Szukaj na tym blogu

14 maja 2026

Zapach rozkoszy

47. Muszę cię mieć


Nie mogła już wytrzymać, ciało drżało w cieniu, palce poruszały się szybciej, głębiej, wywołując fale płytkie, niepełne, które tylko potęgowały głód, wilgoć spływająca po udach, po dłoni, zapach własnego podniecenia gęstszy, mieszający się z ich zapachem, z orchideami, z wodą. Gdy ostatnia fala Clary ucichła – ciało jej opadło bezwładnie w ramionach Alexa, jęki zamilkły w westchnieniu, woda znieruchomiała leniwie wokół nich, lilie muskające skórę delikatnie – Zuza wyszła z ukrycia, krok po kroku, powoli, nogi drżące, biodra falujące, sukienka zadarta wysoko, wilgoć lśniąca na udach.

Rudawe włosy wilgotne od potu i mgły – przylepione do ramion, dekoltu, karku, opadające ciężko, lśniące w świetle księżyca, zapach jej podniecenia unoszący się wokół, słodki i ciężki. Sukienka zadarta wysoko na biodrach, odsłaniająca uda lśniące od wilgoci – pełne, gładkie, wewnętrzna strona mokra i gorąca, krople spływające leniwie. Oczy błyszczące dzikim, niemal zwierzęcym głodem, usta rozchylone, pełne, wilgotne, oddech urywany, piersi unoszące się szybko, sutki napięte pod materiałem. Podniosła rękę powoli, palce wciąż wilgotne od siebie samej – lśniące, drżące, wyciągnęła ją w jego stronę, błagając bez słów, myśl jej: „Weź mnie, teraz, nie zostawiaj w cieniu, daj mi to samo”.

Alex odwrócił głowę powoli, oczy jego – zielono-złote, głębokie – błysnęły w księżycu, spojrzenie przesuwające się po niej, po rumieńcach, po drżeniu bioder, po ręce wyciągniętej, po wilgoci lśniącej na palcach. Wyczuł ją teraz w pełni – zapach jej podniecenia gęsty, zwierzęcy, słodki, zmieszany z jego własnymi feromonami, ciepło bijące od ciała Zuzy – piersi unoszące się szybko, biodra falujące, drżenie bioder, które nie chciały przestać falować. Clara, wciąż w jego ramionach, uda pełne i wilgotne oplatające jego pas, westchnęła cicho, oczy otworzyła leniwie – zamglone euforią, z lekkim zdziwieniem, lecz bez zazdrości, tylko z miękkim, sennym uśmiechem, jakby wiedziała, że noc ma miejsce dla więcej niż jednej.

Zuza podeszła bliżej, woda fontanny chlupnęła cicho, gdy weszła do niej bez wahania, sukienka przykleiła się natychmiast do ciała, materiał mokry i ciężki, podkreślając każdy kształt – piersi pełne i ciężkie, sutki napięte i twarde, biodra szerokie, brzuch płaski i drżący, wilgoć spływająca po udach widoczna nawet w półmroku, gorąca i lepka. Woda otuliła ją ciepło, muskając skórę, mieszając się z jej wilgocią, z potem, z podnieceniem, a ona stanęła tuż przed nimi, tak blisko, że jej ciepło zmieszało się z ich ciepłem, zapach jej podniecenia z ich zapachem, oddech jej urywany na ich skórze.

– Proszę, – wyszeptała, głos niski i drżący, prowokujący, pełen błagania, oczy utkwione w nim, ręce drżące w powietrzu, biodra falujące lekko w wodzie. – Muszę cię mieć. Teraz. Nie wytrzymam dłużej. 

Clara patrzyła na nią sennie, uśmiech delikatny na ustach, ciało wciąż ciężkie w ramionach Alexa, a on spojrzał na Zuzę długo, złotawy błysk w oczach drapieżnika, który nagle znalazł drugą zdobycz, równie kusząca, choć zupełnie inną – ognistą, głośną, domagającą się, energią inną, intensywną, czekającą na uwolnienie.

Jego dłoń – wciąż wilgotna od Clary, ciepła i pewna – uniosła się powoli, musnęła policzek Zuzy gorący i rumiany, opuszkami palców sunąc po skórze, po szyi długiej i wilgotnej, po dekolcie głębokim, po piersiach falujących pod dotykiem, wywołując natychmiast falę – jęk głośny, gardłowy, biodra drgnęły do przodu, oczy zamknęły się w uniesieniu, wilgoć spłyną obficiej w wodzie, gorąca i lepka. Clara westchnęła cicho obok, obserwując z senną ciekawością, woda zafalowała znów, lilie muskające ich skóry, a noc w oranżerii dopiero się zaczynała – naprawdę, z nową falą, z nowym głodem, z nową rozkoszą, która wisiała w powietrzu, blisko, nieuchronna, w tej mrocznej, gorącej szklanej klatce pełnej zapachów, cieni i pragnień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

58. Z echem tego dotyku Z drugiego końca autobusu patrzył na nią mężczyzna. Wysoki, o idealnie wyrzeźbionym ciele, które czarna koszul...