Szukaj na tym blogu

20 marca 2024

Ostatnie wakacje.

108. Wszystko można naprawić.


-Widzisz ten mały domek za zakrętem? - spytała.

Spojrzałem w tamtą stronę, a kiedy między drzewami spostrzegłem niewielką zabudowę, odpowiedziałem:

-Widzę.

-To leśniczówka mojego dziadka. 

-Twojego dziadka? - zdziwiłem się.

-Tak, to stara leśniczówka. Jeszcze z lat sześćdziesiątych. Pewnie znasz starego Majkowskiego, który zawsze kręcił się po okolicy z siekierą.

-Nie, nie znam. A powinienem?

-Nieważne. Nie jesteś przecież stąd. 

-Jestem. Tu się wychowałem.

-Tak, ale to się nie liczy. Tak naprawdę ja też nie jestem stąd, ale to mój dziadek. Tak jak ty przyjeżdżam tutaj na wakacje.

Zatrzymałem się w miejscu. Kiedy powiedziała o dziadku, poczułem pewien niepokój. 

-Czy on jest teraz w domu?

Spojrzała na mnie z uśmiechem na ustach.

-Kto? Dziadek? No co ty. Dziadek ma osiemdziesiąt pięć lat i jest w domu opieki. Czasami go przywozimy, żeby zrobić mu przyjemność. 

-No to, kto teraz zajmuje się tym miejscem?

-Trochę siostra, trochę ja, jak mam czas. A swoją drogą czy ten twój kutas to tak zawsze stoi? 

Zaniemówiłem. Jej ostatnie słowa, całkowicie zbiły mnie z tropu. W jednej chwili straciłem całą pewność siebie. Nie wiedziałem, jak zareagować. To było naprawdę dziwne. Fakt, nie okazując lęku, pomogła mi w trudnej sytuacji, ale zadawanie tak bezpośrednich pytań wydawało mi się nie na miejscu. Chociaż swoją drogą penis rzeczywiście stercząc, wystawał spod płaszcza. Temu też nie mogłem zaprzeczyć, no i mogło ją to trochę razić. 

-Nie. Nie zawsze, - odpowiedziałem śmiało i z pełnym przekonaniem i to zaskoczyło mnie jeszcze bardziej, niż samo pytanie. - Tylko wtedy, gdy widzę tak piękną dziewczynę jak ty.

Myślałem, że się speszy, ale nic z tych rzeczy. Odwróciła się w moją stronę i już całkiem bez skrępowania patrzyła nie na moją twarz, ale  w moje krocze. Reakcja mojego penisa była jeszcze bardziej widoczna. Jeszcze bardziej zesztywniał i uniósł swój wielki łeb. 

-I co, pewnie liczysz na jakiś gorący seks? - powiedziała wprost i bez najmniejszych ogródek.

Ta rozmowa zmierzała w niewłaściwym kierunku. Czułem, że się czerwienię. Chaotycznymi ruchami zacząłem go zakrywać i powiedziałem: 

-Nie. No co ty. Nie mam takich zamiarów. To tylko podniecenie. Ja… ja nie mam na to wpływu. 

Najnormalniej w świecie bawiło ją to, bo roześmiała się w głos. 

-Dobra, dobra, nie przejmuj się, przecież wiem, że każdemu chłopakowi staje na mój widok. Swoją drogą robi to na mnie mniejsze wrażenie, niż ci się wydaje. 

-Co? - zdziwiłem się. 

-Penisów w swoim życiu to już się naoglądałam, - wyjaśniła.

-He yyy… - stęknąłem, bo nie wiedziałem, jak odnieść się do tej sytuacji.

Była taka śliczna i tak blisko, a ja byłem nagi tak niesamowicie podniecony. Nie wiedziałem, co stanie się za chwilę. 

-No dobra, powiem ci, - zaczęła z serdecznym uśmiechem na twarzy, - jestem naturystką.

-Naturystką? - westchnąłem.

W moich oczach musiała spostrzec ogromne zdziwienie, bo się odezwała:

-No wiesz, to tacy wariaci, co opalają się nago.

Wciąż byłem w szoku.

-Wiem, co to jest naturyzm, - przerwałem jej, bo nie mogłem wytrzymać.

-To wiesz pewnie, że tu niedaleko jest taka fajna dzika plaża i tam możesz nas spotkać. Nie tylko mnie, ale także wiele innych fajnych dziewczyn. 

Tego było już za wiele. Miałem wrażenie, że to wszystko nie może być prawdą. 

-Jejku, no tego to nie wiedziałem, - stęknąłem, - Żałuję tylko…

-Że co?  

-Że nie spotkałem cię wcześniej.

-No cóż, Julian, wszystko można nadrobić, - powiedziała, sugerując bujny rozwój naszej znajomości.  

-No tak, Natalio, rzeczywiście wszystko można naprawić. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...