się akurat działo, było zwykłymi odwiedzinami towarzyskimi.

Byłem przekonany, że jeżeli zrobię choć jeden krok naprzód, nie będę już w stanie powstrzymać machiny całej masy zdarzeń, a to, co nastąpi, może mieć bardzo różne skutki. Była ładniejsza, niż mi się na początku zdawało, od tego, jak ją zapamiętałem z tego estradowego występu. Miała ładne, ciemnobrązowe oczy, kształtne usta, takie, które chciało się od razu pocałować i okrągłą buzię. 

Powoli, bardzo spokojnie rozszerzyła uda jeszcze więcej, a moje serce o mało nie stanęło. 

"Jezu, co ona robi?!" -  myślałem z ewidentnym przerażeniem, ale też i niebotycznym podnieceniem. 

Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Moje pożądanie znów wymykało się spod kontroli. Nie umiałem nad nim zapanować. W sumie jeszcze nic takiego nie zobaczyłem, a już drżałem jak listek osikowy. Moim oczom ukazał się jedynie niewielki fragment jej podbrzusza. Co prawda bardzo blisko tego miejsca, które tak bardzo rozbudzało moje emocje, ale cipki jeszcze nie zobaczyłem. 

Nie było więc powodu do tak gwałtownej reakcji z mojej strony, ale po tych kilku dniach spędzonych w tym dziwnym hotelu byłem naprężony jak struna i każde najmniejsze nawet muśnięcie sprawiało, że działy się ze mną różne rzeczy. Byłem na przykład gotów rzucić się na nią i ją zgwałcić. Chociaż z drugiej strony biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się znaleźliśmy, nie wiem, czy ona sama by tego nie chciała. 

Swoje dłonie wciąż trzymała na nogach i gdyby je stamtąd zabrała, dałaby mi szansę zobaczyć więcej, niż może powinienem, ale ona trzymała je tam, szczególnie lewą i skutecznie zasłaniała swój cudowny skarb. No ale też z drugiej strony przecież mnie nie wyprosiła. Ona chciała, bym wszedł do środka, więc była szansa, że ta niezręczna sytuacja rozwinie się w coś dużo bardziej interesującego. 

"Nie, co ja się oszukuję. Przecież od samego początku się okłamywałem", - naszedł mnie przebłysk rozsądnego myślenia, - "To nie jest tak. Przecież od pierwszej sekundy, gdy otworzyłem te drzwi, było wiadomo, o co chodzi. Ona chce mnie tutaj i teraz. To wszystko jest ukartowane, a ja jestem tylko małym pionkiem w jakiejś większej machinie erotycznej. Tak samo jak te wcześniejsze sytuacje. One też nie były zupełnie przypadkowe. Wszystko, co się tutaj dzieje jest związane z seksem i prowadzi do seksu. Niezależnie od tego jak to nazwę. Ona na mnie czekała". 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...