Szukaj na tym blogu

5 marca 2024

Ostatnie wakacje.

93. Chciała, abym spuścił się w jej usta. 


Nic nie odpowiedziała, tylko gestem kazała mi się do siebie zbliżyć jeszcze bardziej. Kiedy to zrobiłem, przegięła moją rakietę do dołu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że moja pała była już tak twarda i sztywna, że było to praktycznie niemożliwe. Jej jednak jakoś się to udało. Drżałem z rozkoszy, a ona uchyliła usta i wysunęła delikatnie język. W następnej chwili mój ptak znalazł się właśnie w tym miejscu — między jej ustami i językiem. Ciocia bez uprzedzenia rozpoczęła serię delikatnych pieszczot, które od razu wywindowały moje podniecenie pod samo niebo. 

Trzymając u samej podstawy mojego już mocno wymęczonego i lekko opadającego patka zagarniała dłonią również moje jądra, pieściła je i delikatnie ugniatała. Miało to niebagatelne znaczenie, bo moje podniecenie jeszcze szybciej poszybowało pod samo niebo. Jej kształtne i gorące usta otwierały się i zamykały, raz po raz pochłaniając spragnioną czułego dotyku żołądź. Co chwilę zmieniała tempo i kąt, pod którym moja fujara trafiała do jej buzi. Co jakiś czas przerywała, wysuwała daleko język i wodziła nim dookoła grubej żyły oplatającej wielki kapelusz, przyprawiając mnie tym o niesamowite ciarki na plecach. Później znów klasycznie go pochłaniała i wypuszczała, tak, że nie mogłem przyzwyczaić się do jednakowych pieszczot, a ich różnorodność była trudna do przewidzenia. 

Już po kilku chwilach mój oręż był w pełni gotowy, by stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom, a w jajach znów kipiała nowa porcja spermy. Teraz moja ukochana niezastąpiona ciocia przeszła do bardziej zdecydowanych działań. Jej sprawne usta poczynały sobie coraz śmielej. Raz po raz przesuwały się do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, za każdym zaciskając się coraz mocniej i coraz bardziej elastycznie. Zacząłem dyszeć i jęczeć ciężko, ale ona nie przerywała, tylko jakby na siłę starała się doprowadzić mnie do jak najszybszego orgazmu. Jej cudowne usta były jak najlepsza cipka, sprawiały, że błyskawicznie wchodziłem na cudowny, rozkosznie błogi szczyt. Zapominałem o bożym świecie, a mój kutasik sprawiał wrażenie, jakby nigdy nie miał dosyć.

Miałem coraz większe trudności w utrzymaniu równowagi. Momentami kiedy robiło mi się ciemno przed oczami, a w uszach słyszałem coraz głośniejszy szum i pulsowanie, wydawało mi się, że po prostu się przewrócę, całkowicie tracąc nad sobą kontrolę. Rozstawiłem więc szerzej nogi z nadzieją, że to coś pomoże. 

Ona była niesamowita. Nie dawała mi żadnych szans. Po prostu robiła swoje, bawiąc się moim penisem w przemyślny, wyuzdany sposób i sprawnie doprowadzając mnie do niesamowicie słodkiego i głębokiego orgazmu. Już samo patrzenie na nią sprawiało, że traciłem poczucie rzeczywistości, a cały świat wydawał mi się coraz bardziej odległy i mniej ważny. Jej usta sprężyście zaciskające się na twardym grubym trzonie wywoływały we mnie skrajnie zboczone myśli i uczucia. To wszystko było dla mnie nowe i trudno było mi sobie z tym poradzić. 

Bez wątpienia chciała tego, chciała, abym spuścił się w jej usta. Byłem pewny, że tak właśnie się stanie. Kraina wyuzdanego niczym nieskrępowanego seksu otwierała przede mną swoje podwoje na oścież, a ja wkraczając w nią, z zachwytu mocno przecierałem oczy, nie wierząc, że to właśnie się dzieje, że to jest moim udziałem. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...