Szukaj na tym blogu

6 marca 2024

Ostatnie wakacje.

94. Wyruchałem ją w usta. 


Właściwie byłem już na samym pograniczu. Miałem wrażenie, że stoję nad przepaścią na wysokim klifie, a w moje włosy wieje silny wiatr. Miałem wrażenie, że pozostaje mi tylko skoczyć i poddać się temu, wziąć wszystko, co niesie ze sobą ta chwila i zapomnieć kompletnie o wszystkim. Niesamowite ciśnienie rozrywało mi jaja, a w podbrzuszu coraz bardziej przybierały na sile konwulsyjne gorące skurcze. Ściskała dłonią trzon mokrego od śliny penisa, a jej usta pochłaniały go w coraz większym stopniu tak, że chował się w nich prawie całkowicie. 

Jeśli robiła krótkie przerwy to tylko po to, aby zacisnąć swoje wargi na grubej napęczniałej żyle, oplatającej wielki łeb i wykonywać nimi drobne ruchy w tę i z powrotem, co sprawiało, że traciłem oddech, a moje serce gubiło rytm. W tym samym momencie jej zwinny język tańczył ze wszystkich stron mojego przyrodzenia niczym mały świderek. 

Później znów była długa seria głębokich posuwisto-zwrotnych ruchów sprawiających, że musiałem przedefiniować wszystko, co wiedziałem do tej pory o seksie. Stękanie, które wydobywało się z moich ust, było coraz głośniejsze i odbywało się automatycznie za każdym przesunięciem jej słodkiej buzi w którąkolwiek stronę. Wiedziałem, że to już nie potrwa długo. 

A później stało się coś, w co do tej pory jest mi trudno uwierzyć. Wyruchałem ją w usta. Rozstawiając szeroko nogi, położyłem prawą dłoń na jej głowie i tak ją przytrzymując zacząłem poruszać biodrami tak jakbym walił w jej pizdeczkę. Ku mojemu zaskoczeniu wcale nie protestowała. Nie stawiała najmniejszego oporu pomimo tego, że dobijałem swoim prąciem do samego przełyku. To było oszałamiająco podniecające, ale jeszcze było mi mało. Chciałem poczuć się jak prawdziwy erotoman, jak król seksu. Serfowałem na fali uniesienia poprzez te wszystkie nowe doznania, pragnąc doświadczyć i poczuć jak najwięcej. Co najdziwniejsze wcale nie musiałem zastanawiać, jak to wszystko robić. To wszystko było już we mnie, tak jakbym był zaprogramowany. Działałem jak na autopilocie. Moje ruchy były płynne i głębokie. Na lekko ugiętych nogach poruszałem się do przodu i do tyłu dogłębnie penetrując jej jamę ustną, a ona to przyjmowała z najwyższą rozkoszą, poddając się wszystkiemu, co się w tej chwili działo. 

Oczywiście w pewnym momencie to się stało. Nie byłem już w stanie niczego zatrzymać ani nawet opóźnić, ale byłem świadomy każdego najmniejszego elementu tego spektakularnego doznania. Czując gigantyczne i porażające fale przepływające od czubków palców stóp, sprężyłem biodra tak mocno jak się tylko dało i pozwoliłem sobie na uwolnienie całego napięcia, które się we mnie zgromadziło. Cały czas poruszałem się w jej ustach, choć teraz płytko i samą głowicą. Palcami chwyciła mojego ptaka u samego korzenia i delikatnie ścisnęła, jednocześnie nakierowując, tak by jak najlepiej pochłonąć to wszystko, co ze mnie wypłynęło. 

Dopiero po kilku posunięciach poczułem cały nadmiar wilgotnego ciepła w jej ustach, a obfite stróżki białego nasienia popłynęły z obydwu kącików. Zatrzymałem się w bezruchu, chłonąc wszystko w ogromnym zadziwieniu i fascynacji. To było patrzenie jak na erupcję wulkanu. Pomimo tego co do tej pory się już wydarzyło, moje pożądanie płynęło ze mnie i płynęło, jakby tam był jakiś ukryty zbiornik. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...