90. Jestem szczęśliwy.
Uśmiechnąłem się szeroko, ale nie byłem w stanie się ruszyć. To było dla mnie za wiele jak na jeden raz. Co innego szybki gwałtowny seks w klasycznym wydaniu. To mogłem jakoś wytłumaczyć atakiem mojej gwałtownej namiętności, ale zabawa z jej wielkimi cyckami wydawała mi się już istnym szaleństwem. Przecież dokładnie wiedziałem, co chcę zrobić. Wszystko miałem w swojej głowie już poukładane. Przerabiałem to wielokrotnie w fantazjach, ale żeby tak od razu, to było jak świętokradztwo. Jej piersi były dla mnie święte, były zjawiskiem tak ulotnym, że bałem się, iż zaniknie. Ale nie zniknęły.
Następna rzecz, którą zrobiła ciocia, powaliła mnie na kolana, dosłownie i w przenośni. Skrzyżowała przedramiona, a rozpostartymi dłońmi ujęła i przycisnęła do siebie swoje balony, przez co stały się totalnie wielkie. Choć częściowo przykryte wydawały mi się olbrzymie. Miałem wrażenie, że teraz są dwa razy większe. Na dodatek były cudownie okrągłe, napęczniałe i po prostu boskie. Jęknąłem tylko z przejęciem i czułem, że mój kutas aż błaga, abym pozwolił mu w nich zanurkować.
Ciocia patrzyła na mnie oczami podnieconej młodej jeszcze kobiety, która tak naprawdę nie doświadczyła jeszcze pełnego spełnienia w swoim życiu, i oto znalazła idealnego kochanka. Znalazła kochanka, który może dać jej wszystko. Czy byłem na to gotowy?
-Chcesz mnie?
Milczałem.
-Chcesz bawić się moimi piersiami?
Patrzyłem tylko i coraz bardziej się podniecałem.
-Boże, chłopaku, chodź do mnie, - usłyszałem w końcu jej przyciszony, pełen namiętności głos.
No i stało się. Zgwałciła mnie tymi swoimi wielkimi cyckami. Nie pytała o nic więcej, tylko wzięła sobie to, co chciała i zrobiła ze mną to, co chciała, a ja byłem w siódmym niebie. To było tak nierealne, że nawet teraz po latach jak o tym myślę, to wpadam w zażenowanie.
Kazała mi się położyć i wlazła na mnie. Nie tak normalnie tylko w taki sposób, żeby bez problemu móc objąć piersiami mojego podnieconego do granic możliwości i szczęśliwego penisa. Widziałem jej wielkie pośladki i cipkę między nimi, ale nie musiałem widzieć nic więcej. Wystarczy, że czułem wszystko tak dokładnie. Resztę mogłem sobie wyobrazić z najdrobniejszymi szczegółami.
Pochyliła się nad moim przyrodzeniem, a ja już po chwili czułem, że znajduję się w boskim uścisku jej ogromnych balonów. Nie wiem, jak ona to robiła, ale myślałem, że stracę przytomność i nie dotrwam do końca tego aktu.
Znajdowałem się w środku tak głęboko, że nawet nie wiedziałem, gdzie to jest. Jej cycki były wprost wymarzone do tego rodzaju pieszczot. Chowając mojego fiuta między swoje balony, nie nawilżyła ich niczym i dlatego przy pierwszym uścisku napletek zjechał tak nisko, że myślałem, iż za chwile mi go urwie. Intensywny ból oraz mocny uścisk jej piersi sprawił, że zaczynałem odczuwać niesamowitą rozkosz. Trwało to kilkanaście sekund, a ja już całkowicie odlatywałem.
Później opadła na mnie całym swoim ciężarem pochłaniając mnie jeszcze bardziej. Czułem się uwięziony, ale niczego nie żałowałem. A kiedy zaczęła gładzić dłonią moje jądra, to już był prawdziwy szczyt.
-I jak, jesteś szczęśliwy, Julian? - zadała niemalże retoryczne pytanie, a ja myślałem, że ją zjem w całości. Była taka słodka.
-Och tak, tak ciociu, jestem szczęśliwy. Jestem szczęśliwy jak nigdy dotąd, - odpowiedziałem, popadając w kolejną falę rozkoszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz