25. Skórzany obcisły kostium
Już po obiedzie zaczęły się przygotowania do koncertu. Przyjechała ekipa oklejonym reklamą busem. Z wielkim zaangażowaniem wnosili sprzęt nagłaśniający i przestawiali stoliki tak, aby w jednym końcu sali można było zrobić miejsce na scenę.
Z tego, co się dowiedziałem od innych gości, mniejsze i większe koncerty organizowano tutaj kilka razy w ciągu wakacji, więc byli przygotowani na tego typu akcje. Dotarłem też do informacji, że takie koncerty były organizowane nie tylko ze względu na dodatkowy zarobek dla właścicieli, bo ten był wcale niemały, ale przede wszystkim ze względu na promocję ośrodka. Podczas wakacji na tego typu imprezy przychodziło mnóstwo ludzi z zewnątrz. Oczywiście mieszkańcy wchodzili za darmo.
Kiedy zbliżyła się wyznaczona godzina rozpoczęcia całego występu, sala pękała już w szwach. Teraz zaczynało od do mnie docierać, że Andrzej jednak miał rację, a ja rzeczywiście jestem jakiś niedzisiejszy. Ludzie byli rozentuzjazmowani i z niecierpliwością czekali, kiedy na scenie pojawi się gwiazda dzisiejszego wieczoru.
No i zaczęło się. Po krótkiej prezentacji przez pana w szarym połyskującym garniturze, przy akompaniamencie ogłuszającej muzyki rockowej pojawiła się ona: wysoka, pełna krągłości i niesamowicie zgrabna brunetka. Już od pierwszych sekund zrobiła na mnie ogromne i bardzo pozytywne wrażenie. Wyszła śmiało, podrygując w rytm muzyki z mikrofonem w dłoni, gotowa zacząć śpiewać. Miała ciemne, czarne, mocne i gęste włosy, które luźno opadały do połowy jej pleców. Jej skóra była opalona na piękny brąz, a na twarzy malował się niewymuszony, serdeczny uśmiech. Widać było, że kocha to co robi.
Ubrana była w skórzany obcisły kostium, który tak ciasno przylegał do jej ciała, że uwydatniał najmniejszy skrawek czy wypukłość. Kostium czy raczej ciasne spodnie i bluzeczka bez rękawów były w kolorze opalizującego złota, przez co jeszcze bardziej podkreślały jej zgrabną figurę. Te jej spodnie były tak ciasne i elastyczne, że pośrodku między jej nogami ze wszystkimi szczegółami anatomicznymi odznaczał się jej wzgórek łonowy razem z pionowym cięciem przez sam środek.
Namawiany przez Andrzeja przyszedłem dużo wcześniej, przez to mogliśmy zająć miejsca w pierwszym rzędzie. On doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że raczej nie o samo słuchanie muzyki i jej śpiew tutaj chodzi. Brygida była rzeczywiście bardzo zgrabna i apetyczna, powiedziałbym nawet, że bardzo ponętna. Niejednemu facetowi na jej widok po brodzie ciekła ślina. Jeszcze nim zaczęła cokolwiek śpiewać, rozległy się gromkie brawa, gwizdy i pełne radości i podniecenia okrzyki. Oczywiście był jeszcze jeden szczegół, o którym nie wspomniałem. Mianowicie chodziło o jej biust. Był duży, naprawdę duży, opięty ciasnym, elastycznym kostiumem z cienkiej, błyszczącej złotem skóry. Przez to wydawał się jeszcze większy, jeszcze bardziej kształtny. Trudno było mi oderwać od niego wzrok. Hipnotyzował i przyciągał.
Bluzka miała tak duży dekolt, że jej ogromne cycki prawie w połowie były na wierzchu. Podskakiwały w rytm jej tanecznego kroku i miałem wrażenie, że przy następnym podskoku wydostaną się na wolność i będą hasać swobodnie.
Sam występ nie był czymś odkrywczym. Zaśpiewała kilka coverów znanych utworów światowej sławy piosenkarzy, ale rzeczywiście, tak jak mówił Andrzej patrzenie z bliska, jak podskakują jej cycki, było naprawdę wyjątkowym przeżyciem. Kilkakrotnie dawała, bo mężczyźni zebrani na widowni nie dali jej zejść ze sceny, po czym podziękowawszy właścicielowi hotelu i widzom, opuściła salę. Nie nocowała w hotelu, bo podobno byli w trasie koncertowej i zatrzymali się tu tylko przejazdem.
Kiedy wychodziłem ze stołówki, miałem miękkie nogi i twardego kutasa. Nie mogłem przestać o niej myśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz