Szukaj na tym blogu

3 czerwca 2023

Hotelik "Miłość".

22. Cycki


-I wiesz, co ona mówiła dalej? Może pan pozbędzie się konwenansów i ściągnie te spodnie. Chciałbym zobaczyć pańskiego napęczniałego kutasa. Jest bardzo gruby i sztywny, a pańskie jaja pełne nasienia. Wie pan, że to niezdrowo? Musi się pan tego natychmiast pozbyć". Rozumiesz? Tak dokładnie powiedziała. Pizda zajebana. Patrzyłem na nią i nie mogłem skapować, co się tak naprawdę dzieje. Myślałem, że to jakiś żart, ale ona po krótkiej chwili znów nalegała. No to jak, rozbierze się pan, panie Andrzeju? Mówię ci, moje serce weszło na najwyższe obroty, a fiut spęczniał jak nigdy wcześniej. Jej cyce były naprawdę duże i sprężyste. Już wyobrażałem sobie, że wkładam między nie moją potężną rakietę, że bzykam ją w ten sposób aż do wytrysku. Ale wiesz co, odezwałem się jak gówniarz zbity z tropu. No wie pani, nie wiem, czy to jest odpowiedni moment. Dopiero co wszedłem. Jasny chuj, taki tekst jebnąć przy tej babce! Śmiać mi się teraz z tego wszystkiego chce, ale wtedy, no wiesz, wtedy to było co innego. Wiesz, co ona jeszcze wtedy powiedziała? Och da pan spokój, załatwimy to szybko i bezproblemowo. 

Nie usłyszałem do końca jego opowieści, bo w tej samej chwili, do sali weszli nowi ludzie. To znaczy, cały czas ktoś wchodził i wychodził, to był chyba dość popularny lokal i godzina, ale tym razem coś mnie tknęło, aby podnieść głowę i uważniej przyjrzeć się wchodzącym. 

To była para: mężczyzna i kobieta. Mężczyzna to był gość około sześćdziesiątki z siwymi skroniami. Widać było, że jeszcze dość dobrze się trzyma. Miał na sobie szary, dobrze uszyty garnitur. Niektórzy z gości kiwali do niego głowami w geście powitania. 

Kobieta natomiast... No właśnie, w pierwszej chwili myślałem, że doznałem deja vu. Miałem wrażenie, jakbym zobaczył ducha, a później poczułem, że zapadam się pod ziemię. 

Myślałem, że to, co zobaczyłem, w żaden sposób nie może być prawdą. Jakim cudem ona się tutaj znalazła? Czułem, że się czerwienię. Trudno było mi nad sobą opanować. 

To była ta sama laska, którą nie tak dawno widziałem w lustrze. Była na tyle daleko, że istniało dość duże prawdopodobieństwo, iż mógłbym ulec projekcji moich własnych wyobrażeń, ale ja i tak byłem pewny. Kobieta, która weszła do baru obok starszego mężczyzny, miała około trzydziestu lat, ciemny blond włosy, upięte w charakterystyczny niedbały kok, szaro-zielone oczy, piękną okrągłą buzię i... no właśnie. Tego nie da się zapomnieć, ani pomylić z niczym innym: cycki. 

Spod wydatnego dekoltu zwiewnej sukienki wystawały oszałamiające balony dojrzałej pięknej kobiety. Robiły wrażenie nawet, teraz kiedy były skryte pod kwiecistym i cienkim materiałem. Cała ich górna część była na wierzchu. Babka wiedziała jakim skarbem dysponuje, nie wstydziła się go i chciała, aby prezentował się jak najlepiej. 

A ja? No cóż. Przecież dosłownie kilka chwil wcześniej widziałem ją nagusieńką jak Ewę z raju i nic absolutnie nic nie musiałem sobie wyobrażać. Wszystko tak doskonale pamiętałem, każdy szczegół w mojej wyobraźni był żywy i ostry jak brzytwa. Na dodatek kiedy uświadomiłem sobie, że przecież i ona mnie widziała, przez moje ciało przebiegł błyskawiczny niesłychanie gorący i przejmujący dreszcz. Czułem, że moje serce przyspiesza, a przed moimi oczami zaczynają wirować kolorowe kółeczka. 

-O cholera, - wyrwało mi się mimowolnie. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...