Szukaj na tym blogu

9 marca 2024

Ostatnie wakacje.

97. Dlaczego się nie obudziła?


Takie rozważania może były i dziwne, ale miały swój cel — potrzebowałem wymówki, aby znowu przejść do rzeczy. 

Upewniwszy się, że jej oddech jest równy i głęboki powoli przewróciłem się na bok i odrobinę zbliżyłem do jej pleców. Później bardzo powoli i ostrożnie zacząłem zsuwać kołdrę w okolicy jej pośladków. Centymetr po centymetrze pozbawiałem ją okrycia, a ona niczego nie podejrzewała. Czułem, że śpi w najlepsze, nie zdając sobie sprawy z tego, co za chwilę może się stać. Byłem coraz bardziej podniecony. Już nie byłem grzecznym chłopczykiem wykorzystywanym przez starszą ciocię, byłem łobuzem, który chce zaspokoić swój popęd seksualny i pragnie wykorzystać ją podczas snu. 

Jak się okazało, odkrycie tak dużego ciała szczelnie okręconego pościelą wcale nie było takie proste. Musiałem użyć dość sporej siły, by wyciągnąć kołdrę spod jej pośladków. W pierwszej kolejności chciałem dostać się do jej cipki. Nie miałem zamiaru bawić się w zbyt długie podchody. Chciałem dotrzeć do celu w jak najkrótszym czasie. Mój kutas dyktował mi każdy kolejny ruch, a ja wykonywałem go z najdrobniejszą szczegółowością. 

Mruknęła coś przez sen i, przekręcając się bardziej na brzuch, sama mi w tym pomogła. Wreszcie odkrywając wierzchem dłoni ostatni fragment pościeli, na krotki moment zamarłem w bezruchu. Miałem to — jej cipka była na wierzchu. Pomimo półmroku doskonale widziałem jej wydatny miękki wzgórek pokryty krótkim, choć zmierzwionym włosiem. 

Nie wiedziałem, co robić dalej. To był krótki moment wątpliwości, ale bardzo istotny. Osiągnąłem pierwszy etap, moje podniecenie wystrzeliło w kosmos, ale nie wiedziałem, jak się zachować w następnej kolejności. Wiedziałem, że chcę ją wygrzmocić jeszcze raz, ale czułem, że moje pragnienia przybierają teraz zupełnie inny wymiar. Czułem się jak lis w ciemną noc skradający się do cudzego kurnika. 

To było jakieś szaleństwo. Wiedziałem, że śpi, świadczył o tym jej spokojny głęboki oddech, a jednak przekręciła się na wznak, bardziej w moją stronę. Powoli zsunąłem się do jej bioder tak by moja twarz znalazła się na wysokości jej zarośniętej pizdeczki. Jej muszelka była całkowicie zamknięta, ale pachniała naszą miłością i w oszałamiający sposób wpływała na moją świadomość. Oddychałem zapachem jej kobiecości i to było tak niezwykłe, że nie byłem w stanie tego przerwać.

A później pokonawszy wszelkie opory, wstyd i zażenowanie położyłem swoją dłoń, rozpościerając palce i przejechałem od samego dołu do góry, głaszcząc ją jak kota pod włos. Nie umiałem zapanować nad swoim szczęściem i podekscytowaniem i westchnąłem głęboko. Szaleństwo ogarnęło mnie do samego końca. Miałem dość delikatnego bawienia się w podchody, chciałem czegoś więcej i nie zawahałem się, aby to osiągnąć. 

Zrzuciłem z niej resztę kołdry szybkim i gwałtownym ruchem, a później, nie zastanawiając się nad konsekwencjami, splunąłem w sam środek jej cipki. Chciałem ją nawilżyć przed dalszymi pieszczotami i przed wtargnięciem mojego twardego ogiera w jej wnętrze. 

Kołdra znajdowała się jeszcze na jej nogach. Chciałem pozbyć się i tego, aby mieć do niej całkowity dostęp. Teraz to ona mi już w tym pomogła. Sama uniosła swoje uda, choć jej oddech pozostawał równy i niczym niezmącony. 

"Dlaczego się nie obudziła? Dlaczego pozwala mi na takie zachowanie?"- myślałem sobie wtedy. 

Zacząłem głaskać jej pizdeczkę nie mogąc nacieszyć się jej widokiem. W tym skradaniu się i potajemnym odkrywaniu jej sekretów było coś niezwykle ekscytującego. To była gra. Coraz bardziej zaczynałem sobie to uświadamiać. To ja miałem zdecydować, co chcę z nią teraz zrobić. Ona pozostawała bierna. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...