Szukaj na tym blogu

22 marca 2024

Ostatnie wakacje.

110. Nie tylko ten dom należał do niej, ale także i ja.


-Ojej, to musi być wspaniałe mieszkać w tak czarodziejskim miejscu. 

-Czarodziejskim? - spojrzała na mnie, jakby nie bardzo wiedziała, co mam na myśli. 

-No wiesz, ta roślinność, woda i obcowanie z naturą… 

-Obcowanie z naturą, hmm, no cóż, tylko wiesz, to nie jest tak, jak myślisz. 

-A jak?

-Co może być piękniejszego od mieszkania w środku lasu? Przecież to same plusy.

-No wiesz, są też pewne minusy.

-Minusy? Jakie?

-No, na przykład kompletny brak zasięgu. 

-Co?

-Tutaj nie pośmigasz po sieci, a nawet nie zadzwonisz do kumpli. 

-No co ty? W ogóle są jeszcze takie miejsca? 

-A są. Powiem więcej, Julian, tu nawet nie ma prądu.

-No co ty mówisz? A gaz?

-Jaki gaz, chłopaku. 

-To, czym ogrzewasz zimą. 

-A słyszałeś kiedyś o kuchni kaflowej?

-No, u cioci kiedyś taka była, ale słabo pamiętam. To znaczy, że ty nie masz nawet komputera?

-Komputer mam, tylko jak chcę pogadać ze znajomymi, to wsiadam na rower i jadę do miasta. 

-A jak by ci się coś stało, dajmy na to w nocy?

-Nawet o tym nie gadaj, - przerwała mi. 

-Ale wiesz co? I tak mi się tu podoba, - stwierdziłem dziarsko. 

-Nie wiem, czy nadal byś tak mówił, jakbyś tu trochę pomieszkał. Las to nie piękny obrazek zawieszony na ścianie, na który fajnie jest popatrzeć kiedy nie ma się  nic innego do roboty. Zdajesz sobie sprawę, ile tu jest komarów i innych insektów? 

-Tak? Nie wiedziałem. 

-To prawdziwa plaga. Wieczorem nie da się spokojnie posiedzieć na dworze. 

-Och, co tam komary, - powiedziałem z zapałem, - wszystko bym dał, żeby tu zamieszkać. 

Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej, a w jej policzkach pojawiły się śliczne dołeczki. Nie tylko ten las, ale także i ona zaczynała mnie fascynować. Była częścią tego miejsca i pojawiła się jakby znikąd. Pamiętając jej występ na scenie w klubie karaoke i porównując ją do tej, jaką była teraz, nie mogłem oprzeć się narastającemu zachwytowi nad jej dualną naturą i subtelnym pięknem łączącym w sobie dzikość i delikatność jednocześnie. 

-Chłopaku, nawet nie wiesz, o czym mówisz, - powiedziała, trącając mnie w czubek nosa. - Jesteś facetem wychowanym w wielkomiejskim gwarze, z piekarnią i przystankiem komunikacji miejskiej za rogiem. Twoja ciocia niby mieszka nad samym jeziorem, ale mimo wszystko bardzo blisko centrum Giżycka, a ty przyjeżdżasz tu tylko na wakacje i to nie na każde. Poza tym macie luksusowy dom i pewnie nigdy nie spędziłeś nocy w takim miejscu jak to, prawda?

Nie mogłem się z nią nie zgodzić, ale i tak nie byłem w stanie całkowicie przyjąć jej punktu widzenia. 

-Co może być takiego w tym miejscu, co całkowicie je dyskredytuje? - powiedziałem, próbując wdać się z nią w dyskusję. 

Pociągnęła za rękaw ortalionowego płaszcza, tak jakby nie tylko ten dom należał do niej, ale także i ja.

-Chodź ze mną, to się przekonasz, bohaterze, - odezwała się, jakby rzeczywiście było coś istotnego, o czym nie miałem pojęcia. - Tylko uważaj, jak stajesz, bo tu jest pełno błota i ostrych gałęzi. Jesteś boso i możesz pokaleczyć sobie stopy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...