Szukaj na tym blogu

12 marca 2024

Ostatnie wakacje.

100. Śpij Julian, śpij.


Na sam koniec wiedząc, że i ona ma dość, galopowałem już całkiem prędko, ale kontrolowałem wszystko, co się ze mną działo. Czułem, jak orgazm nadchodzi, prowadziłem go jak po sznurku od samego fiuta, po środek mojego mózgu. Czułem się jak prawdziwy kochanek i wiedziałem, że stanąłem na wysokości zadania, dając mojej partnerce to, czego ode mnie oczekiwała. Jęczała za każdym pchnięciem, dając mi znać, jak szybko mam się poruszać i jak głęboko wchodzić, a ja dokładnie stosowałem się do tych wskazówek. 

W końcu jej westchnienia i jęki stały się bardzo głębokie i przejmujące a jej cipeczka zaczęła kurczyć się w szaleńczym tempie, nie dając mi najmniejszych szans na przeciągnięcie tego choćby o kilka sekund. Zdążyłem tylko mocno zacisnąć zęby i już odlatywałem w kosmos. Przed moimi oczami szybko zapadła całkowita ciemność, a w uszach nasilał się jednostajny szum. 

W tej ostatniej chwili kompletnie wbrew zdrowemu rozsądkowi zatrzymałem się na brzegu jej cipki, pozwalając, aby cały niebezpieczny ładunek został zrzucony do wewnątrz. Jeszcze tylko w przypływie rozkoszy wykonałem kilka płytkich ruchów, chcąc pozbyć się wszystkiego do ostatniej kropelki i zatrzymałem się w bezruchu. 

Trząsłem się, jakbym miał gorączkę, ale byłem niebotycznie szczęśliwy, a później wysunąłem się i otrzepałem fiuta wprost na jej pizdeczkę. Pozostało mi już tylko obserwować, jak moje nasienie powolnym strumieniem wylewa się z jej rozgrzanego wnętrza. 

Leżałem obok niej kompletnie spełniony, szczęśliwy i zadowolony. Nie wiedziałem, jak to wyrazić słowami, ale to niesamowite poczucie satysfakcji i idyllicznego uniesienia zdawało się przepełniać mnie bez reszty. Wreszcie osiągnąłem to, czego chciałem, czego tak bardzo pragnąłem. Z drugiej jednak strony bardzo szybko pojawił się we mnie wstyd i zażenowanie a później poczucie winy i niepokoju. 

“Boże kochany”, - myślałem wtedy, - “co ja zrobiłem?! Przeleciałem własną ciocię! Przecież to kazirodztwo. Będę smażył się w piekle po wieczność”. 

Jednak to, co najdziwniejsze, kiedy myślałem o tym całym grzechu, nie chciałem żadnej poprawy. Wbrew zdrowemu rozsądkowi chciałem jeszcze więcej i więcej. 

Trzęsąc się, drżąc nie tylko fizycznie, ale też wewnętrznie, położyłem głowę na jej brzuchu. Nie wiedziałem, co robię. Chciałem być tylko blisko, blisko niej, tak blisko, jak tylko się da. Chciałem tak zasnąć. Chciałem czuć jej zapach i mieć go w swojej pamięci. Kochałem ją jeszcze bardziej i nienawidziłem siebie za to wszystko, co się stało. Nienawidziłem, a jednocześnie byłem z siebie dumny. Dziwiłem się, że taki zbieg uczuć jest w ogóle możliwy. 

Położyła dłoń na mojej głowie i delikatnie, aczkolwiek stanowczo przesunęła ją niżej. Centymetr po centymetrze moja twarz zjeżdżała w stronę jej mokrej i aromatycznej pizdeczki, pizdeczki, która jeszcze przed chwilą dała mi tyle rozkoszy. 

-Och ciociu, ciociu, - westchnąłem cicho, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. 

Pogłaskała mnie jak małe dziecko i odpowiedziała szeptem: 

-Śpij Julian, śpij. Wszystko będzie dobrze.

Uwierzyłem jej. Zatopiony w słodkich marzeniach, przeżywałem jeszcze raz to samo i nawet nie wiedziałem, kiedy sen zabrał mnie w krainę zapomnienia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...