Szukaj na tym blogu

14 lipca 2023

Felicja

1. Ubrana jesteś na niebiesko.


Stoisz na podwyższeniu. W pierwszym momencie nie jestem w stanie stwierdzić, co to jest. Nie przyglądałem się wcześniej temu dokładnie. Może to być stos desek przykrytych brezentem, ale równie dobrze może to być coś zupełnie innego. Nie ważne. W tej chwili to nie jest aż tak istotne. Znajdujemy się na działce rekreacyjnej. To jest twoja działka. Chociaż właściwie lepiej należałoby powiedzieć, że to działka twojej babci. No ale to też nie jest takie ważne. Przyjechaliśmy tutaj na weekend, aby trochę popracować. Jest ciepły wieczór, właśnie zaczyna się lato. Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Niebo szarzeje, ale jest jeszcze dość widno.

Stoisz na podwyższeniu z tych desek jak na scenie teatralnej. Jak na wybiegu dla modelek. Mogłabyś być modelką. Jesteś piękną dziewczyną. Masz długie nogi, długie i bardzo zgrabne nogi. O tak, twoje nogi bardzo mi się podobają. Bardzo mnie podniecają.

Ubrana jesteś na niebiesko. Chociaż tak naprawdę to nie jest niebieski tylko błękitny. Masz na sobie krótką spódniczkę sięgającą do połowy ud oraz top z postrzępionymi brzegami, sięgający ledwie poniżej dużych piersi. Jak na młodą dziewczynę przystało, twój brzuch jest odsłonięty. Lubisz go pokazywać. 

Twoja spódniczka bez paska zawieszona jest na szerokich biodrach dużo poniżej pępka. Górna część garderoby delikatnie odstaje, tworząc miejsce dla wyobraźni, dla mojej wyobraźni. 

W niewielkiej szczelinie między twoim ciałem a tym niebieskim wdziankiem widzę fragment twoich piersi, fragment twoich jędrnych naprawdę dużych piersi. Te twoje wielkie cycki bardzo wyraźnie odznaczają się pod cienkim, elastycznym materiałem. Dokładnie widzę ich kształt i zarys. A jak się bardzo postaram, to mogę dostrzec duże wypukłości chropowatych brodawek oraz sterczące, twarde sutki. 

Stoisz i poprawiasz włosy. Wsuwasz palce po obu stronach głowy tuż za uszami, rozczesując ciemne, długie pukle. Jesteś piękną młodą dziewczyną. Właśnie zdałaś maturę z bardzo dobrym wynikiem i wybierasz się na studia weterynaryjne. Jesteś wysoka szczupła i zgrabna. Masz ładną twarz z dołeczkiem na środku brody. Masz ciemne duże oczy i ciemną ich oprawę. Nadaje to wyrazu ostrego, zawadiackiego sznytu. Twoje duże czarne oczy zdają się przyciągać i hipnotyzować.

Podniecasz mnie, wzbudzasz we mnie prawdziwego diabła, chcę zaciągnąć cię do łóżka. Podniecasz mnie i cały czas myślę tylko o tym, aby zaciągnąć się do łóżka. To jest dla mnie pragnienie numer jeden. Chociaż i tak wiem, że prędzej czy później to się stanie. Wolę prędzej niż później, a ty nie pozwalasz mi o tym zapomnieć. Chcę cię wyruchać. Taki jest mój plan na dzisiejszy wieczór. Właśnie po to tutaj przyjechaliśmy. Być może ty sama nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, ale taka jest prawda.

Znajdujemy się na wsi, a konkretnie na działce twojej babci. Za twoimi plecami znajduje się mały drewniany domek. Jest pokryty eternitem. To relikt przeszłości, tak jak wszystkie te pracownicze działki, ale właśnie to ma taki urok. To tutaj ma dojść do naszego zbliżenia seksualnego. Wiem, że kiedyś wszystko będzie mi się z tym kojarzyło. Jesteś niesamowita, kokietujesz i bawisz się mną, a ja się temu wszystkiemu z radością poddaję. Bez przerwy prowokujesz, zaczepiasz, a później uciekasz. Wiesz, że w którymś momencie cię dopadnę i to się właśnie wtedy stanie.


13 lipca 2023

Sąsiadka

6. Ciężko było mi oddychać.


Ciężko było mi oddychać, jednak to było takie słodkie, chciałem, żeby to wszystko trwało dłużej. Jej wielkie balony rozgniatały się na mojej klatce piersiowej. 

-Ooooch, ooooooch, oooooch… - jęczałem. 

Dusiła mnie swoim ciałem. Nie zwracała na mnie uwagi.

-O tak, tak, bardzo dobrze, bardzo dobrze, - powtarzała półprzytomnie.

W końcu wyprostowała się do pionu, położyła dłonie na swoich biodrach. Ciężar jej ciała sprawiał, że cała moja rakieta chowała się w jej gorącym wnętrzu. Jej pośladki miażdżyły moje jądra. 

-No i jak, sąsiedzie, mleko smakuje? - wydyszała mi w twarz, kręcąc piersiami.

Spotkanie z jej biustem było wspaniałym doświadczeniem. Chciało mi się śmiać, ale byłem zbyt podniecony i bałem się, że za wcześnie się spuszczę. 

-Jeszcze chwileczkę, - powiedziałem, - muszę dobrze sprawdzić.

Zbliżyła się na odległość kilku centymetrów. 

-Możesz pociągnąć, - westchnęła, - nie krępuj się.

Poczułem cudowny, słodki zapach prawdziwej kobiety. 

-Mniam, same smakowitości, - mruknąłem z zadowoleniem. 

Uniosłem się, wysunąłem język i zacząłem lizać. Byłem bardzo podniecony. Jeszcze raz przymknąłem oczy i, trzymając ją za dupę, unosiłem i opuszczałem. Jej podniecenie także sięgało zenitu. Patrzyła na mnie i wzdychała. 

-No sąsiedzie, spisz się dobrze. Chcę, żebyś je porządnie wypieścił.

Byłem na granicy orgazmu. Wiedziałem, że nie dam już rady, więc powiedziałem:

-Jasne sąsiadko, ale może nie dziś.

-W takim razie, zapraszam jutro, - westchnęła nieco zwiedziona.

-Będę na pewno, - zapewniłem.

W następnej chwili leżała już na wznak z szeroko rozłożonymi nogami i trzyma się za uda.

Ukląkłem, mój fiut zawisł tuż nad jej cipką. Napiąłem się i pozwoliłem, by bardzo obficie popłynęło z niego nasienie. Sperma ochlapała jej wzgórek łonowy i brzuch aż do pępka. Moja fujara jeszcze długo pulsowała, unosiła się i opadała. Czubek starałem się wycelować w sam środek cipki. Widziałem, że jest zadowolona. 

-Nooo sąsiedzie, wspaniale. Ale żeś mnie ochlapał. Tyle gorącej śmietanki, same cudowności, - powiedziała z takim zadowoleniem, jakby dostała najlepszy prezent.

-Wszystko dla ciebie, piękna sąsiadko, - odpowiedziałem bardzo uprzejmie. 

Zaciągnęła się aromatem gorącej spermy, a ja westchnąłem zadowolony.

-Jak wspaniale jest poczuć ten zapach. Mmmm… jestem taka szczęśliwa. 

No cóż, wiedziałem, że ta zabawa jest dopiero początkiem dłuższej, obiecującej znajomości. Przecież tak to nie mogło się skończyć. 

-Dla ciebie codzienne świeże dostawy, - powiedziałem. 

Płatki jej różyczki rozwarte były na boki, dłonie spoczywały na moich udach. Patrzyła na mnie z czułością i życzliwością. Uśmiecha się. 

-A jutro będziesz? 

-Będę sąsiadko.

-A spryskasz mi cycki tym swoim nasieniem?

Wyszczerzyłem zęby.

-Hehehe… oczywiście, sąsiadko. Cycki, buzię i wszystko, co chcesz. Już nie mogę się doczekać. 

-To świetnie, sąsiedzie, - szepnęła, patrząc mi głęboko w oczy.

Chciałem być pewny, że dobrze spełniłem woje zadanie, więc spytałem:

-Jesteś zadowolona?

Nasienie spływało przez rowek cipki. Mój kutas, pulsując, opadał coraz bardziej. W powietrzu unosił się słodki zapach miłości. 

-No jasne, sąsiedzie. Powiem więcej, chcę mieć cię zawsze pod ręką. Czy będzie to możliwe? - westchnęła zadowolona.

-Oczywiście Jadziu. Pomoc sąsiedzka jest najważniejsza. Czyż nie tak? 

Już się cieszyłem na to, co miały przynieść kolejne dni. Przyszłość zapowiadała się kolorowo. Przynajmniej dla mnie. 

-Tak sąsiedzie. 

-Więc kiedy następnym razem?

-Trudno powiedzieć sąsiedzie. Nie wiem kiedy będę potrzebowała porządnego męskiego wsparcia, ale dam ci znać, jak tylko mnie najdzie chcica. 

Zacząłem się ubierać. Wiedziałem, że już nigdy nie będę czuł się tutaj samotny. 

-Postaram się dać ci to, czego potrzebujesz, sąsiadko. Nie zawiedziesz się, - stwierdziłem z pełnym przekonaniem.



KONIEC


12 lipca 2023

Sąsiadka

5. Położyła się na plecach.


Położyła się na plecach, na tych poduszkach. Klęknąłem między jej, szeroko rozłożonymi, nogami. Twardy chuj spoczywał w jej cipce. Jedną stopę zawiesiła na moim obojczyku, a drugą, podtrzymywałem ręką. Kochaliśmy się nadal. 

-No i co sąsiedzie, jak ci się podoba nowa znajoma? - zapytała, patrząc mi w oczy.

Ruchałem ją miarowo. Głośno sapałem. 

-Całkiem, całkiem Jadziu. Jak to się stało, że przez tyle czasu nikogo nie miałaś?

Uśmiechnęła się jeszcze szczerzej.

-Widocznie czekałam na takiego ogiera, jak ty, - powiedziała zaczepnie.

Jeszcze szerzej próbowała rozłożyć swoje nogi. Patrzyła na mnie, coraz bardziej, podniecona. Jej oczy zachodziły mgłą. Wielkie piersi kołysały się w górę i w dół przelewając się na jej ciele, jakby była w nich woda. Mój fiut poruszał się równo i miarowo. Cipka kurczyła się jak szalona, nie dając mi żadnych szans. Pozostawało mi tylko jedno — spuścić się w to jej słodkie i gorące wnętrze. 

Patrzyła na mnie. Ani na chwilę nie odrywała swojego wzroku. Starała się zgrać swój rytm z moim. Nie umiałem wyrazić swojego zachwytu. 

-Jesteś niesamowita, - powiedziałem, - Lubisz to, prawda?! 

Ciągle się uśmiechała. Jej też się to podobało. 

-Jasne, a ty, nie? Wydaje mi się, że jesteś szczęśliwy kowboju. 

Dochodziliśmy na raz. Brakowało już tak niewiele.

-Och sąsiadko, sąsiadko, na twój widok dostaję zawrotów głowy.

Siedziałem, wygodnie wsparty o wezgłowie kanapy.  Jadzia dosiadła mnie okrakiem. Jej obfite uda i pośladki przyciskały moje ciało do posłania. Kutas wchodził w jej cipkę bez trudu, głęboko i dokładnie. Musiałem rozsunąć szerzej uda, by nie spuścić się za wcześnie. 

-Wiem sąsiedzie, wiem, ale nie poddawaj się. Nie poddawaj się, bo ja też chcę mieć z ciebie pożytek. 

Sapałem jak stara lokomotywa. 

-Sąsiadko, nie wiem, czy dam radę. Dawno nie miałem kobiety, a takiej jak ty to już w ogóle, - powiedziałem zgodnie z prawdą.

Poruszała się płynnie w górę i w dół, a ja czułem, że odpływam. Nic nie mogłem na to poradzić. Patrzył an mnie i mówiła:

-Wytrzymaj jeszcze trochę. Już niedługo. Ja też dochodzę. 

W kroczu czułem coraz silniejsze pulsowanie. Coraz trudniej było mi panować nad sobą.

-Uch, uch, uch, postaram się! - dyszałem ciężko. 

Pochyliła się, rozgniatając wielkie cycki tuż pod moją brodą. Oddychałem zapachem jej skóry. Zamknąłem oczy i zacisnąłem szczęki. Wspierała się na moich ramionach, unosiła i opadała. Pod palcami czułem, że nad jej pośladkami pojawiły się dołeczki takie, jak te w policzkach.

Opadła nad moim czołem, dyszała mi w twarz. Unosiła się i opadała, a ja odlatywałem w kosmos.

-Och sąsiedzie, jesteś taki twardy. Tako mocno mnie wypełniasz. Tak mi z tobą dobrze, - mówiła coraz mniej zrozumiałym głosem. 

-Uuuuaaaach, uuuuaaaaach… - dyszałem tylko. 

Leżałem, pochylała się nade mną i przygniatała mnie swoim ciałem. Jej wielkie cycki były niczym wielkie poduchy. 

-Och, najlepsi są samotni, - mówiła gorączkowo, - zawsze im tak mocno stoi. Sąsiedzie, ruchaj mnie mocno. 

-Sąsiadko, zwolnij, proszę, bo ledwo żyję. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, - prawie błagałem.

Trzymałem ją za pośladki, unosiłem i opuszczałem na swoim kutasie. Wspierała się na rękach po obu stronach mojego ciała. Aktywnie pomagała mi w tej zabawie. Mój fiut wchodził w nią głęboko. Całym moim ciałem zaczynały szarpać niekontrolowane dreszcze. 

-No co ty, nie żartuj. Jeszcze trochę. Damy radę, - niecierpliwiła się.



11 lipca 2023

Sąsiadka

4. Pogłaskała mnie czule i powiedziała.


Pogłaskała mnie czule i powiedziała:

-A, jak tak, to baw się do woli. Baw się, sąsiedzie. Pozwalam. 

Leżeliśmy. Ona na boku, ja za nią. Mój gruby, napęczniały fiut spoczywał już w jej ciasnej cipce. Czułem, jak mój duży worek leży na moich udach. Jej muszelka obejmowała mnie, jak imadło, w okolicy łechtaczki zmarszczyły się dwa delikatne płatki. Jej wzgórek, ku mojemu zadowoleniu, też pozbawiony był, jakiegokolwiek, owłosienia. Uda były szeroko rozwarte i otwierały dostęp na penetrację mojego chuja. 

-No to dawaj! Śmiało nie żałuj sobie, sąsiedzie. Ruchaj mnie mocno, - zachęcała uroczo.

Byłem wniebowzięty. Niczego więcej nie pragnąłem. 

-Och tak, tak. Jesteś taka cudowna, - pojękiwałem z przejęciem.

Seks z nią był pięknym i niepowtarzalnym doznaniem. Ciągle mnie zachęcała do coraz bardziej wyuzdanych zachowań. 

-Penetruj mnie, głęboko. Pchaj się w moją cipkę. O tak, tak. 

Leżeliśmy obok siebie, spleceni w gorącym namiętnym uścisku. Ona przede mną, ja za nią. Kochaliśmy się czule, bez pośpiechu. Uniosłem jej udo. Ona zaplotła palce na moim przedramieniu. Całowałem ją w ucho, wzdychała, patrząc w sufit. Jej piersi rozlały się po miękkim, obfitym ciele. 

-Wspaniale się ciebie posuwa, sąsiadko. Jesteś ciasna, jak nastolatka. Twoja pizdeczka tak gorąco mnie przyjmuje, - pochwaliłem szczerze i z zachwytem. 

Dyszała, oddając mi się coraz namiętniej. 

-Och, sąsiedzie nie przesadzaj. Nie przesadzaj. No ale dzięki. No i wiesz co? Nie powiem, twój kutas to kawał mięcha. Panoszy się we mnie jak stary niedźwiedź, - jęknęła, przyjmując mnie jeszcze głębiej.

Czułem zbliżający się orgazm. Kręciło mi się w głowie. Nie wiedziałem, ile jeszcze wytrzymam. 

-Ja pierdolę, sąsiadko, jesteś taka ciasna, taka gorąca. O matko, oooooch, oooooch!

Mój fiut poruszał się równo, miarowo, rozpychając płatki jej muszelki na boki. Jej brzuszek, chociaż dość pokaźny, nie był obwisły. Na samym środku znajdował się głęboki pępek. Och, po prostu było wspaniale. W powietrzu unosił się zapach naszych, rozgrzanych ciał. 

"Jeszcze chwila i będzie po wszystkim", - myślałem. 

-No, dalej, dalej. Ruchaj mnie, och ruchaj mnie. Chcę jeszcze, - zachęcała, wzdychając głęboko.

Dochodziła wraz ze mną. Nie grała. Coraz ciężej było się w niej poruszać. Ledwie widziałem na oczy. 

-Już nie mogę! Boże, już nie mogę! - jęczałem.

-Och tak, tak… dawaj, mocniej, mocniej! - ponaglała, nie zważając, na nic.

Naraz uklękła z wypiętym tyłeczkiem. Wiedziałem, o co chodzi. Zająłem pozycję tuż za nią, mój sztywny fiut wcisnął się w jej ciasną szparkę bez najmniejszego problemu. To była czysta rozkosz. 

-Ooooch, ooooch, oooooch!!! - jęczałem coraz głośniej.

Na kutasie pojawiła się sieć grubych żył. Jej pupcia miała kształt wielkiego odwróconego serca. Była prześliczna. Straciłem głowę na jej punkcie. 

-Och pchaj, chłopie! Nie żałuj sobie! Pchaj głęboko tego swojego kutasa! - pokrzykiwała.

Ciężko dyszałem. Zbliżał się potężny orgazm. 

-Kobieto, zaraz się spuszczę! Już nie mogę. 

Wsparła dłoń na jednym z pośladków. Mój bambus wchodził i wychodził, a ona stękała. 

-Ych, ych, ych…

Dochodziłem, czułem się, jak w niebie. Nie chciałem tego przerywać. 

-Ooooch, jak mi dobrze, jak wspaniale! - wyrzucałem z siebie.

-No wal, wal, mocno!!! - chciała jeszcze i jeszcze.

Byłem na granicy wytrysku.

-No dobra, sąsiadko uważaj, za chwilę popłynie sperma! - wołałem jak opętany.




10 lipca 2023

Sąsiadka

3. Och, oczywiście.


-Och, oczywiście. Z największą przyjemnością, - jęknąłem, a mój penis jakby w odpowiedzi jeszcze bardziej się wyprężył i wyszedł do połowy spod tych moich gaci. 

Nie była bierna. Szybko chwytała, o co chodzi. 

-Pokaż mi go, - powiedziała, - Widzę, że jest odpowiednio gruby, aby zaspokoić moje potrzeby. Potrzebuję porządnego ruchania. Dasz radę?

Roześmiałem się.

-Nie zawiedziesz się sąsiadko, obiecuję. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zaspokoić twoją cipkę. Tylko zobacz, mało mi slipów nie rozerwie, - wyrzuciłem z siebie.

Leżałem na tej sofie, nogi opuściłem na podłogę. Byłem goły, moje miejsca intymnie były dokładnie wygolone. Nie jestem skromnym, pokornym chłopaczkiem. O nie. Lubię, gdy jest gorąco i korzystam z każdej nadarzającej się okazji. Wygoliłem się dzień wcześniej, kiedy czułem, że coś wisi w powietrzu. Miałem ochotę na porządnego loda a z taką grzywą, jaka dziewczyna by chciała? Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się. Ona także nie miała już nic na sobie, klęczała między moimi kolanami i pochylała się nad moim kroczem. 

-Och, to może i ja napiję się też twojej śmietanki. Widzę, że w tych napęczniałych jajach masz jej bardzo dużo. Chyba nie będziesz miał nic przeciwko, jak sobie trochę wezmę? - powiedziała, w charakterystyczny sposób oblizując usta.

Byłem coraz bardziej podniecony. 

-Jak się postarasz, sąsiadko, to popłynie bezpośrednio do twojej buzi, - rzuciłem, prężąc swoje podbrzusze.

Spojrzała na mojego kutasa.

-No, no to wspaniały okaz. Jest taki twardy i wielki. Daj mi go, niech się nim pobawię. 

To było niesamowite. Bardzo chciałem, by mi obciągnęła. Aż mnie skręcało, kiedy o tym myślałem. 

-A proszę bardzo, sąsiadko. Jest do twojej dyspozycji. Jest bardzo wyposzczony. Mam nadzieję, że porządnie nad nim popracujesz, - powiedziałem.

Już po chwili mój gruby, sterczący fiut w całości wypełnił jej usta. Obciągając mi go, spogląda w moje oczy. 

-Uch, uch, uch… - postękiwała przy tym cicho.

Podparła się na łokciach. Jej cycki opadły do dołu, tworząc dwa piękne balony, a czarne włosy muskały moje uda. 

-Musisz mi go wsadzić, ogierze. Już czuję go w środku, - bąknęła w przerwie między kolejnymi pociągnięciami. 

-Oczywiście. Postaram się, by było ci naprawdę dobrze, - westchnąłem, szczerząc zęby. 

Po jakimś czasie usiadłem. Ona uklękła na sofie. Tuliliśmy się do siebie. Moja twarz znalazła się na wysokości jej piersi. Chwyciła mnie za chuja i poruszała skórą w jedną i w drugą stronę. Jeden jej cycek spoczął w mojej dłoni a drugi w ustach. 

-No i jak, jest tam mleko? - mówiła, delikatnie waląc mi konia, - Jest mi tak gorąco. Zrób coś z tym. 

Bawiłem się jej piersiami i wzdychałem z wrażenia.

-Masz wspaniałe cyce, sąsiadko. Bardzo mi się podobają. Jesteś jak krowa pełna mleka. Mmm… czuję jego zapach. 

Podobał się jej ten masaż. Wyginała się raz w jedną, raz w drugą stronę, a ja ugniatałem jej balony. 

-To bardzo cenne okazy, sąsiadko. Bardzo cenne. 

Zamknąłem oczy. Ssałem jej wielkiego twardego sutka. Patrzyła na mnie rozpromienionymi oczyma. Po chwili zanurzyła dłoń w moich włosach. Przyznam, że oboje wyglądaliśmy, jak poduszki, mieliśmy miękkie, krągłe ciała. Pasowaliśmy do siebie, jak nie wiem co. 

-Mam ochotę się nimi bawić, - dyszałem, z coraz większym przejęciem.



9 lipca 2023

Sąsiadka

2. Myślałem, że z wrażenia się uduszę.


Myślałem, że z wrażenia się uduszę, ale przecież nie mogłem się w takiej chwili wycofać. Uciekać od takiej kobiety to byłby grzech, no nie? Przełknąłem ślinę i odezwałem się z wyschniętym gardłem:

-Z największą przyjemnością, Jadziu.

No i stało się. Kiedy uniosłem powieki, pochylała głowę i patrzyła na mnie z czułym uśmiechem. Pośrodku jej brody znajdował się przedziałek a w policzkach urocze dołeczki. Bardzo dokładnie czułem przyjemny zapach jej ciała. Zanosiło się na gorący niekonwencjonalny seks. 

-No dobra, przytul się do mnie. Nie masz pojęcia, jak bardzo potrzebuję chłopa.

Mieszały się we mnie bardzo różne uczucia. Nie bardzo wiedziałem, co mam powiedzieć, jak zareagować. Byłem zachwycony, ale też i trochę wystraszony.

-Jesteś niesamowita i masz zajebiste cycki, - wyrwało się z moich ust.

Uśmiechnęła się tylko.

-Wiem o tym, ale kiedy zobacz resztę, szczęka ci opadnie, - odpowiedziała z niesamowitą pewnością siebie. 

Po minucie wstała. Wydawało mi się, że chce odejść. W mojej głowie pojawiła się panika. Byłem już w samych slipach, a mój fiut wystawał z nich częściowo. Chwyciłem ją za uda i przytrzymałem. To było zabawne, czułe i delikatne. 

-Poczekaj, - szepnęła.

Niespodziewanie odsłoniła swoje piersi. Górna część jej kostiumu wisiała na szyi w postaci wąskiej apaszki. Jej cycki były duże, miękkie, o delikatnie workowatym kształcie. Działały na mnie jak afrodyzjak. Dodatkowo duże, kremowo różowe brodawki i małe, ledwie widoczne sutki były takim fetyszem, że nie mogłem się powstrzymać. Czułem, że lepszej znajomości zawrzeć nie mogłem.

-Sąsiadko, masz wszystko, czego mi w tej chwili potrzeba, - zażartowałem.

-Jasne, że tak, sąsiedzie, - odpowiedziała z uśmiechem.

Podjęliśmy wyzwanie, które prowadziło go gorącego orgazmu. Bardzo seksownie trzymała za tasiemki swojego ubranka i ciągnęła je do dołu. Jej biodra były pulchne, szerokie, ale bez niepotrzebnych fałdek tłuszczu. Odkręcając głowę i spojrzała na mnie przez ramię. Obdarzyliśmy się nawzajem czułym gorącym uśmiechem. Ścisnęła uda tak, że nie było widać jej cipeczki, ale i tak wszystkiego się domyślałem. 

-Zobacz, co ze mną zrobiłaś, - powiedziałem, patrząc na mojego, wystającego spod gaci penia, - Teraz nie mogę zrobić nic innego, jak tylko cię wyruchać, - powiedziałem bezczelnie.

-Jesteś bardzo bezpośredni sąsiedzie, no ale jeśli tak bardzo chcesz, to bardzo proszę, - rzuciła tak, jakby nic się nie stało.

W chwilę później uniosła ramiona do góry, przeciągając się, jak kotka. Mimo swoich rozmiarów była bardzo zgrabna. Jej ciało miało dobre proporcje. Jej piersi rozjechały się na boki, jakby wskazywały dwa różne kierunki. 

Szybko pozbywałem się niepotrzebnych konwenansów i pruderii i z zachłannością brnąłem w to coraz bardziej. 

-Wiesz co, sąsiadko, dawno nie miałem takiej dupy jak ty. Tylko zobacz, jak mój kutas już sterczy. Trzeba coś z tym zrobić, - rzuciłem, nie przebierając w słowach.

W jej oczach nie  było żadnego zgorszenia. Uśmiechnęła się tylko jeszcze bardziej gorąco. 

-No jasne, że trzeba coś z tym zrobić, sąsiedzie. Moja cipka jest już mokra i gorąca. Liczyłam na to, że zapakujesz w nią tego swojego wielkiego twardego kutasa, - odpowiedziała podobnym tonem. 

Gładziłem jej uda. Zamknęła oczy, uchyliła usta, robiła to z namaszczeniem.  Muszę przyznać, że w tamtym czasie ja także byłem dość pulchny, chociaż nie tak bardzo, jak ona. 



8 lipca 2023

Sąsiadka

1. No cześć.


No cześć. Podobno chcesz, abym opowiedział ci moją historię. W sumie to nie wiem, od czego zacząć, no ale może od początku.

Mam na imię Irek. Mieszkam tutaj od niedawna. Przeniosłem się z sąsiedniego miasta po tym, jak otrzymałem propozycję dobrze płatnej pracy. Wynająłem mieszkanie z dogodnym dojazdem do mojej firmy, ale jeszcze się dobrze nie urządziłem. Od samego początku czułem się nieswojo w nowym miejscu. Nikogo tutaj nie znałem. 

Któregoś dnia zainteresowała mnie samotna sąsiadka z naprzeciwka. Jadzia mieszkała po drugiej stronie wąskiej uliczki. Codziennie widziałem ją w osiedlowym spożywczaku. Nic między nami nie było. Mówiliśmy sobie dzień dobry i tyle. Wstawałem wcześnie, więc obserwowałem, jak wychodziła do pracy.

Gdzieś tak po dwóch miesiącach, podczas takich jednych zakupów zaprosiła mnie do siebie na kawę. Poszedłem.

Przywitał mnie skromny pokój z oknem na tę samą wąską uliczkę co mój. Wisiała w nim biała firanka bez ornamentów. Obok stała czarna, miękka kanapa. Brązowe i czarno białe poduszki zachęcały, by usiąść i się o nie oprzeć. 

Byłem wtedy w białej koszulce i dżinsach. Jadzia była dość pulchną dziewczyną. Miała wtedy trzydzieści pięć lat, dość przeciętną, ale nie brzydką twarz. Na uwagę zasługiwała ciemna oprawa oczu i szczery uśmiech. Dodatkowym atutem były czarne włosy i duże piersi. 

Cała ta przygoda była tak niesamowita, że aż trudno mi o niej pisać. Po prostu mi głupio. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przydarzyło, ale jedno mogę powiedzieć, to jest chyba marzenie każdego chłopa. 

Gdy do niej wszedłem, ze zdziwienia otworzyłem usta. Takiego wiotko się nie spodziewałem. Miała na sobie, jedynie, jednoczęściowy kostium z przezroczystej, fioletowej siateczki. Nim zdążyłem otworzyć usta, powiedziała wprost:

-Wiesz co, pomyślałam, że do tej kawy zaproponuję ci jakiś mały deser.

Szczęka mi opadła. 

-Tak, a co to takiego? - mruknąłem podekscytowany.

W odpowiedzi uklękła na kanapie. Usiadłem obok i położyłem dłoń na jej udzie. Nie mogłem się oprzeć. Była taka okrąglutka: okrągłe piersi, okrągły brzuszek, okrągłe biodra. Położyła dłoń na moim ramieniu i już wiedziałem, że to będzie fajny wieczór. Po chwili namiętnie spojrzeliśmy sobie w oczy. Co tu dużo mówić, ta laska bardzo mnie podniecała. Cały czas się na nią gapiłem. Przez fioletową siateczkę kostiumu prześwitywał wklęsły, seksowny pępek. 

-Nie wygłupiaj się. Przecież dobrze wiesz, że od samego początku miałam cię na oku. Niesamowicie rozbudzasz moją wyobraźnię. Właściwie, to czekałam tylko na odpowiedni moment.

-Taa, a ja głupi, przez tyle czasu, nie mogłem się zdecydować na ten pierwszy krok, - odpowiedziałem trochę zdenerwowany.

No dobra, pierwsze lody zostały przełamane. Dalej wszystko potoczyło się już szybko. Po kilku minutach byłem już bez ubrania, a mój kutas sterczał jak głupi. Z lubością przymknąłem oczy, oddając się podnieceniu. Klęczała i przytulała się do mnie, Trzymała mnie za głowę i wciskała moją twarz w swoje piersi. 

-Może jednak napijesz się tej kawki… hm… z mleczkiem? - powiedziała dziwnie podnieconym głosem. 

Moje serce waliło jak szalone. Próbowałam uspokoić oddech. 

-Eeee… co? - mruknąłem coś niezrozumiale. 

Nie przejęła się tym. Po prostu kontynuowała swój monolog. 

-Wiesz co, zrobimy inaczej. Napij się samego mleczka, prosto ze źródełka. Zobacz, jest go naprawdę dużo. Moje piersi pragną twoich ust. 


7 lipca 2023

Hotelik "Miłość".

57. Jutro wyjeżdżam. 


W pewnym momencie położyła dłoń na swojej łechtaczce i zaczęła ją mocno masować, przez co jej norka zaczęła kurczyć się i szarpać w niesamowitych gwałtownych spazmach. Wiedziałem, że zbliżamy się do finału. 

-Och ruchaj mnie, och ruchaj, - powtarzała tylko, a ja poruszałem biodrami, wchodząc i wychodząc. 

Przez całe moje ciało od czubka głowy po koniuszki palców stóp raz po raz przebiegały gorące i słodkie dreszcze. W pewnym momencie, kiedy zrobiło mi się szczególnie gorąco, zacząłem napierać na nią coraz mocniej, pochylając się, a później kładąc na jej torsie. Zarzuciła mi tylko obydwie stopy na ramiona, przez co cała jej dupa i pizda były tylko do mojej dyspozycji mocno wysunięte do przodu. Tak pochylając się nad nią, grzmociłem ją ostro od góry do dołu. 

W pewnym momencie podciągnąłem jej uda pod same piersi, dotknąłem swoimi wargami jej ust. Całowaliśmy się mocno zachłannie i długo. Przy czym cały czas fedrowałem jej jaskinię miłości. 

No i nadszedł ten moment kiedy ta baba mnie dosiadła. Byłem wniebowzięty i szczęśliwy jak przedszkolak. Ległem tylko na tej ławce z nogami opuszczonymi na podłogę. Siedziała na mnie jak na koniu, ciasno obejmując udami moje biodra. Podpierając się stopami na posadzce, unosiła się i opadała równo i miarowo. Mój kutas wchodził w nią do samego końca, a pod moją czaszką raz po raz eksplodowała porządna bomba atomowa. Czułem tylko, jak jej pośladki rozgniatają się na moich jądrach i za wszelką cenę chciałem się spuścić. 

Orgazm jednak nie nadchodził. Punkt kulminacyjny nastąpił, dopiero kiedy odwróciła się w drugą stronę, tyłem do mojej twarzy. Miałem wrażenie, że wyzionę ducha. Mój podniecony do granic wytrzymałości fiut wygiął się w drugą stronę i zaczął penetrować jakieś nowe obszary i jej kobiecości. Pochylona do tyłu dłońmi opierała się na mojej klatce piersiowej, wykonywała nie tylko ruchy góra-dół, ale też przód-tył tak, że wychodziło to tak, jakby swoją dupą w powietrzu określiła elipsy. 

Na efekty tak zuchwałej zabawy nie trzeba było długo czekać. W ciągu kilkunastu sekund byłem już na skraju niezwykle wybuchowego orgazmu. Moje dłonie wylądowały na jej biodrach i stałą siłą naciskały ją na mój miecz. Kiedy tylko próbowała się unieść, błyskawicznie zmuszałem ją do tego, by nadziała się na mnie do samego końca. 

Ona także była gotowa. Z szeroko otwartymi ustami, ciężko wyrzucała z siebie powietrze. Ruchy jej zgrabnego, ponętnego ciała stawały się coraz bardziej nerwowe, krótkie i urywane. Aż wreszcie, wyginając się jak kotka, uniosła się i z głośnym aromatycznym mlaśnięciem opuściłem jej słodkie wnętrze. Chciałem to zakończyć tak, jak jej obiecałem – wprost na jej cyckach. Przyznam się szczerze, że było na co. 

Babka jak na swój wiek była wyjątkowo atrakcyjna. Kiedy uklękła przede mną i chwyciła mojego drąga, kierując go w stronę swoich cycków, nic nie mogło już powstrzymać kumulującego się we mnie szczęścia. Z pełną premedytacją i satysfakcją, szczerząc zęby i patrząc jej prosto w oczy, pozwoliłem sobie na oddanie potężnej salowy wprost na te jej wydatne bufory. Sperma spływała najpierw po jednym, później po drugim, przyprawiając mnie o silne zawroty głowy. Laska, trzymając mnie za kutasa, obcięła nasienie po całej powierzchni swoich potężnych balonów. 

Wreszcie stanęła przede mną i unosząc swoje cycki do góry, jęknęła wyraźnie zadowolona:

-Niezłą masz armatę, ogierze. Liczę na to, że jeszcze się spotkamy. 

Patrzyłem na jej wielkie cycki ociekające mój nasieniem i powiedziałem: 

-To mało prawdopodobne. 

-Dlaczego? 

-Jutro wyjeżdżam.  

-Szkoda. 



KONIEC


6 lipca 2023

Hotelik "Miłość".

56. Już po chwili chciałem więcej. 


Moja lewa dłoń z szeroko rozpostartymi palcami ściskała jej pierś, a prawa zachłannie wciskała się pod materiał majtek i szukała wejścia do delikatnej, gorącej pizdeczki. Na dodatek brodą zahaczyłem o jej obojczyk, a moje usta znalazły się tuż przy jej policzku. Teraz zrozumiała, że ma do czynienia z zupełnie obcym mężczyzną, ale mimo to nie wszczęła alarmu i nie zaczęła krzyczeć na całe gardło tak, jak to kobiety mają w zwyczaju w takich sytuacjach. Niemal czułem, jak jej serce przyspiesza rytm, a oddech staje się ciężki i zmęczony. Zamiast się bronić, położyła swoje dłonie na moich i dociskała jeszcze mocniej. 

Kiedy próbowała odwrócić głowę, szepnąłem jej do ucha:

-Nie krzycz, a wszystko będzie dobrze. 

Nie musiałem nic złego robić, bo ona szybko zrozumiała, w czym rzecz, na czym polega ta cała zabawa. Sama pomogła mi ściągnąć z siebie tę czerwoną bluzeczkę, a później wielki, seledynowy, skrywający obfite kule stanik. Gapiłem się w jej dekolt i dyszałem do ucha. Przymknęła powieki i drżała w oczekiwaniu na dalszą część tej gorącej zabawy. 

-Okej, nie będę krzyczeć, ale tylko pod warunkiem, że twój twardy i gruby kutas doprowadzi mnie do porządnego orgazmu, - powiedziała półgłosem z wyraźną satysfakcją. 

-Dobra, - warknąłem, - wsadzę go w tę twoją ciasną i gorącą pizdę, a później spuszczę się na cycki. Co ty na to? 

-Mhh… - mruknęła, - brzmi interesująco. Tylko musisz stanąć na wysokości zadania. 

Mój penis wylądował w jej cipce szybciej, niż mogła się tego spodziewać. To stało się na stojąco. Nawet nie chciało się nam szukać odpowiedniego legowiska, czy choćby jakichś mebli mogących do tego służyć. To kosztowałoby nas zbyt dużo energii i czasu. My chcieliśmy to zrobić już teraz, w tej chwili. 

Dosłownie w ciągu kilkunastu sekund obydwoje byliśmy nadzy. Ona zdążyła się tylko lekko pochylić. Zaraz później mój zaganiacz z głośnym mlaśnięciem zagościł w jej wilgotnym, gorącym bajorku. Bardzo mocno zakręciło mi się w głowie. Miałem ją. Trzymałem ją w biodrach i pociągałem mocno na siebie. Głośno stęknęła. Mocno napierałem na jej pośladki. Mój kutas penetrował jej cipeczkę. Była obłędnie gorąca i mokra. Miałem wrażenie, że zaraz się spuszczę. Mimo to ruchałem ją ostro. Baba tylko dyszała ciężko i cicho prosiła, bym nie przerywał. Sapałem jak stary cap i dymałem ją od tyłu. 

Już po chwili chciałem więcej. Ona też. Ja chciałem ją widzieć na gołą, bo teraz wydawała mi się bardzo atrakcyjna. Chciałem gapić się na te jej wielkie cyce. To mnie podniecało. Natomiast ona chciała wreszcie zobaczyć, kto ją tak niecnie zaatakował w tej ciemnej piwnicy. I choć się nie broniła, to chyba był gwałt, bo wziąłem ją kompletnie z zaskoczenia, nie pytając o zgodę. 

Tam była ławka do przebierania się. Niska wyścielona czerwonym obiciem. Akurat taka, żeby wygrzmocić na niej jakąś podniecającą suczkę. Położyła się na niej sama i szeroko rozłożyła nogi. Pizda wiedziała, o co chodzi. Teraz dopiero mogłem ocenić, jak bardzo jest podniecona. Jej cipa była czerwona i opuchnięta. Wydobywa się z niej lepka biała maź. Pachniała obłędnie. 

Zbliżyłem się i wziąłem nogi w kolanach. Zdążyła tylko zarzucić jedną stopę na moje ramię i już w niej byłem. Nie czekając na zaproszenie w szybkim tempie, mokrym od soków kutasem zacząłem fedrować jej cipkę. Leżąc tak rozkrzyżowana na tej wąskiej ławce i próbując utrzymać równowagę, patrzyła na mnie błagalnym, pełnym boleści wzrokiem. 

-Och tak, och tak, dobrze, och głęboko, och tak, tak, - powtarzała tylko, a ja zmotywowany jej podnieceniem starałem się dostarczyć jej jak najwięcej przyjemności. 



5 lipca 2023

Hotelik "Miłość".

55. Co mówił jej mózg.


Traf chciał, że przypadkowo trafiłem do jakiegoś pomieszczenia bez okien. U góry świeciły tylko dwie jarzeniówki w zardzewiałych oprawach. Pod jedną ze ścian znajdowały się metalowe szafki na narzędzia. Po tym wszystkim, co się tutaj do tej pory wydarzyło, byłem spięty i cholernie podniecony. Sam chyba szukałem okazji, aby to napięcie rozładować. Co tu dużo mówić, szukałem sposobu, aby zaruchać. Zachowywałem się jak dzikie zwierzę, jak samiec alfa napompowany testosteronem, który szuka samicy. Mało kto by się spodziewał, że właśnie tutaj taką znajdę. 

O tak, była tu. Ruda o prostych średnio długich włosach. Babka około czterdziestki. Nie spodziewała się mnie, a może i spodziewała, tylko nie dała tego po sobie poznać. Widziałem ją już wcześniej kilka razy na górze. Sprzątała pokoje po tym jak goście się wyprowadzili. Nie powiem, była niczego sobie, no ale też nie zwróciłem na nią jakiejś większej uwagi. Oczywiście zauważyłem, że ma duże i kształtne cycki. No i tyłek. Takie rzeczy wpadną mi w oko. Teraz pochylała się i szukała czegoś w koszu ustawionym obok tych metalowych szafek i kiedy usłyszała moje kroki, nie podnosząc głowy, powiedziała: 

-Anatoli, mówiłam ci pajacu, żebyś się nie ruszał moich ścierek do podłogi. Wszystko musiałeś wyciągnąć? No to powiedz mi teraz, czym ja mam sprzątać. 

Nie odzywałem się, tylko wolno szedłem w jej stronę. Czekałem, kiedy dostrzeże swój błąd i zacznie mnie przepraszać. Jednak ona się nie odwracała. Pochylała się tylko nad tym koszem, wypinając w moją stronę swój zgrabny i jędrny tyłek. Miała na sobie cienką czerwoną bluzkę na krótkich rękawkach i szarą mini, która gdy ta się schyliła, zjeżdżała do połowy pośladków, odsłaniając w koronkowe, białe majtki. 

W tym momencie powziąłem decyzję. "Wyrucham ją" - pomyślałem i wiedziałem, że nie ma od tego odwrotu. Czy tego chciała, czy nie, musiała zaliczyć mojego twardego kutasa. Musiałem go wsadzić w jej ciasną cipę. 

W momencie kiedy się wyprostowała, byłem tuż za jej plecami. Ona nie przypuszczała, że może pojawić się tutaj ktoś obcy, a ja zachowywałem się nader cicho. Dlatego nie miała żadnych szans. Pomimo że nie była jakąś tam kruszynką, daleko jej było do moich silnych umięśnionych ramion. Jakimś cudem wiedziałem, że walka nie będzie zbyt długa. Byłem jak rozjuszony lew rzucający się na swoją ofiarę znienacka. 

Jedną ręką chwyciłem ją za brzuch i przycisnąłem mocno do siebie, a później zdzierając z jej torsu tę czerwoną bluzeczkę, zatrzymałem się w okolicy piersi. To było szybkie zwinne i bardzo precyzyjne. Nawet w tej chwili nie wiedziała, co się święci. Prawie w tym samym momencie moja druga dłoń wylądowała między jej obfitymi udami, wcisnęła się między nie, przejechała do góry razem ze spódnicą i zatrzymała na miękkim wzgórku łonowym, przykrytym jedynie cienką koronką majteczek. Następnie straciła równowagę i siłą rozpędu, chcąc się uwolnić, całym ciężarem oparła się o mój tors. 

-Oooooohhhh! - westchnęła, nie mogąc stanąć o własnych siłach. 

W chwili, kiedy dotarło do niej, co się dzieje, było już za późno. I nie chodzi tu tylko o to, że ja nie pozwoliłbym jej się wymknąć, ale przede wszystkim o to, że ona już tego nie chciała. Chociaż może łatwiej byłoby powiedzieć, że to jej ciało przejęło nad nią kontrolę i wbrew temu, co mówił jej mózg, nie podjęło akcji ratunkowej. 



Przeczytaj

Zielone jabłuszko

          5. Randka           Uśmiechnęła się niepewnie, odwracając wzrok na chwilę, jakby moje słowa ją zaskoczyły.           – Ja… ja w to...