30. Poruchać
Pochyliła się i obydwiema dłońmi śmiało bez najmniejszego skrępowania chwyciła za gumkę moich bokserek.
-No dobrze, - powiedziała, - teraz to ściągniemy, bo jest ci w ogóle niepotrzebne. Zgadzasz się?
Myślałem, że dostałem czkawki. Coś mną tak mocno szarpnęło, a ona wzięła to za przyzwolenie.
Kiedy byłem bez majtek, byliśmy już parą kochanków. Bez skrępowania oddałem swoje ciało w jej posiadanie i było mi z tym niesamowicie dobrze. Coś pękło, coś się zmieniło. Ja chciałem, ona też i nikt nikomu nie musiał niczego tłumaczyć. Moje podniecone narzędzie należało do niej i byłem przygotowany na słodki, gorący orgazm w jej zwinnych w paluszkach. Chciałem tego całym sobą.
Leżałem goły na tym hotelowym łóżku. Nie miałem na sobie nic. Obok siedziała całkowicie obca, brzydka i mało atrakcyjna dziewczyna, ale cholera jasna, moje podniecenie po prostu eksplodowało. Z fascynacją i niecierpliwością czekałem na to, co będzie dalej. Chciałem, żeby mnie zgwałciła, wzięła tak, jak ona będzie tego chciała.
Leżałem jak stary erotoman z szeroko rozsuniętymi udami, tak że moje jaja swobodnie zwisały między nimi. Obok mnie siedziała ta drobna, piegowata dziewczyna i w sprawnym, pewnym ruchem chwyciła mnie za moją tłustą kiełbasę. Westchnąłem tylko głęboko, a przed moimi oczami zaczęły wirować kolorowe gwiazdki.
Szczerzyła do mnie zęby w zadziornym uśmiechu.
-No i po co to było? Po co było tak się spinać? Przecież ci się to podoba. Ja nie gryzę. Może jestem małą szmatą, ale mogę sprawić, że polecisz w kosmos.
Dyszałem ciężko, a ona była coraz bardziej pewna swego.
-Powiedz, chociaż, jak masz na imię, - odezwałem się w końcu.
Machnęła tylko ręką.
-Czy to takie ważne? Wszyscy pytają, jak mam na imię, a później nawet go nie pamiętają.
-Ja zapamiętam.
-No dobrze mam na imię Alicja.
Uśmiechnąłem się do niej.
-Ładnie.
-Ale masz wielkiego kutasa, - powiedziała, patrząc na moje narzędzie.
Czułem się dobrze w jej posiadaniu. Chciałem, by dalej bawiła się moim penisem.
-Przesadzasz, - powiedziałem skromnie.
-Naprawdę. Jest duży i tak ładnie pachnie.
Mówiąc to, zaciągnęła się powietrzem, pochylona nad moim narzędziem. Mój fiut był po prostu spocony i jechało od niego jak od starego capa, ale jej się to podobało.
-Czemu to robisz? - spytałem targnięty resztkami przyzwoitości.
Spojrzała na mnie zdziwionymi oczyma.
-Jak to czemu? Wam, facetom wydaje się, że to wy macie prawo do przygodnego seksu. Poruchać? Prawda? Tak na to mówicie? Zaliczyć jakąś dupę. Zamoczyć i tak dalej. Nie pomyślałeś czasem, że są kobiety, które pragną dokładnie tego samego?
-No wiesz, nie zastanawiałem się nad tym, - bąknąłem pod nosem, bo zrobiło mi się głupio.
Później stały się dwie rzeczy. Po pierwsze, zsunęła swoją zieloną bluzkę i tym samym odsłoniła małe, ale jędrne i sterczące piersi. Po drugie, bez uprzedzenia, bardzo pewnie i sprawnie zabrała się za pieszczenie mojego członka. Chwyciła go obydwiema dłońmi i uniosła mocno do góry, jakby chciała wyrwać chwast z ziemi.
W ciągu sekundy byłem gotowy do wystrzału gorącym nasieniem wprost na jej ciało. Modliłem się tylko o to, żeby już na wstępie się nie spuścić. No ale wiedziałem, że prędzej czy później i tak to się stanie. Ze względów czysto wizerunkowych, wolałem jednak to później niż prędzej. Było mi niesamowicie dobrze. Zacząłem głęboko oddychać, przyglądając się jej drobnym ramionom i malutkim, usianym piegami cycuszkom. Może dlatego, że była taka przeciętna, patrzenie teraz na nią nie sprawiało mi tak dużego problemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz