Szukaj na tym blogu

14 marca 2024

Ostatnie wakacje.

102. PS ta noc z tobą była boska. 


W końcu wstałem i podszedłem do okna. Nie miałem na sobie ani jednego ubrania. Stałem tak przed szybą i patrzyłem na zewnątrz zadziwiony, zahipnotyzowany i oniemiały jak wielka siła, natury, która rozgrywała się na zewnątrz, przyciągała mnie jak magnes. Zacząłem sobie zdawać sprawę ze swojej własnej dzikiej i nieokiełznanej natury, wobec której byłem równie bezradny jak wobec tej na zewnątrz. Jedno było pewne – nic już miało nie pozostać takie samo. 

Chociaż minęło już kilka długich minut, nie mogłem odebrać wzroku od tego ogromnego witrynowego okna, które podwójną szybą oddzielało mnie od niesamowitego spektaklu natury. Na moich przedramionach i łydkach pojawiła się gęsia skórka, a włosy na głowie uniosły się delikatnie. Czułem się jak dzikie zwierzę, jakby wewnątrz mnie drzemał nieokiełznany potwór, który teraz pragnął uwolnić się i zacząć żyć własnym życiem. Czułem, że coś podpowiada mi, abym otworzył te drzwi i wyszedł w strugi deszczu w stronę szalejącej burzy, abym rozłożył szeroko ramiona i krzyknął: “jestem wolny!”

Między kolejnymi błyskawicami rozświetlającymi cały pokój, w gładkiej szybie zobaczyłem swoje nagie odbicie. Zobaczyłem je i nie poznałem. Przyglądałem się sobie jak obcemu człowiekowi. To był dobrze zbudowany, wysoki, młody mężczyzna — blondyn o niebieskich wystraszonych oczach i uchylonych ustach. Z szerokimi ramionami i wielkim sterczącym penisem między nogami wyglądał niczym Apollo wyrzeźbiony w marmurze. 

Nim zdążyłem sobie uświadomić, co właściwie się stało, moim ciałem szarpnął potężny skurcz podniecenia. Kiedy za swoimi plecami zobaczyłem wielkie wygodne łóżko i przypomniałem sobie wszystko, co robiliśmy na nim tej nocy z najdrobniejszymi szczegółami, poczułem nieodparte pragnienie, aby już teraz rozładować napięcie, które rozsadzało mnie od środka. Każda komórka mojego ciała wołała, aby znów zapomnieć się w słodkiej chwili rozkoszy. Niestety do tego wszystkiego potrzebna była mi ona — moja ukochana ciocia, ale jej nie było. 

Opanowawszy się nieco, wróciłem i usiadłem na krawędzi łóżka. Wciąż oszołomiony zastanawiałem się, gdzie też mogła podziać się moja cudowna kochanka. Moje ucieleśnienie wyuzdanego grzechu. Zniknęła tak nagle, jakby rozpłynęła się w powietrzu i miałem wątpliwości czy to, co się wydarzyło, nie było tylko snem. 

Kiedy tak siedziałem z pochyloną głową i patrzyłem na swojego sztywnego i grubego penisa, kątem oka spostrzegłem kartkę na nocnej szafce tuż obok lampki. Była to różowa strona formatu A4 złożona na pół. Zaintrygowany przyjrzałem się dokładnie, a później wziąłem ją do ręki i rozłożyłem. To, co zobaczyłem, zdumiało mnie, bo najwyraźniej był to list od cioci. Zacząłem więc czytać: 


Drogi Julianku


Niestety musiałem wyjechać w ważnych sprawach służbowych. Przepraszam, że nie poinformowałem cię o tym wcześniej, ale nie chciałam cię niepokoić. Zresztą myślałam, że ten wyjazd nie dojdzie do skutku. Mój dom jest do twojej dyspozycji. Wszystko, co jest otwarte, możesz brać i używać. Zadbałam o to, aby wystarczyło ci jedzenia. Zajrzyj do lodówki. Dzisiejszy obiad jest na najwyższej półce. Wystarczy tylko wrócić do mikrofalówki. Wrócę za trzy dni. Baw się dobrze.


 Ciocia Antonina.


PS ta noc z tobą była boska. Koniecznie musimy to powtórzyć. Tylko pamiętaj, nie mów o tym nikomu. To nasza słodka tajemnica. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...