46. Zuza patrzyła
Patrzyła, oczy szeroko otwarte, błyszczące głodem tak intensywnym, że w półmroku oranżerii wydawały się płonąć własnym światłem, źrenice rozszerzone, pochłaniające każdy szczegół sceny przed nią. Oddech jej przyspieszony, piersi unoszące się szybko pod mokrą sukienką, materiał przylegał do skóry, podkreślając krągłości, sutki napięte i odznaczające się wyraźnie, pulsujące w rytm serca, które biło głośno w ciszy jej ukrycia. Ręka mimowolnie wsunięta pod krótką sukienkę, palce drżące między udami, wilgotne od własnej wilgoci, poruszające się rytmicznie, okrężnie, muskające fałdy nabrzmiałe, wnikające powoli, szukające ulgi, która nie przychodziła, tylko potęgowała głód. Każdy ruch palców był próbą naśladowania tego, co widziała – głębokich pchnięć Alexa, fal wstrząsających Clarą – lecz ulga była płytka, niepełna, tylko rozpalająca więcej. Myśl jej wirowała w obsesji: „Dlaczego ona, dlaczego nie ja, chcę czuć to samo, chcę jego wewnątrz, chcę eksplodować tak jak ona”, a ciało drżało w cieniu paproci, pot spływający po karku, po dekolcie, zapach własnego podniecenia unoszący się wokół, słodki i ciężki.
Podniecenie rosło w niej jak pożar, rozlewając się od brzucha po piersi, po uda, gorąco paliące, niepowstrzymane, sutki napięte boleśnie pod cienkim materiałem sukienki, twarde i pulsujące, jakby domagały się dotyku, wilgoć spływająca po udach gorąca, obfita, lśniąca w księżycu, który sączył się przez liście, rzucając srebrne smugi na jej skórę. Biodra poruszające się mimowolnie w rytm ich ruchów – szerokie, falujące, unoszące się lekko w cieniu, szukające ulgi, której palce nie mogły dać w pełni, tylko drażnić, budzić więcej głodu. Czuła każdy szczegół sceny przed sobą – chlupot wody, jęki Clary, ciepło bijące od ich ciał, zapach rozkoszy unoszący się wyżej, wnikający w nozdrza, mieszający się z jej własnym, a w umyśle jej tylko błaganie: „Weź mnie, zobacz mnie, daj mi to samo, nie zostawiaj w cieniu”.
Widziała, jak woda chlupocze wokół ich ciał, falując delikatnie przy każdym pchnięciu, lilie wodne drżące na powierzchni, płatki muskające skórę Clary, Alexa, lśniące krople spływające po torsie jego, po piersiach jej, po miejscach połączenia, gdzie wilgoć mieszała się z wodą, gorąca i lepka. Jak Clara wygięła się w łuk – plecy gładkie i wilgotne, pośladki okrągłe uniesione lekko nad wodą, skóra lśniąca, falująca przy każdym ruchu, uda rozchylone, zaciskające się wokół niego. Jak Alex wchodzi w nią głęboko, biodra silne i pewne, pośladki napięte, mięśnie brzucha zarysowane w świetle księżyca, męskość gruba, twarda, pulsująca – wchodząca i wychodząca rytmicznie, troskliwie, władczo, wypełniająca całkowicie, rozciągająca, posiadająca. Zuza czuła to wszystko na własnej skórze, jakby każdy ruch był jej, jakby męskość Alexa wnikała w nią, jakby fale Clary wstrząsały jej ciałem, a palce jej poruszały się szybciej, głębiej, wilgoć spływająca obficiej, jęk cichy wychodzący z gardła, stłumiony, bezradny.
Jego ciało dominowało – tors szeroki i napięty, mięśnie ramion pracujące przy każdym pchnięciu, skóra oliwkowa lśniąca od wody i potu, biodra silne, pośladki twarde i pewne, ręce pewne na ciele Clary, palce wbijające się w pośladki, unoszące, rozchylające. Męskość gruba, twarda, pulsująca – wchodząca głęboko, wypełniająca całkowicie, żyły zarysowane, głowica muskająca miejsca najczulsze, wywołująca skurcze, fale, jęki. Zuza patrzyła na to wszystko, oczy błyszczące, oddech urywany, palce jej poruszające się w rytm jego pchnięć, biodra falujące w cieniu, sutki pulsujące boleśnie, wilgoć spływająca po udach, po dłoni, zapach własnego podniecenia gęstszy, mieszający się z ich zapachem, a w myśli jej obsesja:
„On jest doskonały, weź mnie tak samo, posiadaj, rozciągnij, wypełnij”.
Każdy jęk Clary był dla Zuzy jak pchnięcie – głębokie, wstrząsające, wnikające w brzuch, w piersi, w miejsce, gdzie palce jej poruszały się rytmicznie, wywołując skurcze, fale ciepła, które nie mogły równać się z tym, co widziała, lecz potęgowały głód. Każdy ruch Alexa – jak dotyk na jej własnej skórze, na piersiach pełnych i ciężkich, na brzuchu drżącym od podniecenia, na miejscu intymnym pulsującym wokół palców, gorącym i mokrym. Czuła to wszystko – jęki Clary wibrujące w powietrzu, ruchy bioder Alexa w rytm, zapach rozkoszy unoszący się wyżej, wnikający w nozdrza, budzący drżenie w całym ciele, sutki napięte boleśnie, wilgoć spływająca obficiej, biodra falujące mocniej, a w umyśle jej błaganie:
„Niech jęczy głośniej, niech porusza się szybciej, niech to będzie moje”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz