32. Mamy finał.
Zanim ucichły jej słowa, już zabierała się do zadania. Palce lewej dłoni podłożyła pod mój wielki worek mosznowy i uniosła go lekko do góry. Sprawiało to wrażenie, jakby po całym moim ciele chodziły motyle. Palce prawej dłoni zacisnęła na korzeniu tuż pod grubą żyłą i zaczęła miarowo, aczkolwiek dość szybko wykonywać ruchy posuwisto zwrotne.
Patrzyłem na tę jej młodą piegowatą buzię, patrzyłem na te krzywo obcięte rude włosy, patrzyłem na te małe, pełne jakiś takich dziwnych rozstępów cycki i podniecałem się coraz bardziej. Oto ja człowiek, który uważał się za estetę i konesera w tej dziedzinie, dałem się umieść takiemu pasztetowi. No cóż, podniecenie z domieszką tego wstydu i zażenowania było trudne do zniesienia.
Zacząłem sobie uświadamiać, że w jakiejś mierze jestem nie tylko ekshibicjonistą, ale też i masochistą. No bo jak inaczej to nazwać? Wariactwo. A może czysta desperacja? Jak to mówią, facet w pewnych okolicznościach jest w stanie wyruchać nawet deskę z dziurą po sęku.
Zabrała się poważnie do pracy. Pochyliła się pod kątem prostym w stosunku do mojego ciała, a później opadła swoim małym tyłkiem na własne stopy. Takie ułożenie ciała pozwalało jej wykorzystać maksimum ergonomii.
Rozumiecie, dziewczyna szykowała na dłuższą, ciężką pracę. Nie była z tych, co już na samym początku i myślą tylko o tym, żeby facet się jak najszybciej spuścił i żeby mieć to już za sobą. O nie, nie o to chodzi. Ona taka nie była. To była profesjonalista w każdym calu.
Pochyliła się lekko i już rasowo zaczęła walić mi konia. Przy czym nawet na chwilę z jej twarzy nie znikał ten szelmowski arogancki uśmiech. Wpatrywała się w wierzchołek mojego chuja tak, jakby w tej chwili była to najważniejsza rzecz na świecie. Przy czym już gdzieś w połowie roboty była kompletnie naga.
Moje pierwsze wrażenie z niewielkiej górnej części ciała teraz miało okazję potwierdzić się na całej reszcie. Żadne cudo, dziewczyna poniżej przeciętnej, z chudymi nogami, dziwnym, lekko wydętym brzuchem. Może to niezbyt trafne określenie, ale wyglądała jak głodujące dzieci z Afryki. A może po prostu była w ciąży. Tego nie wiedziałem. Wiedziałem natomiast, że dziewczyna z małym tyłkiem i niezbyt atrakcyjną ceną potrafiła wywołać we mnie istną burzę hormonów oraz emocji, że nie byłem w stanie sobie z tym poradzić.
Przerzuciła przez mój brzuch tę swoją chudą nogę i przycisnęła mnie mocno. Umiała utrzymać odpowiednie tempo, sprężystość i siłę uścisku.
Jak nam się wydaje, ile zwykły, nieprzygotowany facet może znieść takiej zabawy? Trzydzieści minut? He, może dwadzieścia? Też nie. No więc myślę, że wszystkiego było najwyżej dziesięć. Razem z tym przekomarzaniem się przez nią. Wszystko to przez jej nietypowy urok i wdzięk. Wszystko przez tę egzotyczną pikanterię. A może i ja byłem już tak bardzo podniecony, że wystarczyła tylko iskra, maleńki dodatek tej nitrogliceryny do mojego arsenału, żeby wszystko we mnie pierdolnęło?
Kiedy się spuściłem, ochlapałem nie tylko swoje podbrzusze, ale też i jej ręce. Nie było strzału pod sufit tak, jak to pokazują w pornusach, ale ona i tak cieszyła się jak małe dziecko.
-Oho, mamy finał, - powiedziała, - jesteś załatwiony. Dziękuję panu za współpracę. Bardzo ładny wytrysk, proszę pana.
Teraz i ja zacząłem się śmiać. Śmiech wydobywał się ze mnie spontanicznie.
-Ale żeby nie było tak łatwo, - zaczęła znowu, - Jeszcze z tobą nie skończyłam, kotku. Kiedy umawiamy się na następną sesję?
Wtedy jeszcze nie rozumiałem jej słów. Chociaż może i rozumiałem, tylko nie chciałem przyjąć do wiadomości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz