95. Wyruchałem moją ciocię.
Ciocia jako doświadczona kochanka pozwoliła dużej części wpłynąć swobodnie, dając mi tym samym poczuć całą złożoność i głębię tego procesu. Tylko niewielką porcję połknęła, jakby jednocześnie nie mogąc się oprzeć przed zaspokojeniem własnych pragnień i potrzeb. Jednocześnie bardzo sprawnie rozprowadza biały lepki płyn po całej powierzchni mojego penisa, tak jakby podsumowując wymowę tego zdarzenia i składając na nim swój własny podpis artystki.
Po wszystkim kiedy już nasienie przestało płynąć z mojego prącia i ukląkłem naprzeciw niej kompletnie wyczerpany, ale niebotycznie szczęśliwy. Nie wycierając się, tak jakby wiedziała, że to mnie podnieca, spojrzała na mnie oczami pełnymi oddania, wdzięczności, a nawet troski. W tym momencie zrozumiałem, że to rzeczywiście nie będzie tylko jednorazowa przygoda, że to wielokrotne doświadczenie cudownych burzliwych uniesień i odkrywanie nieznanych terenów naszej seksualnej namiętności. Zabrudzona moim grzesznym podnieceniem wyglądała prześlicznie. Gęste lepkie krople białej spermy mocno przywarły do jej nosa policzków ust i brody tak, że patrząc na nią, cały drżałem, nie mogąc zapanować nad wciąż wysokim podnieceniem.
-Och ciociu, ciociu, - wyrwało się z moich ust, a samo brzmienie tych słów miało jakiś czarodziejski wydźwięk.
Chciałem mieć pełną świadomość, że to moja ciocia, osoba mi tak bliska, z którą łączyły mnie więzy krwi, chciałem czuć, że to, co zrobiłem, było niewłaściwe, nieodpowiednie i nigdy nie powinno mieć miejsca. Chciałem czuć, że przekroczyliśmy pewien próg grzechu, zdrożności i niegodziwości. Chciałem czuć presję wstydu i zażenowania, bo to mnie podniecało.
"Boże", - myślałem sobie wtedy, - "wyruchałem moją ciocię, przeleciałem ją, wsadziłem mojego kutasa w jej cipkę, a ona nic na to nie powiedziała. Grzmociłem ją między jej cycki i to się jej podobało, a teraz mi obciągnęła, a moja sperma jest na jej twarzy".
-Och Julian, Julianku jesteś naprawdę cudowny, - szepnęła tak cicho, że ledwie ją usłyszałem.
To było naprawdę niesamowite, ale najbardziej ekscytujące było to, że wszystko, co wydarzyło się po tej nocy, miało już zupełnie inny wymiar. Ja byłem już inny, dorosłem i nie było już powrotu do mojego dzieciństwa. Teraz rozpościerała się przede mną perspektywa trzydziestu bez mała dni z osobą, która zobowiązała się zapewnić mi atrakcje erotyczne aż do ostatniej godziny. Naprawdę trudno było się z tym wszystkim pogodzić.
***
Wiedziałem, że już nie śpię, ale przez długi czas nie otwierałem oczu. Chciałem jak najdokładniej zapamiętać ten sen. Czułem się dziwnie i jednocześnie cudownie. Płonąłem ze wstydu, zastanawiając się, jakie kuriozalne figle może spłatać mi moja własna wyobraźnia.
Jeszcze raz z najdrobniejszymi szczegółami odtwarzałem każdą minutę tego, co przeżyłem w marzeniach sennych. Słyszałem grzmoty nadciągającej burzy, widziałem, jak ukradkiem wspinam się na gałąź drzewa i że przychodzi mi to tak łatwo. Widziałem, jak wychodzę przez okno mojego pokoju, a później skradam się pod szklaną ścianę ogromnej sypialni cioci Antoniny. Miałem też świadomość tego jak w szalonym biegu uciekam przez ciemny las, by nie spotkać się z dubeltówką Antoniny wymierzoną wprost w moją twarz, a później jak ze wstydem wracam w to samo miejsce i wpadam do tego ogromnego dołu pełnego jeżyn i pokrzyw. To było surrealistyczne. Doskonale pamiętałem to jak ona mnie opatrywała i ten mój wstyd, bo byłem bez ubrania. To wszystko było niesamowicie dziwne i jednocześnie ekscytujące, ale to, co działo się później przechodziło moje najśmielsze oczekiwania nawet jeśli chodziło o sny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz