89. Spisałeś się na medal.
Zaraz później odchyliła się do tyłu i podparła ramionami na mojej klatce piersiowej, a z jej gardła wydobyło się głębokie:
-Oooooooohhhhhh…
Teraz to ona przejęła inicjatywę i zdawało się, że ja nie mam tu nic do powiedzenia. Myślałem, że zwariuję. Ona szalała na mnie jak na dzikim rumaku, gnała na oślep do swojego zwycięstwa, od swojego orgazmu i jakby zapomniała, że pod spodem jest żywa istota, facet, jej siostrzeniec, nad którym jeszcze nie tak dawno tak się użalała, którego tak troskliwie traktowała. Nie dość, że tempo było wprost szalone i trudne do wytrzymania to na dodatek zaczęła kręcić swoim tyłeczkiem, wysyłając mojego Jasia wprost w kosmos. Stękałem tylko coraz głośniej wbijany jej pośladkami w materac łóżka i modliłem się, żebym był w stanie dotrwać do końca do jej końca.
Nie wiem, ile trwała ta zwariowana jazda, ale pod koniec byłem wykończony. Brakowało mi tchu, moje serce waliło jak oszalałe i czułem się tak, jakbym przebiegł maraton.
Kiedy wreszcie zwolniła, a z jej cieczki płynęły całe strugi słodkiego aromatycznego nektaru, a ja, pomimo że nie doznałem żadnego orgazmu, byłem wykończony. Próbowałem uspokoić swój oddech, a ona się odezwała:
-No Julianku, ty łobuzie, spisałeś się na medal. Za miesiąc są twoje urodziny, ale już teraz mogę teraz spełnić twoje marzenie. Powiedz, jak byś chciał?
Nie wierzyłem, że słyszę te słowa. Po prostu nie mogłem ich zaakceptować. To było za wiele jak na jedn raz. Nie byłem w stanie tego wszystkiego przetrawić, a ona widząc moje zmieszanie, uśmiechnęła się serdecznie i odezwała i dodała:
-No śmiało, nie krępuj się. Jak chciałbyś mnie przelecieć?
Byłem w kropce, to był naprawdę trudny wybór. Poza tym byłem totalnie zażenowany i nie wiedziałem, jak się zachować. Zaskoczyła mnie tak bezpośrednim i otwartym pytaniem. Jeśli w ogóle miałbym brać to wszystko na poważnie, to oczywiście było wiele rzeczy, które chciałbym z nią robić. Boże, o tak wielu rzeczach marzyłem już od pierwszej chwili, kiedy tu się zjawiłem! No ale tak od razu wymienić tę jedna, która najbardziej by mi się podobała, było praktycznie nie do zrealizowania. To było tak jakby wpuścić małe dziecko do sklepu z zabawkami i powiedzieć, że może wziąć sobie, co tylko zechce, ale może wziąć tylko jedną rzecz. To było po prostu niemożliwe. Aby zrealizować wszystkie moje marzenia z nią związane, potrzeba by było dużo więcej czasu niż te wakacje. Więc co mam wybrać, co?
Uklękła przede mną, a właściwie usiadła na własnych stopach, dłonie oparła na udach i patrzyła na mnie w oczekiwaniu. Była taka śliczna. Kiedy mierzyłem ją swoim pożądliwym spojrzeniem, moje serce zaczynało wpadać w gwałtowny rytm i nie mogłem go uspokoić. I nie wiem, może to był impuls, ale teraz skupiłem się przede wszystkim na jej wielkich, cudownie kształtnych piersiach. Oszałamiały mnie i odbierały zdrowy rozsądek. Patrzyłem, jak lekko opadając, kołyszą się na boki, jakby przywołując i zachęcając do wyszukanych pieszczot. Patrzyłem na niesamowicie wielkie ciemne brodawki, które już same w sobie były niezwykłym zjawiskiem, a teraz miały być dla mnie. Patrzyłem na grube chropowate sutki i bałem się poprosić o to czy mogę wziąć je w swoje usta i poczuć ich fakturę. I stał się cud — ona się odezwała:
-Chcesz je? No to chodź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz