99. W ciemności i ciszy jej sypialni.
Jej westchnienia i jęki były tak słodkie, że stały się najwspanialszą muzyką dla moich uszu. Nie wiedziałem, co się stało, ale byłem pewien, że coś się zmieniło. Była jakaś inna. Nie taka jak jeszcze kilka godzin temu. Zatracała się w jakimś głębokim i trudnym do zrozumienia pożądaniu. Nie starała się utrzymać kontroli, powoli odpływała w świat własnego orgazmu, a mnie pozostawało się tylko domyślać.
Muszę przyznać, że ten rodzaj pieszczot bardzo mi się spodobał. Wyrafinowania i subtelności tego co właśnie się działo nie dało się porównać z niczym innym. Miałem wrażenie, że unoszę się tuż nad powierzchnią ziemi jak magnes. Chciałem w nią wejść i zakończyć to gwałtownym odlotowym orgazmem i jednocześnie nie chciałem. Tak jakbym bał się, że bezpowrotnie stracę coś, co tak pięknie trwa.
Jednak w końcu, nawet nie myśląc, nie zastanawiając się, ustawiłem czubek mojego penisa na samym dole jej norki tam, gdzie było najszerzej i znajdowała się brama do raju. Jak tylko go przyłożyłem, już schował się w całości, przyjmując mnie z mokrym głośnym mlaśnięciem, a w mojej głowie eksplodowało tysiąc malutkich petard. Jedna część mnie podpowiadała, abym wykonał ostre głębokie pchnięcie, a druga nakazywała spokój i powolne płytkie ruchy. Walczyłem ze sobą, drżąc i podniecając się coraz bardziej.
Zacząłem jednak napierać, ale powoli. Zachowywałem się tak jakbym miał przed sobą nastolatkę, która nic nie wie o grzechach tego świata, a nie doświadczoną kochankę. Zdaje się, że bardzo się jej to spodobało, bo wydobyła z siebie odgłos głębokiego zadowolenia i satysfakcji. Moc podniecenia przy akompaniamencie jej ciasnej szparki udzieliła się także i mnie, bo zawtórowałem jej męskim donośnym:
-Ooooooohhhhh…
Dotarłem zaledwie do połowy mojego potężnego narzędzia i już zdecydowałem się na odwrót. Było tak ciasno, tak gorąco i mokro, że obawiałem się, iż nie dam sobie rady i strzelę w nią gorącą porcją mojego nasienia.
Niemniej jak tylko cofnąłem się po sam łeb, nie wytrzymałem i głodny rozkoszy bardziej gwałtownie wjechałem w jej wnętrze. To był szalenie trudny balans między pragnieniem trwania i chęcią osiągnięcia natychmiastowej satysfakcji.
Jęknęła głęboko, a ja wycofałem się jeszcze raz. Teraz przerwa między kolejnym pchnięciem była jeszcze krótsza, więc wszystko wskazywało na to, że wejdę w jakiś pośredni rytm, że nie spuszczę się od razu, tylko zacznę ją posuwać, mając z tego ogrom zadowolenia.
Kiedy poczułem gwałtowny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, jakby wbrew sobie wszedłem szczególnie głęboko, nie dbając o to, że stoję już nad samą przepaścią i drobna pomyłka może zakończyć całą zabawę.
Tak się jednak nie stało. Poruszałem swoimi biodrami, penetrując ją powoli, ale głęboko a ona wzdychała coraz głośniej i coraz bardziej namiętnie. Klasyka, ale miałem wrażenie, że czuję każdy nerw w swoim ciele.
Z każdym kolejnym pchnięciem jej cipka kurczyła się coraz bardziej, coraz mocniej zaciskając na moim penisie swoje mięśnie. W ciemności i ciszy jej sypialni rozbrzmiewał koncert na dwa głosy: mój i jej. Dochodziliśmy powoli, bez zbytniego pośpiechu, delektując się każdą sekundą tego, co się działo.
Zadarła nogi jeszcze wyżej, a ja zastanawiałem się, czy właśnie w tej pozycji osiągnę swój szczyt i czy wejdziemy na niego razem.
Po kilku minutach posuwałem ją już bardzo sprawnie, dosyć szybko i dokładnie, wiedząc, że nic niespodziewanego się już raczej nie wydarzy. To chyba była najcudowniejsza noc w moim młodym życiu. Nigdy później tak szczególnego seksu nie doświadczyłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz